Poproszę dwa znaczki do Azji! / Dziecko na warsztat 2

dzika-jablon780e

Rozgościliśmy się w tej podróży do Azji, zdaje się nie mieć końca. Najpierw wyjechały zwierzęta – bohaterowie naszej wycieczki. Zbudowały w Azji skrzynkę pocztową, narysowały znaczki i wysłały listy do Polski. W międzyczasie poznawałyśmy z Milo niezwykłe miejsca, snując własne, egzotyczne opowieści o krajach azjatyckich. Przyglądałyśmy się również i porównywałyśmy misternie tkane alfabety… Dziś dotknęłyśmy Indii w wyjątkowo rzeczywisty sposób, robiąc wzory z henny u Agaty z Mehendi Masala, z których po drodze do domu odpryskiwała już zaschnięta pasta, aby jutro z płomiennej rdzy przeobrazić się w głębokie brązy, na tydzień 🙂 W weekend zaś mamy w planach oglądanie tańczonej opowieści hinduskiej w stylu Kathak…

Dziecko na warsztat wita na wiosnę! Ruszamy do Azji!

Ludzie listy piszą

W zasadzie dzisiaj to piszą smsy i e-maile. Z żalem stwierdzam, że już nie piszę listów od jakiegoś czasu… Postanowiłyśmy się jednak w listy pobawić i zrobić wszystko jak należy. Małe obrazki z różnych krajów Azji powędrowały do kopert. Zaprojektowałyśmy znaczki pocztowe, poznając państwa na mapie. Milo dowiedziała się kim jest adresat i nadawca. Brakowało nam jeszcze skrzynki…

dzika-jablon780a

dzika-jablon780g

dzika-jablon780c

dzika-jablon780f

dzika-jablon780b

dzika-jablon780d

Skrzynka pocztowa w stepie azjatyckim

Zabawną przygodą było naśladowanie alfabetów pism z Azji i omawianie z czym się kojarzą piękne litery – cyrylica, sanskryt, alfabet gruziński, tajski, mongolski… Serce mocniej mi zabiło, gdyż za młodu chciałam zostać poliglotką, a od dziecka fascynowały mnie tajemnicze alfabety i obce języki.

Z pudła tekturowego zrobiłyśmy skrzynkę na listy, wykorzystując gotowe otwory z daszkiem. Do skrzynki wpadły później wszystkie nasze listy z Azji, z podróży 🙂

dzika-jablon780h

dzika-jablon780i

dzika-jablon780k

dzika-jablon780j

U Gosi z Tominowa mignęły mi ostatnio flagi na blogu, więc poszłyśmy za tą inspiracją i zrobiłyśmy własne, maleńkie, ozdobne chorągiewki (wydruki plus wykałaczki). Milo udekorowała skrzynkę.

dzika-jablon780m

dzika-jablon780n

dzika-jablon780o

dzika-jablon780l

dzika-jablon780p

dzika-jablon780r

dzika-jablon780s

dzika-jablon780u

dzika-jablon780w

dzika-jablon780t

dzika-jablon780x

dzika-jablon780z

Henna – tradycja kobiet

dzika-jablon-mehendi

foto: Agata Wójt

logoDnW-2edycja3

Dokąd udały się pozostałe uczestniczki dziecka na warsztat w tym miesiącu? Zajrzyjcie na blogi 🙂

Last minute na wyspie Lakeba / Dziecko na warsztat II

dzika-jablon767s2

Wyspa jako forma lądu zainteresowała Milo już jakiś czas temu. Australia w ciągu ostatnich miesięcy, a tym bardziej w marcu, nie budziła jednak jej większej sympatii, może z racji tego, że w zeszłym roku podróżowałyśmy do Australii wiele razy. Na razie temat się wyczerpał:
– Nie, nie chcę bawić się w Aborygenów.
– Uluru? To już było…
– Mama, nie obraź się, ale nie chcę malować zwierząt kropkami.
– Fajny był nasz teatrzyk „Siedem sióstr”, ale na razie mam dość teatrzyków!

Kombinuję, kombinuję… jeśli nie Australia, to cała nadzieja w Oceanii. Jak wyspy nie wypalą, to chyba trzeba się poddać i ogłosić dezercję z Dziecka na Warsztat! Udało się na szczęście. Podchody zawiodły nas we właściwe, fascynujące rejony 🙂

dzika-jablon767u

Lądy i wody

„Mapy” Mizielińskich jak zwykle rzuciły nas na głęboką wodę wyobraźni i wyznaczyły kierunek podróży.

Wcześniej jeszcze przygotowałam karty woda-ląd i Milo z przyjemnością zapoznała się z kilkoma geograficznymi pojęciami, czytając o nich, rozmawiając i wyszukując przykładowe formacje na mapach kontynentów. Materiały do druku (trochę zmodyfikowane na nasze potrzeby) pochodzą z platformy wymiany materiałów Montessori z internetu (popularnie nazywanej boxem).

dzika-jablon767l

dzika-jablon767g

dzika-jablon767k

dzika-jablon767m

dzika-jablon767o

Projekt Wyspa

Dość wstępów! Czas na akcję. Milo postanowiła zrobić wyspę i zaczęło się radosne terraformowanie!

dzika-jablon767h

Do zrobienia niewielkiej wyspy (średnica około 20 cm) wystarczyły 2 paczki masy do modelowania Primo (biała, szybkoschnąca). Bardzo fajna masa, na początku tylko Tata pomagał trochę w ugniataniu, a potem to już sama przyjemność bogatej we wrażenia dotykowej przygody. Trochę przydały się narzędzia do pracy nad detalem (tani komplet z biedronki czy tigera, nie pamiętam).

dzika-jablon767i

Milo miała wielką frajdę, formując plażę, zatokę, wyższe stoki, wulkan, skalistą ścianę, łagodne stoki, uskoki i żleby, czy niewielkie jeziorka…

dzika-jablon767j

I oto wyspa była gotowa! Można na niej odnaleźć kilka zagadnień – wyrzeźbionych własnymi rękami – zilustrowanych na wcześniej wspomnianych kartach. Lubię, jak takie materiały dopełniają emocje i przeżycia wynikające z indywidualnego doświadczania przez dziecko. Nie sam obrazek się liczy, czy ważne słowa-fakty, lecz wolność odkrywania i nauka przez zabawę. Wiadomo, inaczej wówczas przebiega proces przyswajania nowej wiedzy.

wyspa

Nasza wyspa została odszukana na mapie, rozpoznana i oswojona. Nazywa się więc Lakeba i należy do wyspiarskiego kraju Fidżi położonego w południowo-zachodniej części Oceanu Spokojnego. Ponad 300 wysp i 500 wysepek pochodzenia wulkanicznego tworzy archipelag, otoczony przez rafy koralowe. Lakeba to prawie 60 km kwadratowych lądu i nieco ponad 200 metrów w najwyższym punkcie. Słynie z wyjątkowych jaskiń. Podobno mieszkańcy jednej z wiosek są znani z umiejętności przywoływania rekinów z morza. Absolutnie fascynującym tematem wydają się być ptaki (wiele z nich, tak jak w przypadku roślin, to gatunki endemiczne), ale Milo nie chciała słyszeć o ptakach, bo w zeszłym roku przerabiałyśmy gruntownie ten temat w obrazkach i w robocie artystycznej. Matko, znaj umiar 😉

Lakeba jakoś przybliżyła mi się we wspomnieniu napotkanych kiedyś ludzi z Tonga, pobliskiej wyspy. Byli to rośli, silni i uśmiechnięci mężczyźni. Przystojni!

Najbardziej zainteresował Milo charakter wyspy – obecność wulkanu, oczywiście wygasłego w naszej zabawie. Z tego powodu nie dała się namówić na mini wybuch z sody i octu, choć – moim zdaniem – to świetna okazja do przeprowadzenia w ramach geografii małego eksperymentu. Ocean spokojny, wyspa spokojna, żadnych wybuchów. Goście przybywają tu na wakacje. Nie zagłębiałyśmy się w historię, czysta geografia i rozrywka. Wyspę wrzuciłam na blachę, Milo zanurzyła ląd w wodzie.

Nie miałyśmy co prawda wilgotnego klimatu równikowego ani palm kokosowych, ale na deser zrobiłam nam budyń z kaszy jaglanej na mleku kokosowym 🙂

dzika-jablon767r

Wyspa Lakeba przeobrażała się kilka razy. Pewnego dnia na powierzchni wody wystąpiło rzadkie zjawisko zwane cekinówką.

dzika-jablon767s

Raz pojawiła się typowa dla klimatu bujna roślinność.

Wkrótce wyspę skolonizowało plemię Lego Friends, wyjeżdżając na wakacje z dala od cywilizacji. Nie doświadczyło na Lakebie jednak żadnej sztuki oprócz sztuki wypoczywania i sztuki przetrwania 🙂 Mimo wszystko to była dobra oferta!

dzika-jablon767t2

Body painting

Parę dni później powrócił we wspomnieniach temat zdobienia twarzy. W zeszłe wakacje przymierzałyśmy się z Milo do wielkiego dzieła inspirowanego sztuką zdobienia ciała typową dla ludów Oceanii. Powstała wówczas cała kolekcja wizerunków, kupiłam specjalne farby. Wyszły raczej wprawki, ale nie skreślam naszego preludium. Mam nadzieję, że matka z córką powrócą do malowania siebie nawzajem gdzieś w polskich lasach…

dzika-jablon767ww

Tymczasem dobrze było zajrzeć do książeczki Dzieci świata i odkurzyć karty (materiały do druku pochodzą z wyżej wspomnianego boxa) ze strojami świata. Rzut oka na stroje i wizerunki z rejonu Australii i Oceanii… i ochota do zdobienia powróciła. Z tym wyjątkiem, że na warsztat poszły zwierzęta. Milo maniakalnie maluje i zdobi zwierzęta ostatnimi czasy, więc ochoczo przysiadła do roboty nad tym, co lubi. Zaprosiła mnie, a ja nie odmówiłam. To był fajny, wspólny czas – zabawa w wymyślanie wzorów i ozdób na twarzach zwierzątek 🙂

dzika-jablon767w

dzika-jablon767w4

dzika-jablon767w9

dzika-jablon767w5

dzika-jablon767w8

dzika-jablon767w6

Współpraca matki z córką 🙂

dzika-jablon767w3

Tutaj linki do naszych australijskich podróży z zeszłego roku – może kogoś zainspirują:

Po więcej inspiracji zaglądajcie do pozostałych uczestniczek projektu!

logoDnW-2edycja3

Migawki z Antarktydy / Dziecko na warsztat II

dzika-jablon764o

Antarktydę odwiedzałyśmy już kilka razy w zeszłym roku:

Budowałyśmy kontynent, formowałyśmy góry lodowe na sucho i w prawdziwym lodzie, bawiłyśmy się zwierzętami, a na kartach Montessori z fauną Antarktydy i Arktyki Milo uczyła się pisać i czytać… Dużo wrażeń, wielkich emocji i spora dawka wiedzy. Tym razem – w ramach Dziecka na warsztat – niełatwo było znowu skusić się na zamarznięty ląd. Przez dwa tygodnie robiłam podchody, żeby zanęcić polarnikami, zdobywcami bieguna południowego, wyprawami (liczyłam, że zimą zrobimy wielką wyprawę w terenie, zbudujemy dom lodowy…, lecz jak wiadomo zima nie wypaliła za bardzo w tym roku). Wyglądało to beznadziejnie, już prawie się poddałam jak ze styczniowym warsztatem, który też został zbojkotowany. Bunt i opór, no rewolucja! Propozycje matki nie budzą takiego entuzjazmu jak dawniej 😉

Gdy już wszystko wydawało się stracone i prawie porzuciłam nadzieję, że cokolwiek zrobimy, w Milo wygrała chęć zbudowania Antarktydy po raz kolejny, czyli Córka wybrała to co zna i lubi. Zabawa w mały świat! Więc bez zbędnej gadaniny zapraszam do obejrzenia migawek z domowej Antarktydy… Na początek zabawa w poszukiwanie i zbieranie wszystkich białych rzeczy, które nam posłużą do stworzenia świata Antarktydy! Miękkie, sztywne, szeleszczące… Tiule, wata, papiery, plastikowe pudełka, folia bąbelkowa, futerka – użyłyśmy wiele różnych materiałów budowlanych dla doświadczenia zróżnicowanych, bogatych efektów dotykowych.

dzika-jablon764l

dzika-jablon764m

Przydały nam się jeszcze lampki choinkowe do stworzenia efektu zorzy polarnej…

dzika-jablon764n

dzika-jablon764p

Góry lodowe, kry, legowiska niedźwiedzi polarnych… (zamieszkują one oczywiście Arktykę, ale Milo nie chce słyszeć o rozdzieleniu zwierząt z rejonów północnych i południowych, uparcie łączy je w zabawie, ignorując fakty 😉

dzika-jablon764t3

Jest nawet zamarznięty wodospad 🙂

dzika-jablon764r2

dzika-jablon764t4

dzika-jablon764s

dzika-jablon764t5

dzika-jablon764t

dzika-jablon764t2

dzika-jablon764w

dzika-jablon764u2

Powstało też igloo z miski (znów Arktyka okazała się bardzo inspirująca), a puste lodowe przestworza zapełniły się kolorowymi podróżnikami z dalekich ciepłych krajów 🙂

dzika-jablon764z

dzika-jablon764w3

Impreza antarktyczna wciąż trwa w najlepsze, a my tymczasem zapraszamy do innych uczestniczek projektu po inspiracje!

logoDnW-2edycja3

Zabawy otwarte, zabawy drewniane

dzika-jablon757h

Dziś w Radiu Bajka wspomniałam o zabawach otwartych i budowaniu małych światów przy okazji zakrętek od butelek, a ten wpis czekał już w kolejce od paru dni… Więc tematycznie mi się połączyło, to puszczam wątek w świat i zachęcam do własnych eksploracji w Waszych domach!

Zabawy drewniane. Nie że drętwe, nie, wręcz przeciwnie: wciągające, otwarte, stale rozwijające się, o zmiennych strukturach i kierunkach. Niczym nieograniczone i pełne wyobraźni. Zależne od iskry inspiracji, ulotnego kontekstu czy aktualnych zainteresowań. Jestem fanką zabaw otwartych, stąd pieję w zachwycie! Uwielbiam też – a raczej moje dziecko – wszelkiej maści „moduły” czyli klocki, bądź inne elementy, z których można tworzyć bez końca.

dzika-jablon757a

Znacie miasta, które wyrastają w kilka godzin, a nie można ich wyburzyć przez wiele dni? Światy, które kiełkują niewinnie gdzieś w kącie pokoju dziecinnego, po czym, niepostrzeżenie (na przykład, gdy wyskoczysz zająć się obiadem albo poskładać stos ubrań), rozrastają się, pochłaniają przestrzeń, anektują sypialnię rodziców albo zyskują niespotykane ekspresowe połączenie z salonem? Przedmieścia i prowincje tych struktur można czasem napotkać w łazience koło pralki? Na pewno to znacie 😉

dzika-jablon757b

Podstawa to dużo różnorodnych elementów, z których dziecko może budować, a które zyskują przecież coraz to inny status i funkcję. To jest akurat płynne, umowne, elastyczne. Zakrętka może być samotną wyspą czy łódką, kilka zakrętek już całym archipelagiem. Dziecko skacze z pomysłu w pomysł bez skrępowania, tam, gdzie go skojarzenia poniosą…Rodzicowi pozostaje czasem tylko trwać w osłupieniu czy zachwycie, albo po prostu… dołączyć!

dzika-jablon757c

Mamy figurki/kołeczki/ludziki drewniane (około 40 sztuk – wierzcie mi, to wcale nie jest dużo!), o które często pytacie w mailach lub komentarzach. Do kupienia w internecie tutaj. Wciąż jeszcze nie stały się ludzikami-flagami do zabawy w państwa świata (w tym celu je zakupiłam), choć w międzyczasie przeobrażały się niczym aktorzy ukazujący swoje różne twarze. I o to chodzi.

Sześciany kolorowe i w kolorze naturalnym z Kabum. Miały już wiele wcieleń i zastosowań!

dzika-jablon757d

Korki w dużych ilościach. Plus materiały naturalne: patyczki, szyszki, gałązki, plastry drzew i kawałki kory.

dzika-jablon732c

dzika-jablon731c

dzika-jablon757e

dzika-jablon757f

Kostki starego domina też dają radę. Kości do gry, te stare, pożółkłe i te nowe, kolorowe, z Tigera.

dzika-jablon757g

dzika-jablon757ll

Drewniane i metalowe gałki do drzwi. Drewniane prostopadłościany, które znalazłam po latach – pozostałości z projektu. Kolorowe liczmany, kwiatki dziergane na szydełku. Co kto lubi, co kto ma pod ręką, co się kryje w zakamarkach każdego domu. Zwyczajnie. Bez wielkich inwestycji. Wszystko się może przydać. Też tak macie?

dzika-jablon709p

Plastikowe transparentne krążki z Educarium, szkiełka w ramkach z Kabum. Dobre do wody, do mąki, do zabaw na podświetlanym stole. Masa zastosowań!

Kule szklane.

dzika-jablon709o

Mozaika Goki, także z Kabum, na początku była po prostu mozaiką. Po czym, w warsztacie o Ameryce Południowej, posłużyła Milo do wybrukowania placu w Machu Picchu, stworzenia sieci dróg Inków w Andach oraz tarasów uprawnych dla kukurydzy na stokach gór…

dzika-jablon757i

dzika-jablon757k

dzika-jablon757l

Co dzieciaki budują? Labirynty. Systemy ścieżek i dróg, tory przeszkód. Mosty na rzece. Mury miejskie i zagrodzenia. Ku przygodzie!

dzika-jablon757kk

dzika-jablon757kkk

Życzę Waszym dzieciom wielu nowych wspaniałych światów 🙂

Zapraszam do dzielenia się.

Machu Picchu, kipu i konkwista / Dziecko na warsztat

dzika-jablon755a

– Mama, naucz mnie o wielkich wojnach!

Masz ci los! A tu warsztat czeka, konkretne motywy: Ameryka Południowa, święta… Jak to ogarnąć? Jak podążać za nowymi zainteresowaniami córki, a jednocześnie nie wypisać się z Dziecka na Warsztat 😉 Postanowiłam więc jeszcze nie opuszczać drużyny DnW, choć w tej edycji jakoś wyjątkowo żmudnie pracuje mi się „na temat” z Milo, i trochę zignorować wytyczne. Ameryka Południowa i wielka wojna… Idealnie się składa… to będzie konkwista!

– Córcia, chcesz o podboju Imperium Inków?
– Tak.
– Ok. No to jedziemy!

Nocne niebo nad Machu Picchu

Każdy kto tu zagląda wie, że u nas budowanie małych światów (small world play) cieszy się niegasnącym zainteresowaniem. Swego czasu była i Antarktyda, i zimowe królestwo, kosmosy i obce planety, i wiele innych kreacji. Tym razem hasło brzmiało Machu Picchu! Najpierw sfałdowały się góry Andy i powstał odpowiedni krajobraz, rzeka Urubamba, most i drogi górskie zbudowane z kamieni na podobieństwo sieci dróg stworzonej w królestwie Inków. Byłyśmy już po wstępnych rozmowach i oglądaniu obrazków ukazujących historię podboju, a karty właśnie się robiły… Milo nie zapomniała nawet o uprawach na schodkowych tarasach 😉

dzika-jablon755c

Przyszedł czas na budowę kamiennego miasta. Przydały się wszystkie sześciany, kostki domina, drewniane figurki, a nawet kolorowe elementy mozaiki z Kabum. Drogi zostały wybrukowane, mury ustawione – tradycyjnie – bez zaprawy, miasto podzielono na część publiczną (plac z choinką), sady (okrągłe kształty) oraz kwatery prywatne, czyli domostwa. Istotnym elementem był dostępny dla wszystkich skład żywności oraz skarbiec, jak na Inków przystało.

dzika-jablon755d

Do miasta Machu Picchu prowadziła wielka brama…

dzika-jablon755b

… przed bramą pięknie brukowany plac…

dzika-jablon755e

Pilnie strzeżony skarbiec pełen złota i drogich kamieni.

dzika-jablon755f

Po opuszczeniu Machu Picchu w niewyjaśnionych okolicznościach, miasto zajęły zwierzęta. Osiedliły się w domach, stworzyły wspólnotę, której szefował wilk. Tutaj wyruszają na wycieczkę w góry…

dzika-jablon755g

dzika-jablon755h

Zapada noc nad Machu Picchu…

Zabawa cieszyła się takim zainteresowaniem Milo, że nie dało się „złożyć” miasta, które zajęło łóżko córki, przez 4 dni. Z radością wskakiwała co noc do łóżka rodziców 🙂

Jaki mały świat następny? Meksyk? Czy będą kolejne wielkie wojny czy w międzyczasie pojawi się nowy wątek? Zobaczymy. To zawsze jest przygoda z wyobraźnią.

machu-picchu1

Kipu / Opowiadanie historii

Na blejtramie rozpięłyśmy sznurki i kolorowe taśmy, a na nich zawisły w krótkim czasie supełkowe opowieści. W tym roku Milo poznała jeden przykład tajemniczego pisma obrazkowego, nad którym głowią się uczeni… Był to Dysk z Fajstos. Przy okazji wycieczki do Grecji w ramach projektu bajkowego Milo wykonała własny dysk i stworzyła inskrypcję przy użyciu nieznanego pisma. Teraz miała okazję poznać pismo węzełkowe Inków, które służyło do zapisywania informacji o liczebności mieszkańców, ilości jedzenia w składach żywności, wysokości podatków. Nasze kipu składało się nie tylko z supełków – włączyłyśmy w proces tworzenia zapisu różne elementy: fragmenty słomek, skuwki od mazaków, kawałki taśmy kolorowej, kwiatki szydełkowe, filcowe śnieżynki, spinacze, a nawet szyszki. Taki tam podręczny repertuar 🙂

Każdy taki zwis sznurkowy to odrębna opowieść. Plącząc supły, zmieniłyśmy się bowiem w opowiadaczki historii…

dzika-jablon755i

dzika-jablon755j

Tu zapisana jest opowieść o zimie…

dzika-jablon755k

Karty „Imperium Inków”

Za namową córki zrobiłam zestaw kart o historii państwa Inków i hiszpańskim podboju tej części Ameryki Południowej przez Franciszka Pizarro. Nie są to karty do lekcji trójstopniowej typowe dla metody Montessori, lecz nimi inspirowane. Zmodyfikowałam pomysł w ten sposób, że każdej karcie z obrazkiem i podpisem towarzyszy karta z tekstem, która w kilku zdaniach przedstawia daną postać, miejsce czy zdarzenie. Dziecko zainteresowane tematem pozna więc historię konkwisty, dzieje Imperium Inków i wodza Atahualpy, drogę Pizarra do sławy i bogactw, a także architekturę, rolnictwo, religię Inków, czy hodowane przez nich zwierzęta i uprawiane rośliny. Historia, geografia, sztuka i życie codzienne Inków oraz współczesnych Peruwiańczyków (Indian Ajmara i Keczua). W odpowiednim skrócie oczywiście 😉

Milo opanowała już nazwy Wyspa Słońca, Machu Picchu, Andy, rzeka Urubamba, nazwisko jednego z najokrutniejszych konkwistadorów z Hiszpanii budzi jej wyraźną antypatię, a historię Inków kwituje współczującym: Biedni Indianie!

Cieszę się, że karty ewoluują u nas naturalnie. Gdy widzę, że Milo coś wyraźnie interesuje, pytam czy chce nowy komplet. Karty bardzo pomagały jej w nauce czytania pojedynczych słów, teraz jest gotowa na dłuższy opis obrazka zamiast dopasowywania podpisu. Sama sięga po wiedzę, która w danym momencie jest jej potrzebna. W zgodzie z potrzebami… Przy okazji sama przypomniałam sobie sporo informacji!

dzika-jablon755l

dzika-jablon755m

dzika-jablon755n

logoDnW-2edycja3

Zapraszam na blogi pozostałych uczestniczek Dziecka na warsztat. Mnóstwo inspiracji!

Siostry szamanki i Wilczy Pazur / Dziecko na warsztat

dzika-jablon748f

Witajcie w listopadowej odsłonie Dziecka na warsztat, projektu wymyślonego przez autorkę bloga Projekt Londyn 2014, i współtworzonego przez kilkadziesiąt mam z Polski i świata. W ponurości końcówki jesieni rozgrzewa i rozświetla nas Afryka, a konkretnie afrykańskie rękodzieło. Nie mam pojęcia czy to, co stworzyłyśmy z Milo podchodzi pod tę kategorię, ale na pewno podążałyśmy afrykańskimi ścieżkami, przynajmniej na początku, a dokąd nas zawiodły…?

Gdy nie trzymamy się tak mocno pierwotnych planów i odpuszczamy oczekiwania, dane jest nam nagle odkryć nowy smak, spojrzeć na otoczenie inaczej niż zwykle, dostrzec kształt szamanki w cieniu na ścianie… 🙂 Dziękuję mojej Córce za te doświadczenia – bo takimi drogami mnie prowadzi – i sobie – że nauczyłam się nimi podążać i odkrywać!

Akcentów afrykańskich było w naszym życiu ostatnio kilka – pozwólcie więc, że zbiorę je w całość, jak kwiaty w bukiet. Od jakiegoś czasu towarzyszy nam dźwięk wspaniałego instrumentu (o wielu nazwach) rodem z Afryki – kalimby. Każdy z nas na niej sobie pogrywa – kiedy ma ochotę, kiedy ma nastrój, kiedy robimy afrykański teatrzyk albo czytamy bajki. Brzmienie jest niezwykłe! Łatwość jego wydobycia zachęca w zasadzie każdego przynajmniej do spróbowania. To wciąga, niektórzy długo nie mogą przestać grać! Nasze granie jest proste, ale posłuchajcie tego 🙂

Teatr cieni / Opowieści afrykańskie o zwierzętach / Warsztaty dla dzieci w wieku 3-6 lat

kpz2-1

Zorganizowałam w zeszłą sobotę warsztaty dla dzieci łączące teatr cieni i bajki afrykańskie, w dużej mierze inspirowane naszym warsztatem z Milo przeprowadzonym w domu wiosną w ramach projektu bajkowego. Na etapie przygotowań panowało skupienie i zaangażowanie; gdy farba schła, oglądaliśmy na rzutniku Ania starą bajkę o małpkach co uciekły z zoo. W finale dzieci same przedstawiały swoje bajkowe mini-spektakle z pomocą rodziców, z użyciem własnoręcznie wykonanych postaci. Muszę przyznać, że naprawdę poczułam magię teatru i urzekającą niezwykłość dziecięcej wyobraźni, gdy siedziałam na widowni, cichutko brzdąkając na kalimbie, zapatrzona w występy…

kpz2-5

kpz2-3

kpz2-2

kpz2-4

Mama Africa / Gorące rytmy w Teatrze Małego Widza

W październiku wybrałyśmy się na spektakl Mama Africa w Teatrze Małego Widza i była to pierwsza okazja do spotkania rozśpiewanej ekipy teatru dla najmłodszych, spróbowania rytmów i brzmień prawdziwych instrumentów afrykańskich. Najbardziej podobało się Milo występowanie na scenie i granie na wszystkich dostępnych instrumentach, o których aktorzy opowiedzieli dzieciom. Te kilkanaście minut aktywnej zabawy po zakończonym spektaklu były dla mojej córki bardzo ważne i zapadły jej w pamięć tak samo jak parę wyśpiewanych piosenek o Afryce i jej mieszkańcach. Ważne, że mali widzowie mogli nie tylko obejrzeć i usłyszeć, ale też dotknąć, spróbować, doświadczyć!

dzika-jablon-mama1

dzika-jablon-mama2

dzika-jablon-mama3

Siostry Szamanki i Wilczy Pazur / Bajka na ścianie

A skoro teatr, i cienie, i bajki afrykańskie, i rękodzieło… wszystko nam się połączyło w pewną opowieść o Siostrach Szamankach i Wilczym Pazurze. Tym razem improwizowaną w miarę tworzenia się spektaklu na naszych oczach – Milo miała swój wkład i swoje wątki, ja dokładałam co nieco od siebie, i tak się plotła nasza wieczorna bajka…

Nasze kukiełki to klasyczna robota typu „coś z niczego”, bo rzeczywiście niewiele było trzeba, aby dać naszym postaciom odpowiednio egzotyczny, a inspirowany afrykańskimi ozdobami wizerunek. Po chwili nasze lalki-szamanki pląsały już w tańcu. Wszystko zaczęło się od przedstawienia Milo postaci szamana/szamanki i jego/jej roli w życiu plemienia. Bardzo zaciekawiły ją szamańskie funkcje społeczne i umiejętności – z chęcią obejrzała ze mną stare zdjęcia szamanów i przedmiotów, które służyły im do budowania relacji ze zmarłymi przodkami, pełnienia opieki nad chorymi członkami plemienia czy pozostawania w harmonijnym kontakcie z przyrodą. Milo wymyśliła, że siostry są powiązane z przyrodą i życiem człowieka, co widać w imionach, które otrzymały:

dzika-jablon748a

Siostra Kości – szamanka pomocna w zapewnianiu ludziom zdrowych kości (nie ma nic wspólnego z piciem mleka).

dzika-jablon748g

Na pierwszym planie po lewej Siostra Krwi – szamanka, która potrafi wytańczyć dobrą, zdrową krew dla ludzi 😉

dzika-jablon748h

Po środku Siostra Lawy – szamanka połączona z żywiołem ognia, trochę jej się boją zwierzęta.

dzika-jablon748i

Oto Siostra Słońca i Księżyca – szamanka pilnująca, aby ludziom nigdy nie zabrakło światła, ani w dzień, ani w nocy.

dzika-jablon748f

Siostra Sióstr – Siostra-Szefowa – Szamanka Całej Przyrody. Najważniejsza 😉

dzika-jablon748d

Dziewczyny lubiły spędzać razem czas, bawić się, rozmawiać ze zwierzętami, pluskać w rzece i jeziorach, pilnować zdrowia i szczęścia ludzi.

dzika-jablon748b

Pewnego dnia Siostra Sióstr wraz z kilkoma szamankami wyruszyła w podróż. Postanowiły zrobić żart i schować się przed resztą sióstr. 

dzika-jablon748j

Nikt nie wiedział gdzie się ukryły, a ukryły się bardzo dobrze.  Siostra Krwi i Siostra Kości wołały je i wołały, ale na próżno. Nie było odpowiedzi.

dzika-jablon748e

Siostra Krwi zatańczyła najpiękniejszy taniec jaki tylko potrafiła i wołała przyrodę, aby ta pomogła jej odnaleźć zaginione siostry. Prosiła wiatr o pomoc. Prosiła wodę o pomoc. Prosiła ziemię o pomoc. Przyroda jednak nie zdecydowała się jej pomóc. Zrobiło się jej smutno. Druga siostra też tańczyła i wybijała rytmy, coraz szybciej wirując i tupiąc w ziemię. Nic to nie pomogło. Niebo i ziemia milczały.

dzika-jablon748s

Zawołały na pomoc Siostrę Lawy. Trochę się bały, bo przy niej zawsze robiło się gorąco, ale naprawdę potrzebowały jej pomocy. Przybyła trzecia szamanka, ale i jej tańce nie pomogły odnaleźć sióstr.

dzika-jablon748m

Zapytała żyrafę czy widziała dokąd poszły inne szamanki. Zwierzę nic nie widziało.

dzika-jablon748l

Szamanki zawołały zebrę i zapytały o wskazówki. Ta też o niczym nie słyszała. Wołały inne napotkane zwierzęta…

dzika-jablon748k

I tylko wilk coś wiedział. Tylko wilk chciał z nimi rozmawiać: „Jestem Wilczy Pazur. Jestem wilkiem i pisarzem. I chociaż jestem wilkiem, umiem pisać wilczym pazurem po ziemi!” Siostry oniemiały z wrażenia. Zmartwione o los pozostałych, spytały wilka czy widział dokąd poszły tamte szamanki.
Wilk prychnął: „No pewnie! Schowały się za tamtą górą, z drugiej strony.”
Siostry na to: „Jak to! Tak daleko szukałyśmy, przeszłyśmy przez pustynie i gorące wydmy, przez wyschnięte koryta rzek, wędrowałyśmy dniem i nocą, tańczyłyśmy i wołałyśmy do przyrody, aby nam pomogła… a one cały czas były tuż obok, w grocie?!”
„Tak! A dlaczego od razu tam nie sprawdziłyście?”
Zdziwione siostry podziękowały wilkowi i powędrowały za skałę.

dzika-jablon748r

Spotkały się z pozostałymi szamankami, które były bardzo szczęśliwe, że udało im się zrobić siostrom taki dobry psikus!

dzika-jablon748t

Nie było końca śmiechom i radości ze spotkania…

dzika-jablon748n

Nie mam pojęcia jaki jest morał tej historii (i czy opowieść musi mieć morał)… Być może pisarz Wilczy Pazur wyjawił nam największą mądrość…

dzika-jablon748p

… że nie trzeba szukać daleko, skoro można odnaleźć blisko! A wy jak rozumiecie tę bajkę?

dzika-jablon748u

Oto koniec naszej wspólnej opowieści. Aktorki Was żegnają 🙂

Miałyśmy mnóstwo radości z Milo, bawiąc się, wymyślając pieśni i tańcząc kukiełkami improwizowane afrykańskie tańce. Córka domagała się kolejnych historii z szamankami w roli głównej. Kto wie, może pewnego dnia znów będziemy wędrować, przemierzać pustynie, rozmawiać z wilkami 🙂

logoDnW-2edycja3

Zapraszam na blogi pozostałych uczestniczek Dziecka na warsztat. Mnóstwo inspiracji!

Muzeum wchodzi do domu / Dziecko na warsztat

dzika-jablon741t

Październik w projekcie Dziecko na warsztat to przystanek w Polsce, aby – na dobry początek ekscytującej wyprawy – przyjrzeć się wybitnej Polce lub Polakowi. Tym razem autorka bloga Projekt Londyn 2014 zaprasza nas do „chwalenia swego”, czyli poznawania kraju poprzez wyjątkową osobę. Tak się złożyło, że nasze warsztaty polegały głównie na przemierzaniu miasta i odwiedzaniu różnych fajnych miejsc związanych z ciekawymi postaciami. Relacja ma zatem charakter mozaiki wspomnień – z bogactwem wrażeń, pytań, odkryć i emocji… Złota polska jesień minęła intensywnie. Niektóre poznane postacie pozostały w pamięci na dłużej, a nawet wprowadziły się do naszego domu 🙂

Jan Pieńkowski / Ilustrator

dzika-jablon741l

Warsztaty rodzinne w Zachęcie stały się zaproszeniem do poznania osoby i twórczości polskiego ilustratora Jana Pieńkowskiego, a kanwą opowieści artysty i jego przyjaciela Davida Walsera była niedawno wydana w Polsce książka Baśnie polskie. Pieńkowski był jednym z pionierów ilustracji przestrzennej, dziś – znany i wydawany na całym świecie – słynie z intrygujących wycinankowych ilustracji. Kto chętny dowiedzieć się więcej, zapraszam do przeczytania wywiadu z artystą. Tymczasem dzieciaki tworzyły ilustracje – Milo rysowała grotę porośniętą tęczową trawą z ukrytym jedzeniem na zimę, a ja wycinałam rodzinę płomiennych wilków, mieszkańców groty ze spiżarką 😉 Na koniec pan Jan złożył autograf na rysunku Milo. Absolutnie wyjątkowym bonusem było spotkanie z Anią, autorką bloga Ach! Co za blog, i jej córką!

dzika-jablon741m

dzika-jablon742l

Pola Gojawiczyńska / Pisarka

dzika-jablon741n

Spacerując po Starówce, nie sposób nie natknąć się co krok na tablice upamiętniające wybitne postacie zamieszkujące pod danym adresem. Podczas jednej z tras wiodących ulicą Brzozową, jeszcze zanim wspięliśmy się Kamiennymi Schodkami i skręciliśmy w stronę Barbakanu, zatrzymaliśmy się na chwilę pod domem Poli Gojawiczyńskiej, jednej z moich ulubionych pisarek wieku młodzieńczego. Zdarzyło mi się nawet ilustrować w szkole książkę grafikami z linorytu jej drugą słynną powieść Rajska jabłoń, choć to jednak Dziewczęta z Nowolipek skradły w przeszłości moje serce. Pisarka napisała tę powieść, mieszkając przed wojną w mijanym przez nas domu. Historia dotyczy dziewczyn znacznie starszych od Milo, więc nie mogłam za bardzo wciągnąć jej w perypetie przyjaciółek u progu życia i świata stojącego przed nimi otworem, niedługo przed wybuchem wojny. Na Milo zrobiło wrażenie ugniatanie kapusty nogami odzianymi w białe gacie w wykonaniu Kwiryny, jednej z bohaterek (scena z filmu). Zaznaczyła nawet na mapie te nogi w zielonej kapuście 😉

dzika-jablon741p

dzika-jablon741o

Maria Skłodowska-Curie / Naukowiec

dzika-jablon741r

Zmęczenie materiału i opór materii w czasie spaceru nie pozwoliły wgryźć się w temat zapodany na froncie domu narodzin Marii Skłodowskiej-Curie w postaci dość ohydnego muralu (bobas ściskający probówkę, z której wydobywają się promieniotwórcze pierwiastki…?!). Nie udało się zainteresować Milo tą postacią, ale z pewnością warto powrócić do tematu, np. promieniowania…

Fryderyk Chopin / Kompozytor

dzika-jablon741u

Wycieczka do Muzeum Chopina z lekką nutą rozczarowania. Pełni wyobrażeń na temat nowoczesności, interaktywności, świetności ekspozycji otwartej ledwie 4 lata temu, wyruszyliśmy na spotkanie z wyjątkowym miejscem i wyjątkową postacią. Ekscytacja jednak dość szybko opadała w miarę zwiedzania czarnych, ciemnych sal, a Milo zaczęła domagać się tak szumnie zapowiadanych atrakcji, aż w końcu zezłościła się, że oprócz jednej sali z przestarzałymi już ekranami dotykowymi i animacjami nie ma nic więcej dla dzieci w jej wieku. Musieliśmy się więc ewakuować!

Chociaż zbiory Muzeum są bogate i miejscami interaktywne (Milo najbardziej lubiła aktywować kartą różne ekrany bądź panele z muzyką), a wielkie wrażenie robi samo ulokowanie współczesnej ekspozycji w przepięknym, starym pałacu, to nie mogliśmy się otrząsnąć z przygnębienia w jakie wpędziła nas ta smutna wycieczka. Niejeden dorosły (a na pewno fan Chopina) byłby usatysfakcjonowany wizytą i przeżyciami, lecz rodzic z dzieckiem już niekoniecznie. Jak wiadomo, historia Polski ciężką była (rozbiory, zabory i powstania), klimat też nie lekki (suchoty, gruźlica i błoto), to i ekspozycja pewnie dlatego zanurzona w mrokach, punktowo rozświetlona, a już w pokoju śmierci obrazującym umieranie Chopina, gdzie zwiedzający z trudem się mieszczą, spacerując niczym w czarnym grobowcu – z puklem włosów kompozytora i odlaną dłonią – mieliśmy już dość. Nie wspomnę o pięciolatce. Trochę żałuję wielkiego potencjału tego miejsca. Urządzono je zdecydowanie zbyt poważnie, a utkany z kolorowych taśm fortepian witający gości tuż przy wejściu to jedyny tak optymistyczny akcent. Mało… Więcej by się chciało 😉

Nie będziemy się jednak zrażać, bo zamierzamy zapisać się na warsztaty muzyczne w Muzeum Chopina, jako że Milo zainteresowała się ostatnio grą na pianinie. Można więc powiedzieć, że ma szansę spróbować tego, co bliskie było Chopinowi.

dzika-jablon741w

dzika-jablon741x

dzika-jablon741yy

dzika-jablon741y

dzika-jablon741yyy

dzika-jablon741z

W takich kapsułkach można posłuchać w spokoju utworów Chopina.

dzika-jablon741zz

Aktywacja! Interakcja!

Edward Krasiński / Artysta konceptualny

dzika-jablon742a

W ramach właśnie trwającego festiwalu sztuki Warszawa w budowie można odwiedzić niezwykłe miejsce, jakim jest mieszkanie po nieżyjącym już interesującym artyście, Edwardzie Krasińskim, zamieszkiwanym jeszcze wcześniej przez malarza Henryka Stażewskiego. Obecnie pod opieką Instytutu Awangardy i córki Krasińskiego. Mieszkanie na ostatnim piętrze wysokiego bloku w okolicy Placu Bankowego kusi nie tylko zapierającym dech w piersiach rozległym widokiem Warszawy, ale przede wszystkim śladami bytności jego ostatniego mieszkańca, który wraz z upływem lat przekształcał je w żywą galerię. Kiedy odszedł, wszystko pozostało na swoim miejscu w nietkniętej formie. Zwiedzanie takiej przestrzeni było niesamowitym, a zarazem krępującym doświadczeniem wejścia w czyjeś życie, tak dosłownie.

Edward Krasiński jest znany jako artysta niebieskiego paska, który anektował w ten sposób przestrzeń nie tylko swego domu, ale i wielu galerii i muzeów na świecie. Słynął też ze swoich żartobliwych interwencji w przestrzeni, rzeźb, artystycznych akcji i sytuacji… Milo była zaintrygowana tą podupadającą przestrzenią, wnętrzami pełnymi niespodzianek. Śmiała się jej buzia na widok sztucznych myszy „wędrujących” tu i ówdzie, wszędobylskiego paska, rozbitych skorupek jajka, dziwnych kostek pokrytych zdjęciami zwisających z sufitu… Pan Edzio musiał być w jej odczuciu bardzo zabawną postacią żyjącą w śmiesznym domu 😉

dzika-jablon742b

dzika-jablon742c

dzika-jablon742d

dzika-jablon742e

dzika-jablon742f

dzika-jablon742g

dzika-jablon742i

dzika-jablon742h

Muzeum wchodzi do domu

W domu, gdy pył podróży już opadł i zostały wypite gorące herbaty z malinami, próbowaliśmy pociągnąć parę wątków. Nie było łatwo tym razem, bo panuje ostatnio klimat buntu wobec moich propozycji. Liczy się tylko czytanie książek, reszta spraw może się schować! Wątków i dalszego ciągu więc niewiele i dość luźno potraktowane.

1. Zabawy z Chopinem

dzika-jablon741g

Odkryłyśmy fajną stronę o Chopinie dla dzieci – są tam gry i zabawy typu ‚odkryj różnice’, puzzle, dzięki którym można się nauczyć jakie instrumenty tworzą orkiestrę (poziom trudniejszy oznacza odgadywanie na podstawie dźwięków poszczególnych instrumentów), kolorowanki do druku, wycinanki.

2. Muzeum w słoiku

dzika-jablon741a

Linnea z książki wysłała kiedyś w świat butelkę z wiadomością, która dopłynęła do innych dzieci. Milo spreparowała słoik do zadania specjalnego, który stał się z jednej strony pamiątką po wszystkich naszych jesiennych wycieczkach, a z drugiej małym, domowym muzeum pełnym uratowanych przed wyrzuceniem do śmieci eksponatów. Na ściankach dużego słoika naklejone fragmenty ulotek i map przypominają nasze trasy. W środku wylądowało pióro (Chopin musiał czymś zapisywać te nuty), maleńkie zwoje z nutkami zaznaczonymi przez Milo na pięciolinii, mapa Starówki z domem Poli Gojawiczyńskiej zwinięta w tajemniczy rulon, kolorowe koraliki, bilety z Centrum Interpretacji Zabytku i spektaklu w teatrze, karty do aktywacji ekranów z Muzeum Chopina i – oczywiście – z pół kilo brokatu!! Jak w magicznej kuli! Milo postanowiła, że albo pośle słoik wodami Bałtyku, aby trafił w ręce innych dzieci, albo zakopie go w ziemi. Jeszcze nie postanowione 🙂

dzika-jablon741b

dzika-jablon741c

dzika-jablon741d

dzika-jablon741f

3. Interwencja w łazience

dzika-jablon741h

Nie, nie chodzi o awarię rur i wizytę hydraulika, lecz szybką akcję artystyczną zainspirowaną zabawną sztuką w mieszkaniu Edzia Krasińskiego. Milo odkryła, że ma takie same taśmy klejące w domu i pochwyciła nożyczki. Skierowałam ją do łazienki, bo zrywanie z kafelków abstrakcyjnej kompozycji z pasków wydało mi się do przyjęcia. Pamiętając o myszach w domu Krasińskiego, zaprosiła do łazienki Gryzka. Na razie nie możemy zrywać taśmy – nasza toaleta jest żywym dziełem sztuki 🙂

dzika-jablon741i

dzika-jablon741j

dzika-jablon742k

dzika-jablon741k

dzika-jablon742j

dzika-jablon741e
logoDnW-2edycja3

Mam nadzieję, że moje dziecko dzięki tym kilku spotkaniom odkryło, że fajnie jest żyć z pasją 🙂
Zapraszam na blogi pozostałych uczestniczek Dziecka na warsztat. Mnóstwo inspiracji!

Za miesiąc Afryka 🙂

Magiczne istoty z Podlasia / Dziecko na warsztat 2

dzika-jablon725b

Ponownie wyruszamy na przygodę w projekcie blogowym Dziecko na warsztat. W drugiej edycji znów spotykamy się z autorką bloga Projekt Londyn 2014, a ponadto z niemal 80 blogującymi mamami, które zdecydowały się wziąć udział w projekcie. Masa krytyczna i moc! Bardzo się cieszę, że przystąpiłyśmy z Milo, bo z wypiekami na twarzy wspominam jak wiele się wydarzyło i zostało odkryte, znalezione, stworzone dzięki udziałowi w zabawie! Jak wiele znajomości nawiązałam, z początku internetowych, międzyblogowych, które z czasem materializowały się w realnych spotkaniach. Przede wszystkim zaś dotknęłam w tej wspólnocie wspaniałych inspiracji, mocy kreatywności! Mojej Córce i mnie najbardziej zależało na dobrej zabawie, po prostu 🙂

Dzisiejszym wpisem otwieramy nowy cykl podróżniczy 2014/2015. Oto harmonogram wspólnie stworzony podczas czerwcowego spotkania uczestniczek Dziecka na warsztat:

29 września – LOKALNOŚĆ / temat przewodni: legenda/opowieść/historyjka/bajka
27 października
– POLSKA  / temat przewodni: znana/wybitna osoba
24 listopada – AFRYKA / temat przewodni: rękodzieło/sztuka ludowa
22 grudnia – AMERYKA POŁUDNIOWA / temat przewodni: święta/tradycje/zwyczaje
26 stycznia – AMERYKA PÓŁNOCNA / temat przewodni: muzyka/piosenka
23 lutego – ANTARKTYDA / temat przewodni: świat przyrody
30 marca – AUSTRALIA / temat przewodni: sztuka
27 kwietnia – AZJA / temat przewodni: język
25 maja – EUROPA / temat przewodni: kulinaria
22 czerwca – ulubiony kraj / temat przewodni: zabytki

podlasie1

źródło: adamfalkowski.eu

Na warsztat wzięłyśmy ukochane Podlasie, skąd pochodzę 🙂 Magia Podlasia to jednak nie tylko bocian, żubry i babka ziemniaczana. To pogranicze kultur, stare puszcze i bory, oszałamiające piękno przyrody na wyciągnięcie ręki, folklor. Powspominałyśmy sierpień spędzony w sercu Puszczy Knyszyńskiej i nasze okoliczne wycieczki. Zaproponowałam Milo, żeby zapoznać się z owymi magicznymi istotami zaludniającymi dawną wyobraźnię ludową. Kiedyś opowiadałam jej o Leśmianie i jego upodobaniu do pisania wierszy o rusałkach, rzekach i malinach, więc mała skojarzyła klimat. Przy okazji naoglądałyśmy się zdjęć legendarnego fotografa Podlasia – Wiktora Wołkowa – oraz jego godnego następcy Adama Falkowskiego, dokumentującego cerkwie, życie miasteczek, ludzi i krajobrazy.

Kiedyś zabiorę Córkę do Krynek, Kruszynian i na Grabarkę, żeby pokazać jej niezwykłe miejsca na styku odmiennych religii i tradycji, a może powędrujemy nawet do zapomnianych wsi tuż przy granicy… dawnymi szlakami moich pieszych wędrówek 😉 Na razie cieszę się, że otwiera się na te drobiny Podlasia, które jest mi bliskie i gdzie uwielbiam powracać.

wolkow1

źródło: wrotapodlasia.pl

wolkow3

źródło: plamkamazurka.blox.pl

Spotkałam godną reprezentację demonów podlaskich na stronie Co licho za piecem szepce dokumentującą projekt poświęcony podlaskiej demonologii, ilustracji oraz wspomnieniom starszych mieszkańców Podlasia. Najbardziej przypadły nam do gustu: baba jagodowa, diabeł błotny, domowicha, kikimora, rusałka polna, dziad leśny i konopielka. Milo najpierw losowała nazwy, po czym narysowała ich portrety i podpisała każdego stwora, a ja pomogłam gotowe obrazki oprawić w książeczkę pt. Magiczne istoty z Podlasia.

dzika-jablon725a

Milo dziwiła się dlaczego ludzie wierzyli w takie głupoty. Czyli rozróżnia fantazję od rzeczywistości 😉 Trochę żartem odpowiedziałam, że ludzie lubili się straszyć różnymi opowieściami, przy okazji dorośli chcieli, żeby dzieci były im posłuszne, więc najłatwiej było je postraszyć babą jagodową czy diabłem błotnym. Sama pamiętam z dzieciństwa takie babcine straszenie towarzyszące mi przy okazji każdego wyjścia do lasu czy nad rzekę. Moja dzika córka stwierdziła, że to bez sensu, że dzieci nie wolno straszyć i dołączyła do książeczki portrety dzieci, które się nie boją!

Oto nasze skromne dziełko Magiczne istoty z Podlasia – ilustracje z podpisami. Plus krótka prezentacja wybranych przez nas stworów-demonów-duchów z Podlasia. Ten warsztat to także ciekawa przygoda z językiem (Milo po chwili wymyślała własne nazwy nieistniejących stworków) i zabawa z wyobraźnią (przekładanie opisu postaci na rysunek).

dzika-jablon725c

dzika-jablon725d

diabeł błotny – chochlik, mieszkaniec bagien, psotnik chętny zawsze spłatać ludziom figla, co się czasem źle kończyło, np. wciągnięciem w bagna lub utopieniem.

dzika-jablon725e

domowicha – małe stworzenie przywiązane do ludzi. Wraz z mężem nazywanym domownikiem-ojczulkiem opiekowała się ogniskiem domowym – on pilnował uli, sadów i gospodarstwa, ona przędła i doglądała dzieci. Najbardziej lubili mieszkać u gospodarzy-pszczelarzy (rysunek zaczęła mama, dokończony przez Milo).

baba wodna – nie grzesząca urodą kobieta przesiadująca nocą tuż przy brzegu. Zajęta praniem bieliznę kijankami, chlapaniem się w wodzie, ludziom krzywdy nie robiły.

dzika-jablon725f

kikimora – szkodliwe dusidło nocne, nawiedzające śpiących domowników w nocy. Zsyłała złe sny, szczególnie wroga wobec mężczyzn.

dzika-jablon725g

baba jagodowa – nasza ulubiona postać (ze względu na nazwę i „funkcję”). Stara baba w sukni plecionej z leśnych roślin, zamiast włosów nosząca pęki zielska. Włóczyła się po lasach, groźna dla napotkanych w lesie dzieci zbierających jagody lub grzyby. Straszyła je i wyprowadzała na manowce.

dzika-jablon725i

konopielka – mieszkanka pól i ogrodów, zajęta pilnowaniem warzyw, lnu i konopi. Kto podeptał rośliny, mógł zostać załaskotany na śmierć.

dzika-jablon726h

logoDnW-2edycja3

Zapraszam na blogi pozostałych uczestniczek Dziecka na warsztat. Będzie się działo!