Spektakl natury. O rety! Przyroda

dzika-jablon811pp

Dobre życie

Ale ja to mam dobre życie! – powiedziała córka na wieść o tym, że nadchodzi niecierpliwie wyczekiwana O rety! Przyroda… Pewnego dnia przybyła i stała się z miejsca numerem jeden na naszej książkowej liście przebojów. W dniu, w którym zawitała paczka od wydawnictwa Multico, dom wypełnił się dzikimi okrzykami, niekontrolowanymi wybuchami śmiechu i bliżej nieokreślonym chichotem. Uprzedzam, zaraźliwym. W końcu śmiech to zdrowie, czyli dobre życie 🙂

dzika-multico

dzika-jablon811pr

dzika-jablon811a

dzika-jablon811o

Duże znaczy wielkie

Imponujący format! Picturebook i komiks w jednym. Taki, który nie mieści się na standardowych półkach biblioteczek dziecięcych. Taki, który zajmuje miejsce wyjątkowe i w towarzystwie innych książek dosłownie wyróżnia się w tłumie. Do tego solidna okładka – nie straszne tej książce długie wieczory z dzieckiem pochylonym nad przygodami przyrody, a nawet jak dołącza do niego rodzic zaaferowany niespotykanym skupieniem dziecka, miejsca przy niej starczy dla wszystkich zainteresowanych.

dzika-jablon811b

dzika-jablon811w

dzika-jablon811e

Książka do towarzystwa

Raz otwarta, zaprasza do towarzystwa. Wciąga towarzystwo do zabawy, gry w poszukiwania, w zagadki, w spostrzegawczość. Można oddać się lekturze w samotności, ale jeszcze fajniej oglądać książkę z rodziną lub w gronie znajomych. Jest jak planszówka, od której graczom ciężko się oderwać.

dzika-jablon811c

dzika-jablon811rr

dzika-jablon811t

Przyroda? Czasu nie szkoda

Tyle już było książek o przyrodzie. Atlasów, inwentarzy, encyklopedii, poradników, zbiorów opowiadań i albumów. Co z tego skoro ta książka nie mieści się w wyżej wspomnianych kategoriach. Zaskakujący rodowód sytuuje ją na fascynującym rozdrożu gatunkowym. Otrzymujemy więc komiksową książkę obrazkową złożoną z 42 plansz pełnych przyrodniczych przygód. Na taką wyprawę w przyrodę zawsze znajdzie się czas 🙂

dzika-jablon811d

dzika-jablon811u

dzika-jablon811f

Komiksowo

O rety! Przyroda to prawdziwa gratka dla fanów komiksów Tomasza Samojlika, którym nie dość ryjówki Dobrzyka, ostatniego żubra, bartnika Ignata… Dla tych, którzy skręcają się niecierpliwie w oczekiwaniu na zapowiedziany komiks o życiu nietoperzy… Oto więc mają! Duużo Samojlika!

Jako fanka nie będę obiektywna ani trochę. Możesz zrobić jedno z tą książką – pokochaj albo rzuć! Nie znajdziesz tu zastygłych wpisów encyklopedycznych ani nudnych definicji. Wiedza wychyla się do Ciebie zza krzaka, zlatuje spośród koron drzew, nadchodzi chyłkiem w półcieniu lub o zmroku, wynurza się spod powierzchni wody czy zerka spod liścia. A wszystko w typowej dla Samojlika stylistyce komiksowej. Autor wkłada w dzioby lub ryjki (czy inne otwory gębowe) bohaterów niekiedy ważne, a czasem znów lekkie i zabawne kwestie. Zamknięte w charakterystycznych dymkach – kłótnie, uprzejme rozmowy, gry językowe, dysputy, opinie i przechwałki – sąsiadują z zapiskami z życia przyrody.

To pełne humoru zaproszenie do udziału w niezwykłym spektaklu natury. A Tomek Samojlik potrafi doprawić humorem każdy swój komiks i za to go kochamy, prawda?

dzika-jablon811g

dzika-jablon811j

dzika-jablon811i

Wczesna wiosna, pełnia lata

Niezwykle ujmujący jest podział książki według nieco bardziej rozbudowanego klucza pór roku. Jest i wczesna wiosna, i pełnia wiosny. Początek lata i lato dojrzałe. Plus jesień i zima. Każdą porę oglądamy zaś w kilku odsłonach właściwych odmiennym ekosystemom. Wędrujemy przez las liściasty i bór, zaglądamy w góry, nad rzekę, morze i jezioro, odwiedzamy pola i łąki, a nawet bagna. Nie brakuje też miejskiego parku czy „przyrody” mieszkania.  Dzięki temu nie tylko zatrzymamy się przy drodze czy zajrzymy do jaskini zamieszkanej przez nietoperze, ale wstąpimy także na parkową dróżkę i poobserwujemy własne cztery kąty.

Tak różnorodne krainy i liczne możliwości ich poznawania to wielkie bogactwo tej książki. Oryginalna struktura idealnie zachęca do wielokrotnego zaglądania, podglądania i obserwowania życia.

dzika-jablon811h

dzika-jablon811l

Spektakl natury

Tomek Samojlik narysował teatr. Bohaterowie spektaklu – fauna i flora – grają swoje role w scenkach rozsypanych po całym lesie i parku, na stokach gór czy nad brzegiem rzeki. Nie ma jednej wspólnej opowieści – narracja jest rozbita na dziesiątki mini-dialogów i monologów. Czasem monolog okazuje się monodramem. Tragedia miesza się z komedią. Egzystencjalizm z realizmem. W najwyższej harmonii, naturalnie, toczy się życie. Harmonia cyklu przyrody spina jak klamra liczne konfrontacje, występy, śmieszne spotkania, nocne ucieczki, zimowe drzemki i polowania na dżdżownice… Przewracając kolejne strony książki, oglądamy fenomenalny kalejdoskop zdarzeń.

dzika-jablon811k

dzika-jablon811n

O rety! Aktorzy

Rysunkowa scenografia potrzebuje odpowiednich aktorów z tej samej bajki. A ci są dosłownie wszędzie. Nie ma jednak głównej roli, choć w obsadzie poszczególnych tablic pojawia się każdorazowo narrator-komentator. Do grona naszych ulubionych należy bezwzględny drapieżnik sóweczka – prawdziwa malkontentka. W swym negatywnym nastawieniu do świata bywa jednak szalenie zabawna. Na każdej stronie szukajcie więc przewodnika, bawiąc się w detektywów goniących za przedstawicielem opisywanego gatunku. Zabawa w spostrzegawczość z dawką konkretnej wiedzy.

dzika-jablon811m

dzika-jablon811s

Rysować jak Samojlik

Moja córka namiętnie rysuje. Nie tylko komiksy. Rysunek stał się niepostrzeżenie jej naturalnym językiem wypowiedzi. Milo uwielbia komiksy Samojlika. Kocha też zwierzęta.

– Mama, chciałabym rysować jak Tomek Samojlik i być badaczem zwierząt!

Takie plany na przyszłość. Uśmiecham się na samą myśl. Dlaczego nie?

O rety! Przyroda to księga na lata. Od szkraba do starszaka. 96 stron wiedzy i wspaniałej zabawy. Należy podać dziecku jak najszybciej i nie dawkować. Zaproście więc książkę do Waszych domów i miejcie dobre życie!

O rety! Przyroda
tekst i rysunki / Tomasz Samojlik
wydawnictwo / MULTICO Oficyna Wydawnicza
cena okładkowa / 59 zł

dzika-jablon811r

Sześć przygód i dyskoteka. Gra planszowa / Dziecko na warsztat 3

dzika-jablon786l

To już trzecia edycja Dziecka na warsztat, i trzeci rok z rzędu bierzemy udział w projekcie blogowym skupiającym mamy z całego świata, które lubią twórcze zabawy z dzieciakami.

Pierwszy warsztat miał temat dowolny. Zapytałam moją sześcioletnią córkę co chciałaby zrobić w ramach wrześniowego warsztatu. Tak mniej więcej wyglądały nasze „pertraktacje” 😉

– Milo, co masz ochotę robić w Dziecku na warsztat w tym miesiącu?
– Zróbmy zwierzęta i ich rysunki…
Zastanawiam się jak to ugryźć. Jest punkt wyjścia i jest to pomysł dziecka. Idę więc tym tropem. – Zwierzęta będą rysować czy wędrować przez narysowany kraj?
– Tak, narysujemy wielką mapę i każdy zwierzak będzie miał rysunkową krainę!
– To brzmi dla mnie jak wielka gra planszowa! Chciałabyś zrobić grę, w której bohaterowie – nasze zwierzęta – będą się poruszać jak pionki, rzucać kostką i mieć różne przygody?
– Tak, mama! To będą różne krainy, na przykład leśna, pustynna, dżunglowa…
Przypominają mi się biomy ziemi; możemy zahaczyć o geografię, przyjrzeć się przy okazji strefom klimatycznym, czemu nie! Milo dorzuca jeszcze swoje trzy grosze w postaci inspiracji fantastycznych.
– Super! I jeszcze taka z wulkanami i wybuchami… taki Mordor!!! I kraina lodowa z wielką szklaną górą i jaskiniami…
– To bierzmy się do roboty i narysujmy to wszystko 🙂

Potrzebujemy brystol 100×70 cm i mazaki, kredki, cienkopisy. Kostki do gry i pionki (u nas tę funkcję pełnią ukochane zwierzaki lego).

dzika-jablon785a

Początek pracy. Sprzęt zgromadzony pod ręką. Dzielimy kartkę na sześć plus małe centrum po środku. Powstaje pierwsza kraina. LEŚNA.

dzika-jablon785c

Kolejne krainy to: PUSTYNNA, LODOWA, DŻUNGLOWA, DZIECIĘCA, WYBUCHOWA.

dzika-jablon786m

Za chwilę puste miejsce wypełni Mordor!

dzika-jablon785b
Pionki jeszcze ucinają sobie drzemkę przed podróżą…

dzika-jablon786c

LEŚNA kraina, w której bohaterowie rozpoczynają grę-wędrówkę. Widok na domek złej czarownicy, w której można przesiedzieć 5 kolejek. Jej sąsiad, równie nikczemny, to pająk chwytający podróżnych w sieci.

dzika-jablon786d

Trasa przebiega przez terytorium dobrego i złego ducha. Jeden coś daje, drugi zabiera. Jak to w życiu 😉

dzika-jablon786j

Pustynia, wydmy z czaszką, oaza.

dzika-jablon786z

W piachu znajdujesz kopyto wielbłąda albo natknąć się na bukłak z wodą ratujący życie. Na targu w obozowisku można wymienić czaszkę na pożywienie.

dzika-jablon786f

Kraina wiecznego śniegu i lodu. Mrożące krew w żyłach wędrówki w grotach pełnych potworów. Niebezpieczne mosty, zabójcze sople, zdradzieckie kry…

dzika-jablon786h

DŻUNGLA. Małpy, węże, szamańskie grzechotki na drzewach, ruchome piaski, papugi. Spotykasz przyjaciół i nieprzyjaciół. Pomagasz, uciekasz, atakujesz, bronisz się.

dzika-jablon785e

Można odkryć nieznane gatunki ptaków i drzew. Bujna roślinność utrudnia drogę i skrywa niespodzianki.

dzika-jablon785d

Kraina do wspinania i zabawy niczym gigantyczny plac zabaw dla dzieci! Dominują drabiny i liny!

dzika-jablon786e

Wybuchy, lawa, pył, odłamki, czarne ptasiory, źli czarodzieje, spalone drzewa… Brr!

dzika-jablon786g

Centrum rozrywki, czyli wspomniana w tytule dyskoteka. Wielka kula dyskotekowa, a na stole tort bezowy ze świeczkami. Zasada jest taka, że po przejściu 6 krain przechodzisz do tej ostatniej, a tam… impreza! Milo podkreśliła, że nie chce robić gry, w której ktoś wygrywa, a reszta przegrywa, czyli zero konkurencji. Wszyscy wędrują, przeżywają przygody, a na koniec spotykają się w gronie przyjaciół na dyskotece. Ujęła mnie tym pomysłem. Stąd tytuł gry!

dzika-jablon786rr

Kości zostały rzucone!

dzika-jablon786k

Pionki w trasie. Na czerwonym polu kociak znajduje magiczny przedmiot, który pomoże mu w trudnej sytuacji.

dzika-jablon786p

Żółw wędruje przez ogień na spotkanie maga przyrody.

dzika-jablon786r

Małpa pozuje na niebezpiecznym moście nad przepaścią.

dzika-jablon786s

Gramy i nie możemy się oderwać.

dzika-jablon786ss

Z każdej krainy przejścia do następnej broni brama. To czarodziejskie, misterne zdobione wrota, które otworzą się dla wędrowca i pozwolą mu pójść dalej, jeśli tylko rzuci kostką 6 oczek!

dzika-jablon786o

dzika-jablon786tt

Żółw nie może wyrzucić szóstki i opuścić lasu.

dzika-jablon786u

Notes do zadań specjalnych, czyli notatek na temat każdego uczestnika gry.

Przemyślenia. Zabawa zaangażowała nas na wiele dni. Jak zwykle najfajniej pracowało nam się i grało razem. Nasze pomysły uzupełniały się, a czasem inspirowałyśmy się wzajemnie. Kiedy Milo nie miała siły pociągnąć jakiegoś pomysłu, ja dzielnie kończyłam.

Większość pomysłów, zasad gry, szczegółów na temat krain wymyśliła Milo. Moją rolą było raczej porządkowanie tych pomysłów, niekiedy doprecyzowanie o co chodzi i jak to zrobić. Trzeba było też zadbać o klarowność zasad gry – w tym temacie moja córka totalnie odlatuje – drugi raz nie dałoby się zagrać wg tych samych reguł, bo nikt by nie spamiętał ich zawiłości 😉 Z pomocą przychodziły mi wspomnienia z czasów młodości, gdy moją ukochaną planszówką była Magia i Miecz. Kiedy nikt już nie chciał ze mną grać (bo byłam tak namolna i napalona, żeby grać całymi dniami, niestety z przerwą na noce), łoiłam przygody sama, wymyślając sobie kilku bohaterów i grając za nich. Trochę inspiracji przeniosłam więc do naszej nowej gry, a Milo od razu je zaakceptowała, bo też podziałały na jej wyobraźnię.

Zabawa była wspaniałym wyzwaniem dla wyobraźni. Wciąż uruchamiały się nam nowe pomysły. Masa śmiechu przy tworzeniu przygód. Zrobiłyśmy grę testową, zapisując to co trzeba poprawić. Na pewno zrobimy jeszcze karty przygód, karty przyjaciół i karty magicznych przedmiotów. Kilka miejsc na mapie też jest do poprawki. Wieczorami po szkole gramy z Milo. Czasem, gdy usypiam młodszą córkę, Milo czeka nad mapą z pionkami zastygłymi na polach, a kiedy przychodzę, ona już śpi smacznie z głową w leśnej krainie i włosami rozsypanymi w ogniu Mordoru.

Polecam tworzenie rodzinnych gier planszowych. Temat tabletów czy gier komputerowych nawet nie wypłynie na powierzchnię… No i przede wszystkim to niezastąpione chwile spędzone razem 🙂

dzika-jablon786n

Ciekawe co przygotowały pozostałe uczestniczki Dziecka na warsztat… A jest w tej edycji ok. 60 kreatywnych mam 🙂

 


Dziecko na warsztat

Saga o ryjówce, czyli komiks przeznaczenia / Przygody z książką 2

dzika-jablon782a

Saga o ryjówceRyjówka Przeznaczenia, Norka Zagłady i Powrót Rzęsorka – stała się naszym przeznaczeniem 🙂

Pamiętam jak kilka miesięcy temu cała nasza trójka tarzała się ze śmiechu, odnajdując tak wiele w tak niepozornym temacie. Ostatni raz spotkałam ryjówki w Bieszczadach gdzieś na krańcu świata; minęło dziesięć lat, i proszę, ktoś przywołał te stworzenia za sprawą komiksu!

Pamiętam jak niemal wyrywaliśmy sobie poszczególne części z rąk, a Norkę pożyczyliśmy od dobrze zaopatrzonych znajomych. Saga do dziś jest książką specjalną i zajmuje uprzywilejowane miejsce w pokoju Milo. Najczęściej jest pod ręką na szafce koło łóżka, czasem jednak bywa zamykana na tajemny klucz, z nieznanych nam powodów ukryta jak cenny skarb 😉

– Milo, za co lubisz komiksy o ryjówkach?

– Za mnóstwo rzeczy!! Na przykład za to…

  • że ryjówki zbierają się na wyprawę i Dobrzyk, główny bohater, nie wie co z tego wyniknie, że spotka przeznaczenie! I że będzie fajnie 🙂
  • że ryjówki mają śmieszna imiona: Dobrzyk, Śmiłka, Żywia…
  • że Sorek przypomina Gandalfa z Hobbita i Władcy Pierścieni, a Fiodor mistrza Oogwaya z filmu Kung Fu Panda
  • że w trzeciej części jest mapa!
  • że Dobrzyk wszystkim pomaga
  • że mają fajne przygody
  • że komiks jest bardzo śmieszny!
  • że dowiedziałam się co to jest ‚pleń’

dzika-jablon782b

Oto kilka próbek stylu autora – Tomasza Samojlika.

dzika-jablon782d

dzika-jablon782g

dzika-jablon782e

dzika-jablon782f

Warsztaty z marchewką

W międzyczasie Milo zdobyła podpis autora w swojej książce. Uczestniczyła też w warsztatach komiksowych z Tomkiem Samojlikiem w księgarni Badet w Warszawie. Dowiedziała się, że surowa marchewka może inspirować i wpływać na wyobraźnię początkujących komiksiarzy tak jak w przypadku autora Sagi. Chrupiąc marchew, wymyślała bohatera swojego komiksu według wskazówek mistrza:

– Małpka płetwonurek dokonuje przełomu ekologicznego w basenie. Jej koleżanki mówiły, że małpy tylko łażą po drzewach – takie jest ich życie, że do góry nogami zrywają trzy banany na raz. A okazało się, że Małpka była stworzona do czegoś więcej!

dzika-jablon782h

dzika-jablon782i

Twórcza kopia

Tydzień temu Milo odkryła ‚kopiowanie’. Rysuje obrazki innych autorów, patrząc na nie. Co mi się podoba, że prócz rozwijania spostrzegawczości w tej obserwacji, pozostaje twórcza i zaskakująca. Rysuje bohaterów Samojlika i używa ich do tworzenia własnych scenek, np. zabawa w berka. W jej rysunkach – nowa faza – pojawiły się więc całkiem naturalnie postacie o cechach ryjówek, ale o tym wątku napiszę w innym poście…

ryjowki-berek

Liściomapa

Wielką atrakcją dla Milo i doskonałym uzupełnieniem komiksu jest rozkładana mapa z oznaczonymi wszystkimi miejscami, do których wiodła wędrówka bohaterów.

Słowotwórstwo nazw geograficznych w tej krainie zainspirowało nas do zabaw w tworzenie własnych nazw niezwykłych miejsc.

Mapa zachęciła Milo do wytyczenia szlaku na bazie komiksowych przygód i odegrania ulubionych fragmentów komiksu za pomocą figurek zwierząt. W przedstawieniu wymieszały się one z improwizowanymi, autorskimi wątkami Milo, a do kultowych już tekstów z trylogii spontanicznie dołączały nowe, wymyślane przez nas na bieżąco!

Bór Głuchego Dzięcioła. Konar Koszmarów. Pień Śpiącej Koszatki. Obóz Norki Zagłady… Odwiedźcie te miejsca koniecznie… Może to Wasze przeznaczenie 😉

dzika-jablon783j

dzika-jablon783k

dzika-jablon783n

dzika-jablon783o

dzika-jablon783p

Komiksów Tomasza Samojlika jest więcej. Nakład Norki Zagłady wyczerpany, więc oczekujemy wznowienia. Tak samo czekamy z niecierpliwością na Zimę ryjówek, już zapowiedzianą przez autora. Liczyłam na to, że na trylogii się nie skończy 😉

A tymczasem zakupiłyśmy jeszcze (w temacie Puszczy Białowieskiej):

  • Ostatni żubr
  • Bartnik Ignat i skarb puszczy

Wiadomo już dokąd Milo zapragnęła się wybrać? Do Puszczy Białowieskiej oczywiście!

dzika-jablon782c

Zapraszam na blogi innych uczestniczek projektu 🙂

Print

Ja i świat

dzika-jablon769w1

Krótka piłka. Jak pokazać dziecku jego miejsce w świecie? Prosto!

Sporo było u nas map, kontynentów, podróży, były ostatnio i flagi, i listy z zagranicznymi znaczkami. Świat fascynuje, przyzywa, inspiruje. Książki też dobieramy pod tym kątem. Zabawa, którą zawsze chciałam zrobić, ale było jakoś nie po drodze, najbardziej zaintryguje młodsze dzieci. Choć im starszy młody człowiek, tym bardziej dociekliwy – sam więc będzie stopniował poziom zainteresowania pytaniami, które postawi. Wciągnęły się 2-3-latki, ale też moja prawie 6-letnia córka. Każdy po swojemu 🙂

Pawie oczko – 6-7 kolorowych kółek z dziurką i drucik kreatywny do połączenia. Od najmniejszego do największego. Plus zdjęcia:

  • portret dziecka
  • miasto/miejsce zamieszkania
  • kraj
  • kontynent
  • Ziemia/świat
  • kosmos

Szykując zabawkę, dziecko już ma dużo zabawy:

  • układanie kształtów od najmniejszego do największego
  • ćwiczenie małej motoryki – naklejanie obrazków (kto potrafi – wycinanie)
  • przewlekanka
  • poznawanie kolorów
  • poznawanie swojego miejsca w świecie, zaczynając właśnie od siebie!
  • zaznajomione z literami dziecko może pobawić się w podpisanie każdego kółka „ja”, „Polska”, „Europa”, etc.
  • jeśli drucik zawiążemy jak bransoletkę albo rączkę do trzymania, dziecko może nosić zabawkę jak torebkę 😉

Podoba mi się to, że na każdym etapie poszerzania przestrzeni życiowej (od miasta do kosmosu) można włączyć tak wiele aktywności. Od zainteresowań i potrzeb dziecka oraz inwencji rodzica zależy jak się potoczy zabawa! Włączyć sensorykę? Jakie zaproponować książki? Pojechać na wycieczkę? Dajmy się ponieść i lećmy w świat 🙂

dzika-jablon769w2

dzika-jablon769w3

Poproszę dwa znaczki do Azji! / Dziecko na warsztat 2

dzika-jablon780e

Rozgościliśmy się w tej podróży do Azji, zdaje się nie mieć końca. Najpierw wyjechały zwierzęta – bohaterowie naszej wycieczki. Zbudowały w Azji skrzynkę pocztową, narysowały znaczki i wysłały listy do Polski. W międzyczasie poznawałyśmy z Milo niezwykłe miejsca, snując własne, egzotyczne opowieści o krajach azjatyckich. Przyglądałyśmy się również i porównywałyśmy misternie tkane alfabety… Dziś dotknęłyśmy Indii w wyjątkowo rzeczywisty sposób, robiąc wzory z henny u Agaty z Mehendi Masala, z których po drodze do domu odpryskiwała już zaschnięta pasta, aby jutro z płomiennej rdzy przeobrazić się w głębokie brązy, na tydzień 🙂 W weekend zaś mamy w planach oglądanie tańczonej opowieści hinduskiej w stylu Kathak…

Dziecko na warsztat wita na wiosnę! Ruszamy do Azji!

Ludzie listy piszą

W zasadzie dzisiaj to piszą smsy i e-maile. Z żalem stwierdzam, że już nie piszę listów od jakiegoś czasu… Postanowiłyśmy się jednak w listy pobawić i zrobić wszystko jak należy. Małe obrazki z różnych krajów Azji powędrowały do kopert. Zaprojektowałyśmy znaczki pocztowe, poznając państwa na mapie. Milo dowiedziała się kim jest adresat i nadawca. Brakowało nam jeszcze skrzynki…

dzika-jablon780a

dzika-jablon780g

dzika-jablon780c

dzika-jablon780f

dzika-jablon780b

dzika-jablon780d

Skrzynka pocztowa w stepie azjatyckim

Zabawną przygodą było naśladowanie alfabetów pism z Azji i omawianie z czym się kojarzą piękne litery – cyrylica, sanskryt, alfabet gruziński, tajski, mongolski… Serce mocniej mi zabiło, gdyż za młodu chciałam zostać poliglotką, a od dziecka fascynowały mnie tajemnicze alfabety i obce języki.

Z pudła tekturowego zrobiłyśmy skrzynkę na listy, wykorzystując gotowe otwory z daszkiem. Do skrzynki wpadły później wszystkie nasze listy z Azji, z podróży 🙂

dzika-jablon780h

dzika-jablon780i

dzika-jablon780k

dzika-jablon780j

U Gosi z Tominowa mignęły mi ostatnio flagi na blogu, więc poszłyśmy za tą inspiracją i zrobiłyśmy własne, maleńkie, ozdobne chorągiewki (wydruki plus wykałaczki). Milo udekorowała skrzynkę.

dzika-jablon780m

dzika-jablon780n

dzika-jablon780o

dzika-jablon780l

dzika-jablon780p

dzika-jablon780r

dzika-jablon780s

dzika-jablon780u

dzika-jablon780w

dzika-jablon780t

dzika-jablon780x

dzika-jablon780z

Henna – tradycja kobiet

dzika-jablon-mehendi

foto: Agata Wójt

logoDnW-2edycja3

Dokąd udały się pozostałe uczestniczki dziecka na warsztat w tym miesiącu? Zajrzyjcie na blogi 🙂

Last minute na wyspie Lakeba / Dziecko na warsztat II

dzika-jablon767s2

Wyspa jako forma lądu zainteresowała Milo już jakiś czas temu. Australia w ciągu ostatnich miesięcy, a tym bardziej w marcu, nie budziła jednak jej większej sympatii, może z racji tego, że w zeszłym roku podróżowałyśmy do Australii wiele razy. Na razie temat się wyczerpał:
– Nie, nie chcę bawić się w Aborygenów.
– Uluru? To już było…
– Mama, nie obraź się, ale nie chcę malować zwierząt kropkami.
– Fajny był nasz teatrzyk „Siedem sióstr”, ale na razie mam dość teatrzyków!

Kombinuję, kombinuję… jeśli nie Australia, to cała nadzieja w Oceanii. Jak wyspy nie wypalą, to chyba trzeba się poddać i ogłosić dezercję z Dziecka na Warsztat! Udało się na szczęście. Podchody zawiodły nas we właściwe, fascynujące rejony 🙂

dzika-jablon767u

Lądy i wody

„Mapy” Mizielińskich jak zwykle rzuciły nas na głęboką wodę wyobraźni i wyznaczyły kierunek podróży.

Wcześniej jeszcze przygotowałam karty woda-ląd i Milo z przyjemnością zapoznała się z kilkoma geograficznymi pojęciami, czytając o nich, rozmawiając i wyszukując przykładowe formacje na mapach kontynentów. Materiały do druku (trochę zmodyfikowane na nasze potrzeby) pochodzą z platformy wymiany materiałów Montessori z internetu (popularnie nazywanej boxem).

dzika-jablon767l

dzika-jablon767g

dzika-jablon767k

dzika-jablon767m

dzika-jablon767o

Projekt Wyspa

Dość wstępów! Czas na akcję. Milo postanowiła zrobić wyspę i zaczęło się radosne terraformowanie!

dzika-jablon767h

Do zrobienia niewielkiej wyspy (średnica około 20 cm) wystarczyły 2 paczki masy do modelowania Primo (biała, szybkoschnąca). Bardzo fajna masa, na początku tylko Tata pomagał trochę w ugniataniu, a potem to już sama przyjemność bogatej we wrażenia dotykowej przygody. Trochę przydały się narzędzia do pracy nad detalem (tani komplet z biedronki czy tigera, nie pamiętam).

dzika-jablon767i

Milo miała wielką frajdę, formując plażę, zatokę, wyższe stoki, wulkan, skalistą ścianę, łagodne stoki, uskoki i żleby, czy niewielkie jeziorka…

dzika-jablon767j

I oto wyspa była gotowa! Można na niej odnaleźć kilka zagadnień – wyrzeźbionych własnymi rękami – zilustrowanych na wcześniej wspomnianych kartach. Lubię, jak takie materiały dopełniają emocje i przeżycia wynikające z indywidualnego doświadczania przez dziecko. Nie sam obrazek się liczy, czy ważne słowa-fakty, lecz wolność odkrywania i nauka przez zabawę. Wiadomo, inaczej wówczas przebiega proces przyswajania nowej wiedzy.

wyspa

Nasza wyspa została odszukana na mapie, rozpoznana i oswojona. Nazywa się więc Lakeba i należy do wyspiarskiego kraju Fidżi położonego w południowo-zachodniej części Oceanu Spokojnego. Ponad 300 wysp i 500 wysepek pochodzenia wulkanicznego tworzy archipelag, otoczony przez rafy koralowe. Lakeba to prawie 60 km kwadratowych lądu i nieco ponad 200 metrów w najwyższym punkcie. Słynie z wyjątkowych jaskiń. Podobno mieszkańcy jednej z wiosek są znani z umiejętności przywoływania rekinów z morza. Absolutnie fascynującym tematem wydają się być ptaki (wiele z nich, tak jak w przypadku roślin, to gatunki endemiczne), ale Milo nie chciała słyszeć o ptakach, bo w zeszłym roku przerabiałyśmy gruntownie ten temat w obrazkach i w robocie artystycznej. Matko, znaj umiar 😉

Lakeba jakoś przybliżyła mi się we wspomnieniu napotkanych kiedyś ludzi z Tonga, pobliskiej wyspy. Byli to rośli, silni i uśmiechnięci mężczyźni. Przystojni!

Najbardziej zainteresował Milo charakter wyspy – obecność wulkanu, oczywiście wygasłego w naszej zabawie. Z tego powodu nie dała się namówić na mini wybuch z sody i octu, choć – moim zdaniem – to świetna okazja do przeprowadzenia w ramach geografii małego eksperymentu. Ocean spokojny, wyspa spokojna, żadnych wybuchów. Goście przybywają tu na wakacje. Nie zagłębiałyśmy się w historię, czysta geografia i rozrywka. Wyspę wrzuciłam na blachę, Milo zanurzyła ląd w wodzie.

Nie miałyśmy co prawda wilgotnego klimatu równikowego ani palm kokosowych, ale na deser zrobiłam nam budyń z kaszy jaglanej na mleku kokosowym 🙂

dzika-jablon767r

Wyspa Lakeba przeobrażała się kilka razy. Pewnego dnia na powierzchni wody wystąpiło rzadkie zjawisko zwane cekinówką.

dzika-jablon767s

Raz pojawiła się typowa dla klimatu bujna roślinność.

Wkrótce wyspę skolonizowało plemię Lego Friends, wyjeżdżając na wakacje z dala od cywilizacji. Nie doświadczyło na Lakebie jednak żadnej sztuki oprócz sztuki wypoczywania i sztuki przetrwania 🙂 Mimo wszystko to była dobra oferta!

dzika-jablon767t2

Body painting

Parę dni później powrócił we wspomnieniach temat zdobienia twarzy. W zeszłe wakacje przymierzałyśmy się z Milo do wielkiego dzieła inspirowanego sztuką zdobienia ciała typową dla ludów Oceanii. Powstała wówczas cała kolekcja wizerunków, kupiłam specjalne farby. Wyszły raczej wprawki, ale nie skreślam naszego preludium. Mam nadzieję, że matka z córką powrócą do malowania siebie nawzajem gdzieś w polskich lasach…

dzika-jablon767ww

Tymczasem dobrze było zajrzeć do książeczki Dzieci świata i odkurzyć karty (materiały do druku pochodzą z wyżej wspomnianego boxa) ze strojami świata. Rzut oka na stroje i wizerunki z rejonu Australii i Oceanii… i ochota do zdobienia powróciła. Z tym wyjątkiem, że na warsztat poszły zwierzęta. Milo maniakalnie maluje i zdobi zwierzęta ostatnimi czasy, więc ochoczo przysiadła do roboty nad tym, co lubi. Zaprosiła mnie, a ja nie odmówiłam. To był fajny, wspólny czas – zabawa w wymyślanie wzorów i ozdób na twarzach zwierzątek 🙂

dzika-jablon767w

dzika-jablon767w4

dzika-jablon767w9

dzika-jablon767w5

dzika-jablon767w8

dzika-jablon767w6

Współpraca matki z córką 🙂

dzika-jablon767w3

Tutaj linki do naszych australijskich podróży z zeszłego roku – może kogoś zainspirują:

Po więcej inspiracji zaglądajcie do pozostałych uczestniczek projektu!

logoDnW-2edycja3

Migawki z Antarktydy / Dziecko na warsztat II

dzika-jablon764o

Antarktydę odwiedzałyśmy już kilka razy w zeszłym roku:

Budowałyśmy kontynent, formowałyśmy góry lodowe na sucho i w prawdziwym lodzie, bawiłyśmy się zwierzętami, a na kartach Montessori z fauną Antarktydy i Arktyki Milo uczyła się pisać i czytać… Dużo wrażeń, wielkich emocji i spora dawka wiedzy. Tym razem – w ramach Dziecka na warsztat – niełatwo było znowu skusić się na zamarznięty ląd. Przez dwa tygodnie robiłam podchody, żeby zanęcić polarnikami, zdobywcami bieguna południowego, wyprawami (liczyłam, że zimą zrobimy wielką wyprawę w terenie, zbudujemy dom lodowy…, lecz jak wiadomo zima nie wypaliła za bardzo w tym roku). Wyglądało to beznadziejnie, już prawie się poddałam jak ze styczniowym warsztatem, który też został zbojkotowany. Bunt i opór, no rewolucja! Propozycje matki nie budzą takiego entuzjazmu jak dawniej 😉

Gdy już wszystko wydawało się stracone i prawie porzuciłam nadzieję, że cokolwiek zrobimy, w Milo wygrała chęć zbudowania Antarktydy po raz kolejny, czyli Córka wybrała to co zna i lubi. Zabawa w mały świat! Więc bez zbędnej gadaniny zapraszam do obejrzenia migawek z domowej Antarktydy… Na początek zabawa w poszukiwanie i zbieranie wszystkich białych rzeczy, które nam posłużą do stworzenia świata Antarktydy! Miękkie, sztywne, szeleszczące… Tiule, wata, papiery, plastikowe pudełka, folia bąbelkowa, futerka – użyłyśmy wiele różnych materiałów budowlanych dla doświadczenia zróżnicowanych, bogatych efektów dotykowych.

dzika-jablon764l

dzika-jablon764m

Przydały nam się jeszcze lampki choinkowe do stworzenia efektu zorzy polarnej…

dzika-jablon764n

dzika-jablon764p

Góry lodowe, kry, legowiska niedźwiedzi polarnych… (zamieszkują one oczywiście Arktykę, ale Milo nie chce słyszeć o rozdzieleniu zwierząt z rejonów północnych i południowych, uparcie łączy je w zabawie, ignorując fakty 😉

dzika-jablon764t3

Jest nawet zamarznięty wodospad 🙂

dzika-jablon764r2

dzika-jablon764t4

dzika-jablon764s

dzika-jablon764t5

dzika-jablon764t

dzika-jablon764t2

dzika-jablon764w

dzika-jablon764u2

Powstało też igloo z miski (znów Arktyka okazała się bardzo inspirująca), a puste lodowe przestworza zapełniły się kolorowymi podróżnikami z dalekich ciepłych krajów 🙂

dzika-jablon764z

dzika-jablon764w3

Impreza antarktyczna wciąż trwa w najlepsze, a my tymczasem zapraszamy do innych uczestniczek projektu po inspiracje!

logoDnW-2edycja3

Zabawy otwarte, zabawy drewniane

dzika-jablon757h

Dziś w Radiu Bajka wspomniałam o zabawach otwartych i budowaniu małych światów przy okazji zakrętek od butelek, a ten wpis czekał już w kolejce od paru dni… Więc tematycznie mi się połączyło, to puszczam wątek w świat i zachęcam do własnych eksploracji w Waszych domach!

Zabawy drewniane. Nie że drętwe, nie, wręcz przeciwnie: wciągające, otwarte, stale rozwijające się, o zmiennych strukturach i kierunkach. Niczym nieograniczone i pełne wyobraźni. Zależne od iskry inspiracji, ulotnego kontekstu czy aktualnych zainteresowań. Jestem fanką zabaw otwartych, stąd pieję w zachwycie! Uwielbiam też – a raczej moje dziecko – wszelkiej maści „moduły” czyli klocki, bądź inne elementy, z których można tworzyć bez końca.

dzika-jablon757a

Znacie miasta, które wyrastają w kilka godzin, a nie można ich wyburzyć przez wiele dni? Światy, które kiełkują niewinnie gdzieś w kącie pokoju dziecinnego, po czym, niepostrzeżenie (na przykład, gdy wyskoczysz zająć się obiadem albo poskładać stos ubrań), rozrastają się, pochłaniają przestrzeń, anektują sypialnię rodziców albo zyskują niespotykane ekspresowe połączenie z salonem? Przedmieścia i prowincje tych struktur można czasem napotkać w łazience koło pralki? Na pewno to znacie 😉

dzika-jablon757b

Podstawa to dużo różnorodnych elementów, z których dziecko może budować, a które zyskują przecież coraz to inny status i funkcję. To jest akurat płynne, umowne, elastyczne. Zakrętka może być samotną wyspą czy łódką, kilka zakrętek już całym archipelagiem. Dziecko skacze z pomysłu w pomysł bez skrępowania, tam, gdzie go skojarzenia poniosą…Rodzicowi pozostaje czasem tylko trwać w osłupieniu czy zachwycie, albo po prostu… dołączyć!

dzika-jablon757c

Mamy figurki/kołeczki/ludziki drewniane (około 40 sztuk – wierzcie mi, to wcale nie jest dużo!), o które często pytacie w mailach lub komentarzach. Do kupienia w internecie tutaj. Wciąż jeszcze nie stały się ludzikami-flagami do zabawy w państwa świata (w tym celu je zakupiłam), choć w międzyczasie przeobrażały się niczym aktorzy ukazujący swoje różne twarze. I o to chodzi.

Sześciany kolorowe i w kolorze naturalnym z Kabum. Miały już wiele wcieleń i zastosowań!

dzika-jablon757d

Korki w dużych ilościach. Plus materiały naturalne: patyczki, szyszki, gałązki, plastry drzew i kawałki kory.

dzika-jablon732c

dzika-jablon731c

dzika-jablon757e

dzika-jablon757f

Kostki starego domina też dają radę. Kości do gry, te stare, pożółkłe i te nowe, kolorowe, z Tigera.

dzika-jablon757g

dzika-jablon757ll

Drewniane i metalowe gałki do drzwi. Drewniane prostopadłościany, które znalazłam po latach – pozostałości z projektu. Kolorowe liczmany, kwiatki dziergane na szydełku. Co kto lubi, co kto ma pod ręką, co się kryje w zakamarkach każdego domu. Zwyczajnie. Bez wielkich inwestycji. Wszystko się może przydać. Też tak macie?

dzika-jablon709p

Plastikowe transparentne krążki z Educarium, szkiełka w ramkach z Kabum. Dobre do wody, do mąki, do zabaw na podświetlanym stole. Masa zastosowań!

Kule szklane.

dzika-jablon709o

Mozaika Goki, także z Kabum, na początku była po prostu mozaiką. Po czym, w warsztacie o Ameryce Południowej, posłużyła Milo do wybrukowania placu w Machu Picchu, stworzenia sieci dróg Inków w Andach oraz tarasów uprawnych dla kukurydzy na stokach gór…

dzika-jablon757i

dzika-jablon757k

dzika-jablon757l

Co dzieciaki budują? Labirynty. Systemy ścieżek i dróg, tory przeszkód. Mosty na rzece. Mury miejskie i zagrodzenia. Ku przygodzie!

dzika-jablon757kk

dzika-jablon757kkk

Życzę Waszym dzieciom wielu nowych wspaniałych światów 🙂

Zapraszam do dzielenia się.

Machu Picchu, kipu i konkwista / Dziecko na warsztat

dzika-jablon755a

– Mama, naucz mnie o wielkich wojnach!

Masz ci los! A tu warsztat czeka, konkretne motywy: Ameryka Południowa, święta… Jak to ogarnąć? Jak podążać za nowymi zainteresowaniami córki, a jednocześnie nie wypisać się z Dziecka na Warsztat 😉 Postanowiłam więc jeszcze nie opuszczać drużyny DnW, choć w tej edycji jakoś wyjątkowo żmudnie pracuje mi się „na temat” z Milo, i trochę zignorować wytyczne. Ameryka Południowa i wielka wojna… Idealnie się składa… to będzie konkwista!

– Córcia, chcesz o podboju Imperium Inków?
– Tak.
– Ok. No to jedziemy!

Nocne niebo nad Machu Picchu

Każdy kto tu zagląda wie, że u nas budowanie małych światów (small world play) cieszy się niegasnącym zainteresowaniem. Swego czasu była i Antarktyda, i zimowe królestwo, kosmosy i obce planety, i wiele innych kreacji. Tym razem hasło brzmiało Machu Picchu! Najpierw sfałdowały się góry Andy i powstał odpowiedni krajobraz, rzeka Urubamba, most i drogi górskie zbudowane z kamieni na podobieństwo sieci dróg stworzonej w królestwie Inków. Byłyśmy już po wstępnych rozmowach i oglądaniu obrazków ukazujących historię podboju, a karty właśnie się robiły… Milo nie zapomniała nawet o uprawach na schodkowych tarasach 😉

dzika-jablon755c

Przyszedł czas na budowę kamiennego miasta. Przydały się wszystkie sześciany, kostki domina, drewniane figurki, a nawet kolorowe elementy mozaiki z Kabum. Drogi zostały wybrukowane, mury ustawione – tradycyjnie – bez zaprawy, miasto podzielono na część publiczną (plac z choinką), sady (okrągłe kształty) oraz kwatery prywatne, czyli domostwa. Istotnym elementem był dostępny dla wszystkich skład żywności oraz skarbiec, jak na Inków przystało.

dzika-jablon755d

Do miasta Machu Picchu prowadziła wielka brama…

dzika-jablon755b

… przed bramą pięknie brukowany plac…

dzika-jablon755e

Pilnie strzeżony skarbiec pełen złota i drogich kamieni.

dzika-jablon755f

Po opuszczeniu Machu Picchu w niewyjaśnionych okolicznościach, miasto zajęły zwierzęta. Osiedliły się w domach, stworzyły wspólnotę, której szefował wilk. Tutaj wyruszają na wycieczkę w góry…

dzika-jablon755g

dzika-jablon755h

Zapada noc nad Machu Picchu…

Zabawa cieszyła się takim zainteresowaniem Milo, że nie dało się „złożyć” miasta, które zajęło łóżko córki, przez 4 dni. Z radością wskakiwała co noc do łóżka rodziców 🙂

Jaki mały świat następny? Meksyk? Czy będą kolejne wielkie wojny czy w międzyczasie pojawi się nowy wątek? Zobaczymy. To zawsze jest przygoda z wyobraźnią.

machu-picchu1

Kipu / Opowiadanie historii

Na blejtramie rozpięłyśmy sznurki i kolorowe taśmy, a na nich zawisły w krótkim czasie supełkowe opowieści. W tym roku Milo poznała jeden przykład tajemniczego pisma obrazkowego, nad którym głowią się uczeni… Był to Dysk z Fajstos. Przy okazji wycieczki do Grecji w ramach projektu bajkowego Milo wykonała własny dysk i stworzyła inskrypcję przy użyciu nieznanego pisma. Teraz miała okazję poznać pismo węzełkowe Inków, które służyło do zapisywania informacji o liczebności mieszkańców, ilości jedzenia w składach żywności, wysokości podatków. Nasze kipu składało się nie tylko z supełków – włączyłyśmy w proces tworzenia zapisu różne elementy: fragmenty słomek, skuwki od mazaków, kawałki taśmy kolorowej, kwiatki szydełkowe, filcowe śnieżynki, spinacze, a nawet szyszki. Taki tam podręczny repertuar 🙂

Każdy taki zwis sznurkowy to odrębna opowieść. Plącząc supły, zmieniłyśmy się bowiem w opowiadaczki historii…

dzika-jablon755i

dzika-jablon755j

Tu zapisana jest opowieść o zimie…

dzika-jablon755k

Karty „Imperium Inków”

Za namową córki zrobiłam zestaw kart o historii państwa Inków i hiszpańskim podboju tej części Ameryki Południowej przez Franciszka Pizarro. Nie są to karty do lekcji trójstopniowej typowe dla metody Montessori, lecz nimi inspirowane. Zmodyfikowałam pomysł w ten sposób, że każdej karcie z obrazkiem i podpisem towarzyszy karta z tekstem, która w kilku zdaniach przedstawia daną postać, miejsce czy zdarzenie. Dziecko zainteresowane tematem pozna więc historię konkwisty, dzieje Imperium Inków i wodza Atahualpy, drogę Pizarra do sławy i bogactw, a także architekturę, rolnictwo, religię Inków, czy hodowane przez nich zwierzęta i uprawiane rośliny. Historia, geografia, sztuka i życie codzienne Inków oraz współczesnych Peruwiańczyków (Indian Ajmara i Keczua). W odpowiednim skrócie oczywiście 😉

Milo opanowała już nazwy Wyspa Słońca, Machu Picchu, Andy, rzeka Urubamba, nazwisko jednego z najokrutniejszych konkwistadorów z Hiszpanii budzi jej wyraźną antypatię, a historię Inków kwituje współczującym: Biedni Indianie!

Cieszę się, że karty ewoluują u nas naturalnie. Gdy widzę, że Milo coś wyraźnie interesuje, pytam czy chce nowy komplet. Karty bardzo pomagały jej w nauce czytania pojedynczych słów, teraz jest gotowa na dłuższy opis obrazka zamiast dopasowywania podpisu. Sama sięga po wiedzę, która w danym momencie jest jej potrzebna. W zgodzie z potrzebami… Przy okazji sama przypomniałam sobie sporo informacji!

dzika-jablon755l

dzika-jablon755m

dzika-jablon755n

logoDnW-2edycja3

Zapraszam na blogi pozostałych uczestniczek Dziecka na warsztat. Mnóstwo inspiracji!

Tkaninowo-nitkowo / Przygody z książką

dzika-jablon753

Ostatnimi dniami sporo się przewija w domu wątków związanych z szyciem, tkaninami, igłą i kolorowymi nićmi – a to do kalendarza adwentowego torebki szyjemy, a to mapy i totemy kleimy na płótnie, a to opowiadamy historie za pomocą sznurków… I na wspomnienia się zebrało… I w szafie się sprzątało… Połączyłam więc wszystkie te inspiracje i tak powstała nasza książka-przewodnik Tajemnicze kraje Miodolandu!

Trzeba Wam wiedzieć, że Miodoland to nieznany jeszcze światu kontynent, który Milo eksploruje od pewnego czasu, wymyślając kraje, mapy, projektując flagi, zaludniając teren stworzeniami. Jest w swój autorski projekt bardzo zaangażowana, spontanicznie dodając geografii kontynentu parę szczegółów niemal każdego dnia. Tak powstały kraje Makiki, Kołów, Kakałała i inne. Niektóre są archipelagami wysp, inne rozległymi obszarami o słabym zaludnieniu. Jedne skaliste i górskie, inne pełne jezior i lasów. Milo fantastycznie uczy się geografii, zadając mnóstwo pytań przy okazji, wertując mapy, rozprawiając o zwierzętach, rybach i ptakach. Nie mamy typowo geograficznych Montessoriańskich pomocy – lądów i wód czy puzzli kontynentów (kiedyś planowałam zrobić) – a nauka geografii kwitnie, ciekawi, wciąga… Obserwuję zainteresowanie Milo z radością 🙂

Babcia Aniela hafciarka

Moja babcia Aniela była wspaniałą hafciarką. Potrafiła zaczarować niejedną starą, rozsypującą się książkę. Wymyślała jej okładkę, haftowała misterny wzór, niosła płótno i książkę do introligatora, a on zamykał kartki w babciną bajkową okładkę, dając książce jakby nowe życie. To były najpiękniejsze prezenty od Babci, ze specjalnie dedykowanymi wpisami osobie obdarowanej – z tak zwaną mądrą sentencją życiową lub wyszukanym przez Babcię wierszem.

Uwielbiam zapach płótna. Pamiętam jak w zerówce wypruwałam z rzadko tkanego płótna po kilka nitek i w tych tunelach prowadziłam igłą kolorowe muliny i kordonki. Same nazwy nici przywołują miłe wspomnienia. Robiło się w przedszkolu zakładki do książek czy niewielkie serwetki na prezent! Też pamiętacie takie robótki z dzieciństwa?

Dzielę się kilkoma babcinymi pamiątkami.

dzika-jablon753w

dzika-jablon753ww

dzika-jablon753x

Ilustracje Elżbiety Wasiuczyńskiej

Pierwszą książką z ilustracjami Wasiuczyńskiej był Mój pierwszy alfabet. Towarzyszyła nam w oswajaniu alfabetu 2-3 lata temu i bywała często zaproszeniem do fajnych zabaw literkowych.

Niedawno Milo dostała od babci książkę Drzewka szczęścia z wierszykami Agnieszki Frączek i ilustracjami Wasiuczyńskiej. Wydawnictwo Literacki Egmont. Wierszy, nieco filozoficznych i miejscami abstrakcyjnych (no. rozważania o szczęściu), Milo nie polubiła, wyszywane obrazki z miękkiego polaru podziałały jednak na wyobraźnię… Dla mnie są przepiękne, bajecznie kolorowe i inspirujące. Otwierają furtkę do innych pomysłów i zabaw. Na podobną stylistykę (materiałowo-nitkowych obrazków ze skrawków, tkaninowych kolaży) natknęłam się jeszcze u Ewy Kozyry-Pawlak (Zagadki od Sasa do lasa, bajki).

dzika-jablon753n

dzika-jablon753o

dzika-jablon753p

dzika-jablon753r

dzika-jablon753s

dzika-jablon753t

Tajemnicze kraje Miodolandu

Czas na gałganki!

dzika-jablon753u

dzika-jablon753a

Tak wygląda okładka gotowej książki. Milo zaprojektowała ją z gotowych kształtów wyciętych z filcu. Dzieło nazwała totemem jednego z krajów Miodolandu. Robotę nad książką podzieliłyśmy na zadania – część przypadła mamie, część córce. Tak jak lubimy, pracowałyśmy razem!

dzika-jablon753b

Strona tytułowa wewnątrz.

dzika-jablon753c

Mapa Miodolandu z flagami państw.

dzika-jablon753e

Mieszkańcy Makiki. W prawym górnym rogu pamiątka – pierwsze zabawy Milo z igłą i sznurkową nicią szytą w watolinie. Bardzo łatwe, zachęcające do pierwszych prób materiały.

dzika-jablon753f

Mama się nagimnastykowała nożyczkami, żeby wyciąć zaprojektowane przez dziecko kształty lądów – wysp Kakałała. Filcowe litery łatwo się wycina. Na białym tle narysowane przez Milo flagi na tkaninie. Okienko ze statkami to część mojego starego projektu artystycznego poświęconego mojej Babci, wplecionego po latach w książkowe historie Milo o podróżach w nieznane.

dzika-jablon753g

dzika-jablon753h

Torebka, którą Milo sama uszyła na niespodzianki w naszym kalendarzu adwentowym też znalazła miejsce w przewodniku.

dzika-jablon753i

Obrazek mojej roboty, który Milo bardzo lubi.

– Mama, piesek mówi niezrozumiałym językiem: kropka, kropka, kropka, kropka, kropka… 🙂

dzika-jablon753j

Tęczowy wąż z kraju Kołów. Zalaminowałam kilka rysunków i włączyłam je do książki.

dzika-jablon753k

Wyspa Siena należy do kraju Kołów. Zbliżenie na mapie. Znana jako Wyspa Kwiatów – słynie z hodowli. Serce i pomarańczowy kwiat ozdobione przez Milo. Super okazja do zabawy w przyszywanie guzików!

dzika-jablon753l

Zeszłoroczne oplatanki. Polecam – tekturowe kółeczko z nacięciami i kolorowe nitki – jest frajda i mała motoryka w natarciu 🙂

dzika-jablon753m

Wzruszająca dla mnie pamiątka. Włączona do książki, bo pasuje formalnie ze względu na charakter roboty. Pierwsze hafty Milo na fragmentach pociętej bluzki, zabawa z kolorami, ostrożność z igłą. Duże emocje. Duma matki! Przypominają mi się od razu historie z dzieciństwa, kiedy straszono mnie, że pozostawiona samotnie, zapodziana igła wbije się w skórę i powędruje do serca. Może dlatego z taką pasją szyłam poduszeczki do igieł jak byłam mała, bo ta wędrująca igła podziałała mi na wyobraźnię 🙂

Mam nadzieję, że nasza tkaninowa książka będzie się rozrastać, a przygody z książkami trwać niezmiennie, inspirować, bawić.

Milo na szlaczki nie leci, ale szycie naprawdę ją wciągnęło. Tak więc przygotowanie ręki do pisania trwa, choć nie w klasycznej postaci.

Za tydzień ostatnia przygoda z książką w projekcie. Na pewno jednak nie ostatnia tak w ogóle 🙂

Na więcej przygód z książką zapraszają pozostałe uczestniczki projektu na swoich blogach 🙂

Print