Nikoli Kucharskiej świat w obrazkach

Podwójna przyjemność, podwójna zabawa i jeszcze więcej dobrego humoru! Dzięki nietuzinkowemu rysunkowemu spojrzeniu na świat jednej z naszych ulubionych ilustratorek mamy szansę wykonać dwa skoki. Wskoczyć wprost do świata mitologii greckiej i zaprzyjaźnić się z najsławniejszymi bohaterami starożytnych opowieści, a zaraz potem wskoczyć do niezwyczajnego atlasu zwierząt i zaznać wielu przygód. Obie książki smakowite. Fantastycznie wydane przez Naszą Księgarnię. Idealne dla dzieci głodnych wiedzy podanej z dala od rutyny i schematów.

Jak to działa? Zwierzęta, Nikola Kucharska, Nasza Księgarnia

Klara, Karol i dziadek Ignacy tworzą barwną trójkę. Wszyscy kochają zwierzęta – dziewczynka w przyszłości chciałaby wykonywać zawód połączony z jej zoologiczną pasją, a starszy pan stara się nadążyć za jej pytaniami i zainspirować ją wiedzą w rysunkach. W czterech częściach Klara i Karol poznają ciekawostki z życia zwierząt domowych, wiejskich, parkowych i leśnych. Dziadek jest dumny ze swych ciekawskich wnuków. Za każdym razem wprowadza nas do kolejnej części pełna urokliwego nieładu rozkładówka. Wkoło pełno zwierząt w terrariach, klatkach, akwariach i na łóżku. Wytęż wzrok i zacznij się bawić wiedzą!

Hitem rysunkowym i merytorycznym tej książki są niespotykane rysunki przedstawiające „przekroje” zwierząt. O dziwo, efekty nie są makabryczne, lecz zabawne. Wywołują ciepły uśmiech, a nawet dziki rechot. I chęć zgłębiania tematu. Rysunki umieszczone są na papierze w kratkę sugerującym trochę szkolny zeszyt w klimacie szybkich notatek i luźnych zapisków. Strzałki i stylizowane na odręczne pismo napisy podkreślają przekaz. Daleko mu jednak do szkolności. Dziadek Ignacy już zadba o to, by dzieci podążyły za wielką fascynacją i dały się uwieść obrazkowej zoologii. Ciężko wprost oderwać wzrok od przezabawnie sportretowanych zwierząt, którym zaglądamy do brzuszków i łebków, by poznać ich tajemnice życia.

Połączenie stylistyki komiksu i edukacji nieco przypomina mi słynne już dokonania na tym polu Tomka Samojlika. To dobry trop. Jestem pewna, że lekki, komiksowy i żartobliwy styl rysunku Nikoli Kucharskiej zaczaruje proces uczenia się i sprawi, że pochłanianie wiedzy w obrazkach stanie się tak przyjaznym i otwierającym doświadczeniem, że dzieciaki nie będą miały dość, a artystka będzie musiała pędzić do pracowni tworzyć kolejne części niezwykłego kompendium.

Mity greckie dla dzieci w obrazkach, Nikola Kucharska, Nasza Księgarnia

Jeśli o mnie chodzi, Mity greckie porwały całkowicie moją wyobraźnię. Starsza córka, od niedawna miłośniczka mitologii starożytnej Grecji, też wpadła po uszy. Fantastycznie skonfrontowała swoją wiedzę zdobytą z dwutomowej pozycji także wydanej przez Naszą Księgarnię z rysunkową wersją tych samych opowieści. A fakt, że sama jest rysowniczką, dodawał głębszego smaku lekturze i podkręcił jej zainteresowanie książką Nikoli Kucharskiej.

Jedynym minusem jest w moim odczuciu słaba czytelność wstępu wprowadzającego poszczególnych bohaterów książki. Bloki tekstu niby napisane od ręki ciężko przeczytać. Odręczny font lepiej sprawdza się za to w komiksowych dymkach. Cała reszta jest obłędna! Zamknąć mit w zgrabnej, skondensowanej, a na dodatek intrygującej i zabawnej formie to prawdziwe wyzwanie. Od kiedy jednak zorientowałam się nad czym pracuje autorka, byłam całkowicie spokojna, że nowa książka będzie hitem. Ciekawe jak zmiana formy transformuje proces uczenia – mówię to jako wzrokowiec. Zapamiętuję w obrazkach, uwielbiam mapy myśli i notatki wizualne oraz wszelkie modne ostatnio sketch-notki czy graphic recording. Tu mamy takie rozłożony na kilka historii całokartonowy fascynujący zapis graficzny, prawdziwy popis skrótu fomry, treści i wyobraźni.

Kogo spotkamy w książce? Pierwszych bogów od stworzenia świata: Gaję, Uranosa, tytanów, Kronosa i Zeusa. Poznajemy cały Olimp i zerkamy do Hadesu. Prometeusz ratuje ludzkość, zdobywając ogień. Kora i Demeter ustanawiają nowy porządek, Pandora rozpętuje poważny konflikt, Dedal z Ikarem szykują się do lotu, a Herakles pracuje w pocie czoła. Do dwunastu razy sztuka!

Świetna kolorystyka współgra z czytelnym przekazem. Każda rozkładówka ukazuje się w odrębnej gamie barwnej, bohaterowie są wyraziści, akcja dość czytelna. Aby czytelnik się nie pogubił na starożytnej mapie przygód, autorka oznacza sceny numerami, co pozwala uniknąć zagubienia w szczegółowych kompozycjach i dialogach. Największy atut Mitów to humor! Koniecznie sięgnijcie po tę książkę. Bierzcie i śmiejcie się. Dzieciaki gotowe na przygodę z kulturą Grecji pokochają ją od pierwszego wejrzenia 🙂

Jak to działa? Zwierzęta
autor: Nikola Kucharska
Wydawnictwo Nasza Księgarnia
oprawa: twarda / całokartonowa
wiek: 6+
cena okładkowa: 29,90 zł

Mity greckie dla dzieci w obrazkach
autor: Nikola Kucharska
Wydawnictwo Nasza Księgarnia
oprawa: twarda / całokartonowa
wiek: 6+
cena okładkowa: 29,90 zł

O empatii i przygodach ze zwierzętami

Wakacyjnie o zwierzętach! Wyjątkowo o zwierzętach. Jak uczyć dziecko świata zwierząt? Na trzy sposoby. Dźwiękowo i wizualnie, aby uruchomić zmysły. Humorystycznie w obrazkach, na wesoło. Empatycznie, poprzez uświadomienie różnych odcieni traktowania zwierząt przez człowieka. Popatrzmy jak wybrane przeze mnie propozycje mogą otwierać trzy zupełnie różne ścieżki podążania w przyrodę, za ptakami i zwierzętami. Mogą też fantastycznie się dopełniać.

Atlas przygód zwierząt. Ciekawostki ze świata przyrody, wielkie migracje i inne niezwykłe zachowania zwierząt, Rachel Williams i Emily Hawkins, Nasza Księgarnia

Zwróćcie uwagę, że to atlas przygód zwierząt, a nie atlas zwierząt. Już w tytule lekko ujawnia się zamysł, który determinuje odbiór tej książki. Przygoda ze zwierzętami jest tutaj serią wesołych wypraw, pełnych humoru obserwacji ich zwyczajów, legowisk, sposobów polowania, wędrówek i zachowań. Po raz pierwszy spotykam się z taj intrygującą koncepcją łączącą formułę atlasu (aspirującego w końcu jak na typowy atlas przystało do przedstawienia fragmentu rzeczywistości w sposób autentyczny i naukowy, w którym raczej nie ma miejsca na wycieczki do świata fantazji) z bajką w obrazkach. Na szczęście daleko jej do Disneya, ale jednak zetkniemy się tu z charakterystyczną personifikacją zwierząt, wyposażonych w całkiem ludzkie zachowania. Czy potrzebnie? Oceńcie sami.

Z jednej strony doceniam tę lekkość, otwieranie młodego odbiorcy na przestrzeń i przygodę oraz nawoływanie do odkrywania poprzez sugestię, że wszystko jest możliwe i w zasięgu ręki (boksuj się z kangurami! wdrapuj się na drzewa z niedźwiedziami! poluj w nocy z ocelotem! przytul się w grupie z pingwinami cesarskimi!). Slogany te wspaniale działają na wyobraźnię. Czy nie sugerują jednak, że przyroda wcale nie jest dzika, a przyjazna jak koledzy z podwórka? Jest w tym zabiegu żartobliwa nuta, za czym nadążają portrety bohaterów wspomnianych kontynentów. Bajkowo są przedstawione kolorowe siedliska, dna mórz i oceanów, pustynie i lasy tropikalne – istne szaleństwo wizualne! Można odpłynąć w bogate detale, uzupełnione w rzeczowe informacje o gatunkach. Kiedy przyjrzymy się z bliska, co się okazuje? Oto pszczoły w locie niosą bukiety kwiatów. Białe niedźwiedzie obserwują teren przez lornetkę i łowią ryby na wędkę. Ptactwo pogrywa na harfie. Kangury to prawdziwi sportowcy, starsi grają w piłkę, a młodsi budują babki z piasku. Legwany popijają drinki z parasolką, lwy morskie serfują, a pingwiny pakują plecaki na drogę…

Kuriozalny pomysł, choć zarazem niezmiernie zabawny. We mnie odzywa się jednak Montessoriańska melodia i bliskie mi przekonanie, że o przyrodzie chcę uczyć dzieci w sposób jak najbliższy rzeczywistości. Bez przeróbek, bez przesady, bez przekłamań. Jeśli zaś mają ochotę na bajkę z ukochanymi, nieco uczłowieczonymi zwierzakami, włączę im coś na komputerze.

Atlas jest piękny jak sen. Dobry papier i nasycenie barw umila kontakt z książką. Duży format sprawia, że jest się nad czym pochylić. Bez wątpienia atutem jest klarowny podział na kontynenty, przyjaźnie podane informacje, z których kilkulatek dowie się całkiem sporo o zwierzętach, ich wędrówkach i sposobie życia, wiarygodnie i obrazowo przedstawione różnorodne środowiska. Kto lubi nieco odrealniony styl, z pewnością odnajdzie się w tej wesołej przygodzie.

Co za ptak robi tak? Ptaki z „Ptasiego radia”, Maria Szajer, Wydawnictwo Bajka

Książka Marii Szajer namalowana przez Katarzynę Minasowicz otwiera drzwi do zupełnie innej przygody. Rozbudza zmysły na przynajmniej dwa sposoby. To wizualny skok w strefę ciszy i skupienia. Akwarelowe portrety ptaków umieszczone (zawieszone nieco) w pustej bieli stron, pozbawione zbędnej oprawy tła, zapraszają swoim minimalizmem do wyciszenia się. Pamiętacie ptasią bandę ze słynnego wiersza Tuwima? Tak właśnie, spotykamy te wszystkie ptaki z głośnej kłótni w lesie, w którym pewnego dnia całe towarzystwo zaczęło ćwierkać, świszczeć, kwilić, pitpilitać i pimpilić 🙂

Samej wiedzy posiądziemy mało, gdyż wiadomości o ptakach zawarte są w zgrabnych dwuwierszach. Teksty łatwo wpadają w ucho i brzmią jak sympatyczne zagadki. To jednak nie wszystko! Malarskiej uczcie towarzyszy prawdziwy koncert! Do książki bowiem dołączona jest płyta, na której występują wszystkie spotkane u Tuwima i Marii Szajer ptaki. Każdy z bohaterów daje głos. Brawo za pomysł połączenia dwóch tak oczywistych w zasadzie sposobów poznawania ptaków – oglądania i słuchania – dzięki któremu otwierają się zmysły. Jestem pewna, że dzieci łatwo dadzą się oczarować ptasim trelom, a jak się zasłuchają na dobre, to czeka was rodzinna wyprawa ornitologiczna. Kto wie, może początek pięknej pasji!

Uratuj mnie!, Patrick George, Wydawnictwo Bajka

Długo wyczekiwana pozycja znanego ilustratora trafiła w końcu do Polski za sprawą Wydawnictwa Bajka. Wzbudziła w ciągu ostatnich kilku miesięcy wiele emocji i niekłamany zachwyt. Weźcie tylko do ręki tę książkę i będziecie natychmiast wiedzieć, że macie do czynienia z pozycją wyjątkową. Z tą książką przedstawimy dziecku świat zwierząt w jeszcze inny sposób. Ucząc empatii dla naszych braci. Bez zbędnych słów. Odwołując się do emocji, które nie zawsze są łatwe do opisania i zniesienia, gdy stajemy w obliczu cierpienia zwierząt.

Prostota tej książki urzeka już od okładki. Jako minimalistka natychmiast się w niej zakochuję. Patrick George w swoim charakterystycznym stylu uwodzi odbiorcę, któremu daje tylko patrzeć i czuć. Trick polega na tym, że, przewracając foliowe strony, poznajesz dwie wersje życia przedstawionych tu bohaterów. Dostrzegasz i przeczuwasz potencjał, a jednocześnie boleśnie sobie uświadamiasz, w jaki nieludzki sposób zwierzę jest z niego odarte w wyniku działań człowieka. Jedno przełożenie strony-okienka i podglądasz różne losy zwierząt. Zaglądasz raz do jednego świata, a po chwili do drugiego. Z jednego błyska szczęściem, przynależnością do swojego miejsca, harmonią i zgodnością z prawami natury. Ten drugi epatuje cierpieniem, zachciankami człowieka, bezsensowną śmiercią.

Przepaść między emocjami, między losami, które oddziela jedno foliowe okienko. Świadomość, która boli, uwiera, drąży, nie daje spokoju. Choć niełatwe to doświadczenie dla malucha. Warto jednak pokazać dziecku blaski i cienie współżycia człowieka ze zwierzętami. Uzmysłowić, że jak się uważnie rozejrzy dokoła, dostrzeże coś więcej niż tylko czubek własnego nosa w antropocentrycznym świecie. Coś więcej niż kreskówki w TV, w których zwierzęcy bohaterowie nigdy nie giną i podnoszą się z każdego upadku. Wytłumaczyć, że za bezmyślnie pojmowaną rozrywką doświadczaną w cyrku kryje się cierpienie zwierząt, a za pragnieniem posiadania psa, który słodko śpi i bawi się na spacerze, idzie wielka odpowiedzialność zaproszenia do rodziny nowego członka, czującej istoty.

Te wielkie wpatrzone w nas oczy zwierząt są jak nieme pytania. Czy tak musi być? Kto jest za to odpowiedzialny? Czy możesz pomóc? Jak możesz to zmienić? 

Ta książka milczy wymownie. Szepcze. Mówi. Ta książka krzyczy. Wołanie zwierząt: „Uratuj mnie!” przebiega po rękach gęsią skórką.

Atlas przygód zwierząt. Ciekawostki ze świata przyrody, wielkie migracje i inne niezwykłe zachowania zwierząt
tekst: Rachel Williams, Emily Hawkins
ilustracje: Lucy Letherland
Wydawnictwo Nasza Księgarnia
oprawa: twarda
wiek: 6+
cena okładkowa: 59,90 zł

Co za ptak robi tak? Ptaki z „Ptasiego radia”
tekst: Maria Szajer
ilustracje: Katarzyna Minasowicz
Wydawnictwo Bajka
oprawa: twarda z płóciennym grzbietem, książka z płytą CD
wiek: 4+
cena okładkowa: 34,90 zł

Uratuj mnie!
autor: Patrick George
Wydawnictwo Bajka
oprawa: twarda, książka z foliowymi przekładkami
wiek: 3+
cena okładkowa: 39,90 zł

Obronić królową

Greta nie ma łatwo. Spiętrzone wyzwania, ciężkie emocje, wiek dorastania plus refleksyjne, dociekliwe i wrażliwe podejście do świata nie ułatwiają sprawy. Status nowej w klasie jeszcze wszystko utrudnia. A może jednak staje się nowym początkiem? Wyjazd do jednego z cichych miasteczek pod Wrocławiem i zamieszkanie z dawno niewidzianym ojcem i jego nową rodziną, obiecujące szkolne znajomości, choroba matki i nagłe odejście babci – to doświadczenia mocno zabarwione poczuciem samotności rudowłosej piętnastolatki, Grety.

Autorka Barbara Kosmowska stworzyła ciekawą, zagmatwaną fabułę, stosując dwa rodzaje narracji. Obserwacje klasycznego narratora wszechwiedzącego przeplatają się z wglądami Grety w nurt rzeczywistości. Jej osobiste rozważania ubrane są w inny krój pisma, oddzielając świat wewnętrzny dziewczyny od wszystkiego, co dzieje się na zewnątrz. Jestem zachwycona językiem literackim pisarki. Dawno nie spotkałam tak wrażliwego i mądrego sposobu pisania o rozterkach młodych ludzi – rozedrganych i targanych emocjami w okresie dojrzewania. Nic dziwnego, że książka została doceniona i wyróżniona przez jury IV Konkursu Literackiego im. Astrid Lindgren na współczesną książkę dla dzieci i młodzieży.

Autorka kreśli przekonujące portrety bohaterów. Pełni życia, nie jakieś wydumane postacie z papieru! Posługują się pięknym, a zarazem naturalnym językiem (choć pewnie zarezerwowanym dla dobrych, inteligentnych dzieciaków). Głęboko wnikają w rzeczywistość, nie zatrzymując się na powierzchni spraw. Mają empatyczne, ludzkie odruchy, chcą pomagać, dbają o siebie w ramach swojej społeczności. Z drugiej strony, niektórzy z nich zajmują się też plotkami, mają tajemnice, podkładają czasem świnie. Obraz dorastającej młodzieży nie jest więc, mimo wszystko, płaski ani wyidealizowany. W naszkicowanym przez Barbarę Kosmowską portrecie nastolatków jest wiele do odkrycia!

Energia tej książki przepływa wartko jak iskra w interesujących konfiguracjach towarzyskich. Klasowych, szkolnych i rodzinnych. Świat dorosłych ściśle przenika się ze światem dzieci, a co jest zaskakujące – często to dzieci radzą sobie lepiej z życiem niż ich rodzice. A przynajmniej bardzo się starają poradzić sobie z życiem. Milena, dusza towarzystwa, próbuje przejąć kontrolę nad rzeczywistością. Greta szuka sobie miejsca, próbując oswoić lęk przed niewiadomą – co ją czeka po upływie roku? Zostanie u ojca w miasteczku czy powróci do Warszawy? Igor ma duszę poety, na pozór osadzony w świecie, a nie potrafi uporządkować swoich spraw. Zagubiony pośród dziewczyn, które mu się podobają. I jeszcze parę innych dziewczyn i kilku chłopaków… Kto kryje prawdziwe oblicze za parawanem tajemnicy? Kto dba o pozory bardziej niż reszta? Komu opadną łuski z oczu i dostrzeże upadek ideału? 

Opowieść trzyma właściwą równowagę – jasności i pozytywy są błyskotliwie dopełnione tajemnicą, mrokiem lub cierpieniem. Okazuje się, że z bliska widać rysy i pęknięcia. Postacie przechodzą transformację, dorastają, wciąż próbują zrozumieć świat i samych siebie. To książka o wrażliwych i dla wrażliwych – tych, którzy chcą od rzeczywistości więcej, ostrożnie i z namysłem dobierając słowa, by wyrazić siebie 🙂

Język powieści to największy jej skarb i atut. Język drobiazgowy, drogocenny, wrażliwy, pełen humoru i absurdu, wyrastający z doświadczeń życiowych, mądrości, umiejętności słuchania. Język o smaku słodko-gorzkim, słonym, cierpkim i ostrym w jednej sekundzie. Posmakujecie?

Obronić królową
autor: Barbara Kosmowska
projekt graficzny: Agata Raczyńska
Wydawnictwo Nasza Księgarnia
oprawa: broszurowa
wiek: 10+
cena okładkowa: 26,90 zł

Znasz tę książkę? Zaciekawiła Cię recenzja?
Napisz w komentarzu. Ślad Twojej obecności to szansa na inspirującą wymianę!
Wpadnij z wizytą do Dzikiej Jabłoni na Facebooku 🙂

Brzechwa dzieciom. Wspomnienia wszystkie

Pan Kleks, dzieła wszystkie i wszystkie wspomnienia! Czyż postać szalonego profesora z chrapiącym, niskim, żartobliwym głosem o brzmieniu Piotra Fronczewskiego nie  jest częścią niewymazywalnych danych dysku twardego, które wgrano nam, dzieciom z pokolenia lat 70-tych, pochwytujących magię dzieciństwa w samowystarczalnych czasach peerelu? Czy przygody wrażliwego i spragnionego uwagi Adasia, z dzisiejszej perspektywy w nieco infantylnym odcieniu,  i jego udział w życiu Akademii, nie naznaczyły naszej masowej wyobraźni na zawsze? Któż się nie bał wilków maszerujących na zamek z przygody szpaka Mateusza, jednej z najciekawszych i najbardziej tajemniczych postaci tej historii? Film zrobił swoje, przyznaję. Książkę czytałam jako dziecko, lecz już bez takich wypieków na twarzy jakie dał mi ruchomy obraz. Przygody pana Kleksa ani Podróże już nigdy nie poruszyły tej struny duszy jak pierwsza część przygód.

Dziś z wielką przyjemnością sięgam po książkę łączącą mnie w tempie ekspresowym z wrażliwością dziecka tamtych czasów. I choć nie znajduję już dawnych połączeń i podniet, czysty sentyment do tekstu nie pozwala mi oderwać się od perypetii Akademickich uroczych hultajów. I choć pamiętam własną dziecięcą niezgodę na brak dziewczyn w roli uczennic ekscentrycznego Kleksa z policzkami pełnymi piegów, pamiętam strach z gęsią skórką wędrującą wzdłuż kręgosłupa na wieść o Anatolu, który zasiał zamęt i zniszczenie oraz wielki smutek z powodu zamknięcia Akademii, dziś już mnie ta historia nie elektryzuje, ani nie porusza. Wzbudza raczej pobłażliwy uśmiech, a czasem nawet wprawia w lekkie poczucie zażenowania, że tak infantylne wiersze i piosenki mogły aż tak rozpalać pragnienia… zastanawiam się czy jako osoba dorosła złapałam aż taki dystans do dziecięcych fascynacji czy czasy aż tak bardzo się zmieniły?

Bez względu na wszystkie moje ukłucia w sercu, niedopowiedziane żale czy niezrozumiałe po latach odczucia, książka jest piękna! To wydanie składa się z trzech historii – Akademii pana Kleksa, Podróży pana Kleksa i Tryumfu pana Kleksa. Stanowi część większej serii Brzechwa dzieciom. Dzieła wszystkie, z której już jesienią ujrzymy kolejny tom Teatrzyki. Pozostałe to: Bajki, Wiersze oraz cykl o panu Kleksie. warto odbyć taką podróż, spotkać się z Kleksem i duchami dawnych ekscytacji.

Poza tym, to moje drugie spotkanie z twórczością Marianny Sztymy i – tak jak poprzednio, w wypadku Mojego cudownego dzieciństwa w Aleppo – jestem pod wielkim wrażeniem jej kunsztu. Ta książka jest warta uwagi właśnie ze względu na bogate, wrażliwe, rozpościerające się przed naszym wzrokiem niezwykłe ilustracje. Dodajcie jeszcze pokaźny format, twardą oprawę i dobry papier! Taką publikację warto mieć u siebie 🙂

Kleks już na zawsze będzie miał dla mnie oblicze znanego polskiego aktora, nic na to nie poradzę – ta kreacja zapisała się zbyt głęboko w świadomości dziecka, jakim byłam ponad trzydzieści lat temu w określonym momencie dziejów Polski. Dziś, będąc dorosłą kobietą i mamą dwójki dzieci, do tego zafascynowaną ilustracją książkową, w pełni tracę głowę dla wizji Marianny Sztymy!

Są piękne, lekkie, wszędobylskie, roztańczone, wibrujące na podobieństwo muzyki, wdzierają się pod powieki, aby pozostać tam na dłużej. Są bardzo niezależne od tekstu, choć z nim za nim nadążają; powiedziałabym, że jednocześnie mocno z nim konkurują, Szata graficzna ma tak odrębną dynamikę i promieniuje własną magią, że obraz stworzony przez autorkę mógłby swobodnie obejść się bez tekstu. Ilustracje są zaproszeniem do zgłębiania drobnostek, niuansów, zakamarków i tajemnic. Tu i tam można w nich przepaść jak w głębinie czy będąc wciągniętym przez wir. Delikatne w stylu, pełne plam i kresek, podszyte wewnętrzną melodią i emocjami, opowiadają spójną historię złożoną z dziesiątek niepozornych scenek. Był taki moment, że wzruszyły mnie do głębi, bo gdzieś na kartach, w niepochwyconym ułamku sekundy, poczułam powinowactwo tych obrazków z magią ilustracji mistrza Szancera… Tą magią, która stworzyła moje dzieciństwo w osobistych, głębokich, samotnych spotkaniach z książką, która wciąż wibruje we mnie do dziś. I za te niezwykłe przeżycia wizualne i emocjonalne jestem wdzięczna Mariannie Sztymie 🙂

O samym Kleksie już nie piszę, nie przywołuję fabuły poszczególnych części – sami wiecie – klasyka! Wszyscy znamy tę historię. Nie przedłużając więc (bo i tak już utonęłam w zachwytach), napiszę tylko, że taka czarodziejska książka powinna zawitać do Waszych domów i zamieszkać na tej półce, do której często się sięga. A przynajmniej zapamiętajcie to wydanie dzieł Brzechwy jeszcze z pewnego prozaicznego, praktycznego powodu – książka świetnie nadaje się na prezent!

Brzechwa dzieciom. Dzieła wszystkie. Pan Kleks
autor: Jan Brzechwa
ilustracje: Marianna Sztyma
Wydawnictwo Nasza Księgarnia
oprawa: twarda
wiek: 6+
cena okładkowa: 69 zł

Znasz tę książkę? Zaciekawiła Cię recenzja?
Napisz w komentarzu. Ślad Twojej obecności to szansa na inspirującą wymianę!
Wpadnij z wizytą do Dzikiej Jabłoni na Facebooku 🙂

Kacper w operze. O miłości do muzyki

Gdzie? Jak? Dlaczego? Kacper w operze Adama Święckiego (tego od hałasowania w lesie – znacie ilustrowaną przez niego serię leśnych kartonówek?) to książka, która płynie. Wraz z nią płynie czytelnik w takt muzyki, batuty dyrygenta, szumu sceny i burzy oklasków. Jak się domyślacie, nieocenione są walory edukacyjne tej publikacji i magia spotkania z muzyką w takiej przestrzeni jak opera, do której można zabrać już kilkuletnie dziecko, ale… ja polubiłam tę książkę właśnie za to, że jest pełna ruchu i muzyki! No dobrze, serce mi bije szybciej także z powodu pierwszego patronatu Dzikiej Jabłoni i na widok logo na okładce 🙂

Fabuła jest prosta. Rodzice zabierają Kacpra po raz pierwszy do opery. Tak jak mówiła mama, miejsce naprawdę okazuje się magiczne. Mały czarodziej świetnie odnajduje się w alternatywnej rzeczywistości, bo już sama scena i to, co się na niej dzieje, jest kreacją, która odsłania się w czasie na oczach widzów. Odrębnym światem, którym kieruje magik z różdżką, a bohaterowie czekają na śmiałka do przeprowadzeniu pewnej misji. Pomoc Kacpra okazuje się kluczowa – dzięki niemu czas może ruszyć naprzód, tancerka jest w stanie zatańczyć, a spektakl spokojnie dobiega końca. Chłopiec ma poczucie uczestnictwa w wyjątkowym wydarzeniu. To pierwsze głębokie przeżycie może mieć charakter inicjacji w drodze do fascynacji muzyką i operą. Początkiem pięknej pasji!

Książka porządkuje i ułatwia zapamiętanie słownictwa typowego dla opery. Czytelnik ma szansę wyłapać z tekstu i łatwo zapamiętać wyróżnione słowa: spektakl, widownia, dzwonek, scena, cisza, balkon, uwertura, dyrygent, batuta, libretto, kanał orkiestrowy, tancerka, aria, oklaski. Opowieść skrywa więc mini-słowniczek podstawowych pojęć 🙂

Ilustracje kołyszą i unoszą. Autor połączył wszystkie sceny w jedną graficzną pieśń. Pełną nocnych świateł miasta, oświetlonych okien budynku opery, rozgwieżdżonego nieba, roztańczonej sukni. Z ławicą nut w powietrzu, z nurtem dźwięków wypełniających pomieszczenia, z wirującą i wszechobecną muzyką, która dzięki Adamowi Święckiemu staje się widoczna. Kreska, kolor i magia! Przed Wami dużo zdjęć, więc poczujcie ją sami i dajcie się ponieść…

 

Gdzie? Jak? Dlaczego? Kacper w operze
tekst i ilustracje: Adam Święcki
Wydawnictwo TADAM
oprawa: twarda
wiek: 4+
cena okładkowa: 29 zł

Znasz tę książkę? Zaciekawiła Cię recenzja?
Napisz w komentarzu. Ślad Twojej obecności to szansa na inspirującą wymianę!
Wpadnij z wizytą do Dzikiej Jabłoni na Facebooku 🙂

Miejsca rzeczy zapomnianych i znalezionych

Lubię współczesne baśnie jako gatunek. Jest duży potencjał w zabawach z postaciami i trawestacjach znanych motywów, w pewnego rodzaju ‚tłumaczeniach’ dawnego na nasze, legend na aktualności, fantazji na skrawki życia. Magia umownych w czasie i przestrzeni opowieści o wielkiej mocy terapeutycznej zostaje dopełniona współczesnymi wątkami, przez co staje się łatwiejsza do pochwycenia, bardziej codzienna.

Nie jest to jednak proste zadanie. Potrzeba wiedzy z zakresu psychologii baśni i wyczucia w kreowaniu magiczno-realistycznej codzienności, której autor nadaje właściwą dla gatunku strukturę. Nie wszystkie historyjki przypominające bajki można potraktować jako baśnie, a jest ich, niestety, sporo na rynku. Są to często bezwartościowe opowiastki z nazbyt wyeksponowanym morałem, nierzadko jeszcze podane w kiepskiej jakości szacie graficznej. Mam wrażenie, że dużą szkodę robią też współczesne redakcje baśni, z których wycina się większość trudnych tematów, co skutkuje pozornym uładzeniem, zubożeniem treści i pozbawieniem opowieści jej największych wartości.

W kolekcji pięciu baśni napisanych przez Krystynę Chołoniewską i przepięknie zilustrowanych przez Dobrusię Rurańską mamy do czynienia z kreacją opartą na wielkiej wrażliwości. Historie z książki Miejsca rzeczy zapomnianych są jak misternie stworzone tkaniny i w zupełnie magiczny sposób tekst pełen niuansów, gier słownych i niepozornych drobiazgów wkomponowuje się w ilustracje, aż gęste od zdobień, ornamentów, punktów i kresek. Autorka oraz ilustratorka pochyliły się nad baśniami z podobną skrupulatnością, choć każda z nich sięgnęła po właściwe jej środki ekspresji.

Dobrusia Rurańska, do tej pory znana mi z ilustracji kolorowych, pełnych intensywnych kontrastów, tym razem zaskakuje gęstym rysunkiem rozegranym w bieli, czerni i szarościach. Propozycja całkowicie spójna stylistycznie, a jednak odsłania nieco inne niż do tej pory możliwości artystki. Ilustracje, wśród których znajdziemy całostronicowe graficzne rysunki, jak i niewielkie emblematy czy ornamenty, zachęcają, by się zatrzymać i wytężyć wzrok. Pobawić się w szukanie szczegółów, dać sobie czas i pobyć w baśni. Poczuć tajemnicę.

Tajemnica jest również wyczuwalna w samych baśniach. Postacie bohaterów są pełne życia, bo utkane z prawdziwych emocji. Niektóre z nich to nie ludzie, lecz przedmioty i zwierzęta. Narratorzy poszczególnych opowieści bywają zaskakujący – raz słuchamy sofy, innym znów razem poznajemy historię z perspektywy pary butów lub kotów. Współczesne baśnie nie są właściwie baśniami w klasycznym rozumieniu – one wlewają się do rzeki codzienności, mieszają z rzeczywistością, zaburzając jej nurt logiką snu, niewytłumaczalnych wydarzeń, niewyjaśnionych sytuacji…

Moje ulubione opowieści to baśnie o poszukiwaniu i znajdowaniu siebie. Pierwsza to senna podróż ciężko chorej pacjentki szpitala Joasi w Obudź się! Wizyta w gabinecie luster powoduje zmianę w jej sposobie patrzenia na świat, siebie, swoje nieszczęście oraz w budowaniu głębszych relacji z innymi, zamiast skupiania się wyłącznie na sobie. Drugą, równie uwalniającą opowieścią o przemianie jest wizyta Kasi w studio filmowym i podróż do świata zapomnianych bajek. Niemal o krok od rozpoczęcia kariery filmowej, bohaterka odkrywa własną autentyczność. Odwiedzając Miejsca rzeczy zapomnianych, Kasia znajduje to co dla niej najważniejsze i wybiera wolność zamiast uwikłania, czyli bycia gwiazdą zależną od kaprysów producenta.

Odwiedźcie koniecznie te baśnie! Niech zapomniane stanie się znalezione 🙂

Miejsca rzeczy zapomnianych
autor: Krystyna Chołoniewska
ilustracje: Dobrosława Rurańska
Wydawnictwo Adamada
oprawa: twarda
wiek: 10+
cena okładkowa: 29,90 zł

Znasz tę książkę? Zaciekawiła Cię recenzja?
Napisz w komentarzu. Ślad Twojej obecności to szansa na inspirującą wymianę!
Wpadnij z wizytą do Dzikiej Jabłoni na Facebooku 🙂

Wrażliwość, gotowość i Aleppo

Jak wytłumaczyć dziecku wojnę? Oddzielić ją od fantazji? Nakreślić alternatywną rzeczywistość wobec tej, którą dziecko zna i uznaje za swoją? Jak pokazać, że nasze bezpieczne, poukładane życie to nie wszystko? Że istnieje gdzieś, wcale nie tak daleko (czasem nawet dosłownie za ścianą), osobiste piekło, a koszmar to nie tylko zły sen, z którego przecierasz rankiem oczy?

Podstawowe pytanie – CZY opowiadać dziecku o wojnie? Nie lepiej pominąć takie ciężkie tematy, poczekać na właściwy moment, lepsze czasy, odpowiedni wiek i świadomość, niech jeszcze podrośnie, niech pozna świat trochę lepiej, może wówczas ta prawda tak go nie zrani, nie dotknie, bo teraz może jeszcze nie jest gotowe… Niejeden rodzic ma kłopot z ciężkimi, pełnymi bólu wojennymi tematami, wątkami katastrof i ludzkich nieszczęść. Z przekazaniem bezbrzeżnego smutku i ogromu cierpienia, z jakim spotykają się inni dorośli i inne dzieci. Z uwierzeniem w to, że w ogóle warto to robić, czy to robić, by wyczuć ten właściwy moment gotowości naszego dziecka na ziarno prawdy. Przyznam, że ja mam z tym kłopot.

Mam z tym kłopot za każdym razem, gdy trzymam w rękach książkę o wojnie. Dla dzieci. Od paru dni nie mogę przestać myśleć o niesamowitym projekcie wydawniczym Wydawnictwa Bajka – książce Moje cudowne dzieciństwo w Aleppo. To publikacja charytatywna, a cały dochód z jej sprzedaży jest przekazywany Polskiej Akcji Humanitarnej na pomoc w Syrii. Czytałam ją ze ściśniętym gardłem i wciąż mam ten ścisk w sobie, niczym zapis w ciele, reakcję na temat niewygodny, trudny do zniesienia… A jak zniosła lekturę moja niespełna ośmioletnia córka? jest osobą niezmiernie wrażliwą, która przeczuwa, według własnego wewnętrznego kompasu wrażliwości na treści, emocje i bodźce, czy jest w stanie pomieścić w sobie trudny temat. Wiele razy zdarzało się, że wręczała mi książkę, na którą zabrakło jej gotowości ze słowami: Mamo, odłóż tę książkę, jeszcze nie mogę jej przeczytać. Schowaj ją do szafy, a jak przyjdzie czas, to ją wyjmiemy.

Dziecko przeczytało o dzieciach i wojnie, i nie zadało mi ani jednego pytania. Dopiero po jakimś czasie zorientowałam się, że nie potraktowała tej opowieści jako prawdziwego życia, a jedynie fikcję literacką. Stąd ten spokój i zgoda, ale też wielkie poruszenie w kontekście warunków życia bohaterów, śmierci, cierpienia. Wówczas zaprosiłam córkę do rozmowy o Aleppo, dozując aktualności świata. Spotkałam się z jej wielkim niedowierzaniem, zdziwieniem i smutkiem, że takie życie jest możliwe. Jakie dzieciństwo mają te dzieci, żyjąc bez mamy, taty, domu… pod skrzydłami samolotów?

Już okładka działa na mnie ambiwalentnie, jakby autor i wydawca mrugali dwuznacznie w moją stronę. Bo taki oksymoron rzucony prosto w twarz – ‚cudowne’ i Aleppo zdecydowanie się nie trzymają jednej tonacji! I mam ochotę ją odłożyć, bo od jakiegoś czasu bardzo dbam o to, by nie chłonąć jak gąbka wszystkich nieszczęść świata, by przypilnować własne, zbyt pojemne granice empatii… ale twarz Jasmin nie pozwala mi na tak zaprogramowaną obojętność. Smutna, pusta, zamrożona, ze wzrokiem utkwionym poza granicami okładki, poza ludzkim wyobrażeniem, naszkicowana i zarazem wycięta jak sylweta z tła będącego obrazem ruin i zniszczenia wojny. Nie da się przejść obok, nie da się odwrócić głowy.

Marianna Sztyma odważnie poprowadziła ten wątek. Wyklejka złożona z samolotów przypomina wzory z grafik Eschera.  Ptak, który wygląda, jakby zaplątał się w złej części nieba, wleciał w nie ten klucz, burzy układ powtarzalnych elementów. Zmierza w odwrotnym kierunku – ucieka z piekła czy może daje nadzieję? Cała książka jest podzielona podwójnymi ilustracjami, które niczym stacje drogi krzyżowej każą się co parę kroków zatrzymać, poczuć, pomyśleć, przeżyć, dopuścić do siebie opowieść. Zgaszona, popielato-miętowa tonacja rysunków przetykanych z kolażem, wybrzmiewa startymi brązami ruin i rumowisk, z których wydobywają się białe od strachu postacie mieszkańców. Błękit podtrzymuje melancholię, a czerwień zarezerwowana jest dla świata dzieci. Czerwień, tak oszczędnie użyta, krzyczy o życiu. Tym zbyt widocznym w opuszczonej Alei Snajperów, w które tak łatwo wycelować. Tym pełnym zabawy, która tworzy cudowne wspomnienia pomimo wszystko, sprowadzając się do symbolu pożegnania w postaci ukochanego wozu strażackiego. Tym upragnionym, z dala od serca wojny, poza granicami Syrii, które być może czeka gdzieś za siódmą górą, za siódmą rzeką, które obiecuje czerwona łódka i latawiec z ostatnich dwóch ilustracji. Mistrzowsko poprowadzona opowieść graficzna!

Uderzający jest stopień powagi i dorosłości głównej bohaterki, narratorki Jasmin. Aż trudno mi uwierzyć, że ośmioletnie dziecko mogłoby w tak przeszywająco dojrzały sposób formułować wnioski o świecie. Wojenne warunki z pewnością zmieniają perspektywę dziecka na zawsze, wyostrzają jego zmysł obserwacji i bombardują wrażliwość, zmuszając do zbudowania efektywnych mechanizmów przetrwania. Jednak język używany przez narratorkę czasem trąci zbyt dorosłym tonem. Pytania i obserwacje pojawiające się na końcu niektórych rozdziałów genialnie trafiają prosto w serce i są nie do zniesienia, zatapiając odbiorcę w bezsilności. Bardziej czuję tu autora tekstu, Grzegorza Gortata, który w usta dziewczynki wkłada tak ostre i klarowne językowo oraz światopoglądowo spostrzeżenia, że wybrzmiewają one głęboko jak poezja najwyższych lotów. Wojna, na nieszczęście, uczyniła ją przedwcześnie bardzo mądrą istotą. Piszę to ze smutkiem.

Nie zmienia to faktu, że chylę czoła przed autorem za gotowość podjęcia tak niewygodnego tematu. Są słowa, których żadne dziecko nigdy nie powinno musieć poznać. Są życia, których nikt nie powinien nigdy przeżyć i obrazy, których nigdy nie powinien ujrzeć. Są książki, od których nie wolno się odwrócić na pięcie i odejść. Moje cudowne dzieciństwo w Aleppo jest jedną z nich. Z ciężkim sercem polecam ją Wam i Waszym dzieciom, jeśli tylko przekonacie się, że są gotowe na takie spotkanie z życiem.

Moje cudowne dzieciństwo w Aleppo
autor: Grzegorz Gortat
ilustracje: Marianna Sztyma
Wydawnictwo Bajka
oprawa: twarda  folia matowa
wiek: 8+
cena okładkowa: 34,90 zł

Znasz tę książkę? Zaciekawiła Cię recenzja?
Napisz w komentarzu. Ślad Twojej obecności to szansa na inspirującą wymianę!
Wpadnij z wizytą do Dzikiej Jabłoni na Facebooku 🙂

Lotta Love

Nic na to nie poradzę – uwielbiam Lottę i towarzystwo z ulicy Awanturników, i mogłabym godzinami oglądać ilustracje Ilon Wikland, które mają moc przenoszenia w czasie!

W czasach poszukiwań alternatyw wobec oficjalnych, tradycyjnych, niedomagających systemów edukacyjnych, gdy na wagę złota stają się przestrzenie przyjazne dzieciom, wolne zabawy bez kierownictwa animujących dorosłych oraz proste, inspirujące gry z dawnych lat (czyli z czasów naszego dzieciństwa), zwykłe, dzikie dzieci stają się bohaterami masowej wyobraźni i wzorem do naśladowania. Czytając o pełnych zabawy dniach Lotty, Jonasa, Mia-Marii, dosłownie przeskakuję dekady mojego życia, cofam się do tej pierwszej, najbardziej intensywnej pod względem doznań, odkryć, doświadczeń i relacji… i wędruję niczym Alicja w Krainie Czarów mojej pamięci.

Mogłabym napisać pean pełen westchnień na temat zabaw, śmiechu dzieci wypełniającego zakamarki przyrody, dzikich domków, drzew zapraszających do wspinania i zmiany perspektywy, oraz leśnych wędrówek pośród krzaków malin, ogrodowych baz pachnących porzeczką, zabaw w sklep, w którym walutą były liście-banknoty, zabaw w Indian zaopatrzonych w samodzielnie wystrugane łuki, zabaw tuż po deszczu czy burzy, gdy świadomość zapachu ziemi i błyszczącego koloru każdego milimetrowego kamyczka była codzienną praktyką mindfulness…

Wiadomo, że dom bez dzieci jest taki spokojny, uporządkowany i stateczny. Tak też mówił tata Lotty o czasach „sprzed dzieci”. Wolę jednak dom w wersji opanowanej przez śmiech, dzikie wrzaski i ślady bytności dzieci, które napotkane nagle, w środku dnia, tak bardzo potrafią rozczulić. Też macie te wszystkie dziwne znaleziska jak instalacje rodem z wystawy sztuki nowoczesnej? Mała lalka schowana w kartonowej tubie pupą do góry, lalka z obciętymi włosami i parę kroków dalej pukle sztucznych włosów wetknięte pod dywan, oznakowane tłustą pastelą najlepsze drewniane zabawki, kilka par skarpet wciągniętych z uporem na łapy misia, stare rodzynki zastygłe pod poduszką…

Emocje! Moje własne przywołane w opowieściach Lotty oraz uczucia bohaterki. Złość dziewczynki, którą aż ciężko pomieścić. Z kulminacją w akcji z nożyczkami i pocięciem swetra na kawałki. Rozczarowanie brakiem uwagi rodziców, które skutkuje uknuciem ucieczki z domu – daleko, do sąsiadki! Radość i szczęście. Smutek i wściekłość. W tym zbiorowym wydaniu dwóch książek o przygodach cudownej Lotty jest przestrzeń na wszystkie dziecięce ważne sprawy.

Ilon Wikland, czarodziejka, wciąga swoimi ilustracjami w świat awanturniczej trójki i przywołuje wspomnienia starszego, zauroczonego czytelnika. Bez wątpienia, czaruje na poziomie rysunku (i koloru po raz pierwszy w tym wydaniu), co obserwuję w domu, gdy książka przechodzi z rąk do rąk. Mama wzdycha nad nią, z tajemniczym uśmiechem błądzącym na ustach i z zamglonym wzrokiem. Starsza córka czyta w kółko i wcale jej się nie nudzi, a potem częstuje rodzinę całymi fragmentami z pamięci. Dwulatka zaś, bez znajomości konkretnych opowiadań, pochyla się jak zaczarowana nad obrazkami i nie wypuszcza książki z rączek. Po prostu Lotta Love!

 

Przygody dzieci z ulicy Awanturników
autor: Astrid Lindgren
ilustracje: Ilon Wikland
Wydawnictwo Nasza Księgarnia
oprawa: twarda
wiek: 6+
cena okładkowa: 36,90 zł

Znasz tę książkę? Zaciekawiła Cię recenzja?
Napisz w komentarzu. Ślad Twojej obecności to szansa na inspirującą wymianę!
Wpadnij z wizytą do Dzikiej Jabłoni na Facebooku 🙂

Dziecięce oblicza przyjaźni

Uwielbiam książki dla dzieci o przyjaźni. Każda jest jak odbicie w innym zwierciadle. I z tych dziesiątek odbić tworzy się niesamowity, wibrujący tysiącem emocji portret, z blaskiem tęczy odbitym w odłamku szkiełka, ale też z ciemną rysą czy niepokojącym pęknięciem. Portret ten jest przestrzenny i mieści zarówno szczęśliwe, pełne światła zdarzenia z życia dziecka, jak i jego smutki, ból, lęk i cierpienie. Jest naturalny i prawdziwy, dokładnie taki jaki jest świat dziecka.

Dziś (po dłuugiej przerwie) mam dla Was zestawienie książek o przyjaźni, o których niełatwo zapomnieć. W tej kolekcji znajdziecie opowieści na jasne dni, do dzielenia się radością, ale też na ciężkie chwile, w tematach trudnych, które niekiedy nie są mile widziane, bo zwyczajnie ciężko je udźwignąć. Sięgajcie po historie dzieci przedstawione w książkach z różnych zakątków, by ukazać własnemu dziecku różnorodność losów, ale przede wszystkim by opowiedzieć mu o fascynujących obliczach przyjaźni.

Wiktorio, I love you, Maja Hjertzell, wydawnictwo Zakamarki

Opowieść jak pozytywka zamknięta w magicznym pudełeczku. Pewnego dnia ginie kot Gwoździk i na miejsce ukochanego zwierzaka, który jest poszukiwany niemal do ostatnich stron książki, pojawia się tajemnicza i odważna Wiktoria, kierowniczka mobilnej biblioteki. Przyjeżdża własnym autobusem w tumanach kurzu i wprowadza się do pobliskiego domu z ogródkiem. Dla dziewięcioletniej Linn, narratorki, to początek wielkiej zmiany. Początek fascynującej znajomości, która w ciągu czternastu rozdziałów przeradza się w przyjaźń.

Przyjaźń w Wiktorio, I love you rozkwita jak wiosenny ogród. Ma wiele odcieni. Najbardziej znaczące wydają się te poruszenia otwartości, nieśmiałe oznaki zaufania i gotowość do tworzenia relacji w przypadku nowych znajomości Linn z Wiktorią czy Linn z Simonem, jej rówieśnikiem. Obie relacje mają duży potencjał, są intensywne i ważne na tle trudnych, nierokujących relacji z dorosłymi – matką bohaterki, jej ojcem (który z nimi nie mieszka) czy sfrustrowaną sąsiadką.

Świat dorosłych jest po drugiej stronie przepaści, a próby budowania więzi nie przynoszą satysfakcji. Dopiero przyjaźń z dziewczyną z książkobusu staje się istotna dla wciąż tworzącej się osobowości Linn – jest niczym pomost prowadzący dziecko ku zastanemu, skomplikowanemu światu dorosłych. Podobnie działa w powieści znajomość z Simonem, oparta na szczerości i akceptacji, działa jak odtrutka na nieudane relacje Linn z rówieśnikami w szkole. Pięknie i lekko jest utkana pajęczyna więzi, raz zamrożonych, a innym razem znów tętniących rumieńcem na policzkach. Wiktoria trochę miesza w życiu bohaterki, co – paradoksalnie – dobrze wpływa na relację dziewczynki z matką. Sąsiadka przechodzi przemianę, kot się odnajduje, atmosfera się oczyszcza. Zanim Wiktoria odjedzie w świetle zachodzącego słońca, życie Linn naprawdę stanie się lepsze!

Wiktorio, I love you
autor: Maja Hjertzell
ilustracje: Anna Nilsson
Wydawnictwo Zakamarki
oprawa: twarda (płócienny grzbiet)
wiek: 6+
cena okładkowa: 34,90 zł

Morze ciche, Jeroen Van Haele, Wydawnictwo Nasza Księgarnia

Niezwykła opowieść chłopca o imieniu Emilio opowiedziana szeptem pośród szumu fal. Zaproszeni przez narratora do jego zamkniętego świata, doświadczamy nie tylko ciszy głuchego bohatera, ale też jego cierpienia spowodowanego odrzuceniem i niezrozumieniem. Gdy na świat przychodzi siostra Emilio, a dorośli oddychają z ulgą, że niczego jej nie brakuje, samotność daje chłopcu znać o sobie jeszcze mocniej. Gdy zaś z dnia na dzień znika ojciec chłopca, który potrafi jedynie się z niego wyśmiewać, Emilio obdarza uczuciem jedynego mężczyznę zdolnego do budowania głębokiej więzi opartej na szacunku wobec inności naszego bohatera. Javier, właściciel sklepu spożywczego i przyjaciel domu, wnosi do rodziny spokój, odpowiedzialność, opiekę i ciepło. Emilio zaczyna w końcu czuć się bezpiecznie. 

W sklepie pachnącym herbatą, cynamonem, owocami i proszkiem do prania, Emilio otrzymuje od Javiera nie tylko słodycze, ale przede wszystkim uwagę, zrozumienie, życzliwość i wsparcie. Przepiękne i wzruszające są fragmenty książki, gdy Javier próbuje wyjaśnić chłopcu czym jest szum morza. Ich wspólne spacery z morzem w tle są wyjątkowo sensualnym doświadczeniem – spokojne, wzburzone, z tysiącem kropli w powietrzu, z wilgocią odczuwalną na skórze i słonym zapachem wody morze chlupocze u ich stóp i powraca falami. Splata ich losy, staje się ich kodem bliskości, wydobywa na powierzchnię pragnienia chłopca. Emilio jeszcze nie wie, że straci przyjaciela.

Ta poetycka opowieść, pomimo ciężkich akcentów, ma w sobie dużo światła i nadziei. Po śmierci Javiera smutek miesza się w Emilio ze złością z powodu zniknięcia przyjaciela. Nadal z nim rozmawia, bo ma poczucie, że Javier żyje w jego sercu i pamięci. Przyjaciel, choć rozumiał chłopca bez słów, chciał, by Emilio mówił. Niezwykłym testamentem Javiera okazuje się właśnie iskra inspiracji! Emilio pokonuje wewnętrzny opór i podejmuje trud nauki mowy. Niemożliwe staje się możliwe.

Morze ciche
autor: Jeroen Van Haele
ilustracje: Sabien Clement
Wydawnictwo Nasza Księgarnia
oprawa: twarda
wiek: 6-14 lat
cena okładkowa: 19,90 zł

Wyznania zmyślonego przyjaciela, Michelle Cuevas, Wydawnictwo Nasza Księgarnia

Przyjaźń niemożliwa? Utopia bliskości i porozumienia? Wszystko może się zdarzyć, jeśli ma się zmyślonego przyjaciela. Gdy się jednak bliżej przyjrzeć, okazuje się, że Jacques – zmyślony towarzysz Fleur, jeszcze nie zdaje sobie sprawy ze swojej tożsamości. Zaczyna jednak coś podejrzewać… Jest chłopcem na niby! To straszne odkrycie staje się początkiem zabawnej, a momentami poruszającej, podróży Jacques’a ku odkryciu kim naprawdę jest.

W tej magicznej i surrealistycznej historii zmyślony Jacques Papier spotyka mnóstwo niesamowitych postaci – dzieciaki, w których przyjaciół się wcielał oraz inne zmyślaki napotkane na drodze do samopoznania: Kowbojkę na Rolkach, Śmierdzącą Skarpetkę, Pana Żałosnego. Z czasem dowiaduje się jak może wyrwać się na wolność, bo na tym najbardziej mu zależy. Dziecko musi uwolnić swojego zmyślaka, czyli się z nim pożegnać, a tym samym wysłać go w wielką ciemność. Po czasie oczekiwania na kolejne wcielenie, przyjaciel na niby reinkarnuje się i pojawia w wyobraźni innego dziecka. Jacques, zawiedziony pomyłką, składa odpowiedni formularz w Biurze Przeniesień.

Sięgnijcie po książkę, by dowiedzieć się w jaki sposób historia zatoczyła koło i jakie odkrycia w kwestii przyjaźni oraz własnej tożsamości okazały się najważniejsze dla zmyślonego bohatera, który tak bardzo chciał być widzialny i prawdziwy…

Wyznania zmyślonego przyjaciela
tekst i ilustracje: Michelle Cuevas
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
oprawa: broszurowa
wiek: 7+
cena okładkowa: 24,90 zł

Moje szczęśliwe życie, Rose Lagercratz, Wydawnictwo Zakamarki

Dunia przyjaźni się z Fridą. Jedna z przygód z serii to historia dziewczyńskiej przyjaźni od pierwszej szkolnej ławki i huśtawki aż po wyjazd jednej z bohaterek do innego miasta. Rozczarowanie i żal a z drugiej strony – banał. Kto z nas nie przeżył takiej historii! Dunia i Frida. Dzieli je teraz tysiące lasów i pół, i łąk, i jezior…

Uczucia dziecka zmieniają się jak w kalejdoskopie. Przypływy i odpływy. Dunia szczęśliwa i Dunia nieszczęśliwa. Jak poradzić sobie z taką burzą? Przypomnieć wszystkie piękne chwile i powiedzieć sobie przed snem: „Byłam szczęśliwa wiele razy w życiu”.

Wątek do bólu szkolny i uniwersalny, ale opowieść cudownie autentyczna i pociągająca. Taka, którą się pamięta aż po gęsią skórkę na rękach. Niezwykle żywa dzięki ilustracjom Evy Eriksson, w których artystka z niespotykaną lekkością ukazuje wahanie i strach w pierwszym dniu szkoły, osobiste przestrzenie dziecięcej samotności, nieśmiałość, niechęć, niepewne spojrzenia, zaciekawienie, w końcu szczęście.

Moje szczęśliwe życie
tekst: Rose Lagercratz
ilustracje: Eva Eriksson
Wydawnictwo: Zakamarki
oprawa: twarda
wiek: 6+
cena okładkowa: 24,90 zł

Dzień czekolady, Anna Onichimowska, Wydawnictwo Literatura

Monika przyjaźni się z Dawidem. A potem, to znaczy kiedyś, biorą ślub. Zanim jednak wkroczą w dorosłość, każdy ich wspólny dzień naznaczony będzie magią dzieciństwa. Tę magię podbija jeszcze fakt, że książkę zilustrowała niesamowita Emilia Dziubak. Przyjaźń w wydaniu tej ilustratorki to przede wszystkim świat przyrody, sny o pływaniu, skrycie planowana podróż, wędrówki w letnich i zimowych pejzażach. Piękne, łagodne portrety dzieci – Moniki tańczącej w spódniczce z kolorowych pasków i Dawida zmieniającego się pewnej nocy w kota.

Dzień czekolady. Dzień tańca. Dzień ucieczki. Dzień niespodzianki. Dzień śniegu… Wędrujemy w niepozornej codzienności krok za krokiem, przez dni nanizane równo jak paciorki w naszyjniku. Czasem tylko jakiś nagły przebłysk, niedopowiedziane słowo, chęć podzielenia się czymś ważnym z drugą osobą, zwracają uwagę na ukryte głęboko dziecięce dramaty i lęki. Dzień za dniem rozkwita przyjaźń między chłopcem i dziewczynką, a rzeczywistość stopniowo daje się oswoić i pogłaskać. Do tego stopnia, że w końcu starcza odwagi, aby odszukać Pożeracza Poniedziałków, a nawet odbyć podróż w czasie. Wszystko po to, by zatrzymać dziewczynkę. Dzięki niej każdy dzień jest ważny.

Dzień czekolady
tekst: Anna Onichimowska
ilustracje: Emilia Dziubak
Wydawnictwo: Literatura
oprawa: twarda
wiek: 7+
cena okładkowa: 24,90 zł

Kto obroni Alberta?, Gunilla Bergström, Wydawnictwo Zakamarki

Albert przyjaźni się z Molganem. I z Wiktorem. Wiele jest pożytku z niewidzialnego przyjaciela. Jeszcze więcej jednak z prawdziwego, który chadza tymi samymi co chłopiec ścieżkami. Ten pierwszy co prawda nie obraża się, robi dokładnie to czego chce Albert, przychodzi zawsze w czas smutku i samotności. Na nieszczęście, nie istnieje naprawdę, a każda scena z Molganem niosącym pomoc rozgrywa się jedynie w wyobraźni bohatera.

Rzeczywistość jednak przegania fantazję. Molgan znika, gdy w życiu chłopca pojawia się Wiktor. Pierwszy odruch, żeby sprawdzić kto tak głośno płacze, to iskierka, która uruchamia moc prawdziwej chłopięcej przyjaźni. Odwaga zastępuje nieśmiałość. Dzieją się niesamowite rzeczy!

Nie zawsze jednak jest różowo. Albert poznaje różnice zdań, bójki, brak życzliwości i kłótnie. Molgan nie wraca do Alberta, bo nie ma już po co – to rzeczywisty, a nie wyimaginowany przyjaciel, wyzwala w Albercie mocne strony. Odwagę do mierzenia się ze światem.

Kto obroni Alberta?
tekst i ilustracje: Gunilla Bergström
Wydawnictwo Zakamarki
oprawa: twarda
wiek: 3+
cena okładkowa: 24,90 zł

Znasz te książki? Zaciekawiła Cię recenzja?
Napisz w komentarzu. Ślad Twojej obecności to szansa na inspirującą wymianę!
Wpadnij z wizytą do Dzikiej Jabłoni na Facebooku 🙂

Superquiz Pieniądze

Pierwsze kieszonkowe. Nauka oszczędzania. Pytania o kartę i bankomat. Banknoty i kredyty. Płatności w internecie versus wycieczka na pocztę. Przeciętny siedmiolatek zaczyna interesować się tematem pieniędzy, zdobywa wiedzę w zakresie ekonomii na miarę swoich możliwości, coraz częściej przelicza monety i rwie się do banknotów, chce mieć własną portmonetkę i skarbonkę na własne cele. Tak, to niewątpliwie oznaka zwiększającej się samodzielności dziecka, ale też rosnącej świadomości procesów zachodzących w naszych domach oraz w świecie. Nauka o wartości pieniądza zaczyna się w domu, w momencie decyzji o zbieraniu na ulubioną książkę czy zabawkę, przy sklepowej kasie, gdy kasjerka odlicza resztę, podczas pierwszych samodzielnych zakupów… takich okazji przybywa z każdym dniem. Kapitan Nauka wie jak nam rodzicom pomóc w tej sytuacji. Zachęca do sięgnięcia po zagadki i ciekawostki SuperQUIZ Pieniądze, by w wygodny i przyjazny sposób dziecko odkrywało wartość pieniądza.

W tym wartościowym przewodniku z serii SuperQUIZ znajdziecie wszystko, co się wiąże z pieniędzmi. U nas okazał się strzałem w dziesiątkę właśnie dlatego, że idealnie trafił w czas pojawiających się pytań i rodzących się potrzeb związanych z oszczędzaniem i wydawaniem. Zagadki są wygodne w użytkowaniu – na kółkowej sprężynie czeka do odkrycia ponad 160 zagadek i ciekawostki ze świata finansów i przedsiębiorczości (wraz z rozwiązaniami). Duży plus nie tylko za wartość merytoryczną (nad którą czuwały autorki Ewa Tyralik oraz Iza Kaźmierczak) i praktyczną formułę, ale także za projekt i jakość ilustracji (autorstwa Mikołaja Szczepkowskiego). Podoba nam się czytelność, zaokrąglone rogi, wygoda użytkowania, szeroko potraktowane zagadnienie i fakt, że jego wytłumaczenie jest dostosowane do wieku i możliwości raczkującego w tej dziedzinie odbiorcy.

Jakie konkretnie zagadnienia są objaśniona na kartach SuperQUIZU? Barter, moneta, banknot. Import i eksport oraz popyt i podaż. Banki, inflacja, konta bankowe, karty, lokaty, pożyczki, odsetki. Przychód i dochód, budżet domowy, oszczędzanie oraz inwestowanie. Dowiemy się kim jest makler, ubezpieczyciel, rentier. Poznamy także budzące grozę pojęcia jak komornik, spirala zadłużenia i bankructwo. To oczywiście nie wszystkie terminy – czeka na Was naprawdę pokaźny zestaw! Pomyślcie teraz  jak zainspirować dzieciaki, żeby zdobytą wiedzę wcieliły w życie.

SuerQUIZ Pieniądze. Ciekawostki i zagadki
seria SuperQUIZ [Kapitan Nauka]
Wydawnictwo Edgard
wiek: 7+
cena: 24,90 zł