Niepodobne portrety i skłócona niebostrada

Świeże premiery z Bajki to kolejne perełki dla najmłodszych. Tak jak cała seria – wierszowane opowiastki w magicznej, malowniczej oprawie zasługują na szczególną uwagę. Wydawca znów bawi się w pary, a że do tanga trzeba dwojga, autorzy tekstów oraz ilustratorzy okazują się być doskonale dobrani. Dorotę Gellner spotykamy w duecie z Ewą Poklewską-Koziełło, a Rafał Witek występuje w towarzystwie Piotra Rychla. Obie kartonówki obowiązkowo do ustawienia w biblioteczce malucha tuż pod ręką.

Portrety

Kotu zachciało się portretować znajomych. Wraca z wyprawy do sklepu plastycznego z niezbędnym sprzętem i zbiera zamówienia. Co portret, to nieudana próba oddania wiernie rzeczywistości. Co obrazek, to gniew, irytacja i niezadowolenie klientów. Kot malarz chciałby być sobą i uwodzić fantazją – jego nadrealistyczna interpretacja i autorski kierunek nie znajdują jednak uznania.

Portretowani narzekają, że są ukazani zbyt starzy lub zbyt niedorośli, za grubi, za mało eleganccy bądź z niewystarczającą ilością włosów. Artysta bawi się definicją obrazu i czerpie inspiracje ze świata sztuki nowoczesnej – oddaje portretowanemu kontemplacyjną biel płótna, która zabiera nas w podróż do abstrakcji niczym Czarny kwadrat Malewicza. Idzie jeszcze dalej! Przekazując zaś zamawiającemu samą ramę, czyż nie wchodzi w sprytny dialog z dadaistami, a nawet konceptualistami? Koniec końców, niezrozumiany artysta pod wpływem opinii odbiorców postanawia się odrobinę przekwalifikować. Wokół czeka tyle ławek i płotów! Wygrywa więc pasja połączona z praktycznym podejściem. Kot nie porzuca pędzla. Podejmuje wyzwanie, wcale nie rezygnując z siebie.

No dobrze, dość żartów. Tekst jest doskonale skreślony. Książeczka jest przepiękną podróżą malarską – feeria barw i kształtów w charakterystycznym, uproszczonym, nieco kolażowym stylu Ewy Poklewskiej-Koziełło jest jak odbicie plam farby z palety malarza. Jest w tych ilustracjach dużo radości, zabawy i baśniowości rodem z pejzaży Chagalla. To wszystko sprawia, że dziecko nie może oderwać wzroku od sympatycznego bohatera i jego artystyczno-społecznych perypetii. Ostatniej sceny nie zdradzam – zajrzyj koniecznie do kaczki i odkryj jej receptę na szczęście 🙂

Niebostrada

Druga historyjka jest jak jedna wielka scena z rodzimego podwórka. Aż nadto realistyczna! Rozwibrowana irytacją i złością podniebna autostrada z przelatującymi w różnych kierunkach ptakami przypomina do złudzenia rozmowy rozgrywające się w zakątkach polskiej rzeczywistości – w poradniach, kolejkach sklepowych czy na poczcie. Gdzie trzech wpada na siebie, kłótnia gotowa. Rozdrażnienie sięga nieboskłonu, wymiana zdań wcale nie prowadzi do zrozumienia ani kompromisu. Potrzeba aż zewnętrznej interwencji stróża prawa, aby spacyfikować towarzystwo i uspokoić nastroje.

Tekst książki jest minimalistycznie zrymowany w nieprawdopodobnie rzeczywistych wymianach, jakby zasłyszanych wprost z rozmów rodaków. Ta sama energia, ta sama dynamika. Racja moja i najmojsza. Roszczeniowy żuraw przoduje w temacie. Kaczka, której wjechał w zadek na środku niebostrady, próbuje z całą mocą dotrzymać mu kroku.

Jesteśmy wrzuceni w sam środek ptasiej kłótni, która przywołuje na myśl słynny wiersz Tuwima. Podczas leśnej audycji także dochodzi do awantury, która wycisza się dopiero wraz z przybyciem ptasiej milicji. Ciekawą, choć oszczędną, warstwę słowną Niebostardy doskonale dopełnia niezapomniana galeria portretów. Fizjonomie przelatujących ptaków – żurawia, kaczki czy sroki – zapraszają do zabawy w odczytywanie emocji. Wybierz się więc w podniebną podróż z Twoim dzieckiem i dowiedz się jakim sposobem Żuraw powędrował do Puław.

Portrety
tekst: Dorota Gellner
ilustracje: Ewa Poklewska-Koziełło
Wydawnictwo Bajka
oprawa: twarda / książka całokartonowa
wiek: 2+
cena okładkowa: 22,90 zł

Niebostrada
tekst: Rafał Witek
ilustracje: Piotr Rychel
Wydawnictwo Bajka
oprawa: twarda / książka całokartonowa
wiek: 2+
cena okładkowa: 22,90 zł

Znasz te książki? Zaciekawiła Cię recenzja?
Napisz w komentarzu. Ślad Twojej obecności to szansa na inspirującą wymianę!
Wpadnij z wizytą do Dzikiej Jabłoni na Facebooku

W poszukiwaniu 30 miast i Niebieskiej Marchewki

Życzę wszystkim dzieciom takich książek! Dzięki nim wszelkiej maści poszukiwania – geograficzne, kulturowe i wzrokowe stają się wspaniałym i wartym podjęcia wyzwaniem. Przygodą. Zabawą. Nauką. Podróżą. Misją!

Obie wielkoformatowe książki ukazały się w lutowych nowościach Naszej Księgarni. Są to książki do wyszukiwania dedykowane bystrym i ciekawskim detektywom rzeczywistości. Od razu skradły nasze serca i rozpaliły wyobraźnię do czerwoności. Wizualny przepych, bogactwo szczegółu, śmiałe wizje i pomysły, lekkość rysunkowa, szalone zestawienia kolorystyczne, wciągające mapy, powiew tajemnicy… Trzeba doświadczyć tych walorów samemu, bo nie sposób brać wszystkiego na słowo recenzenta czy upajać się zdjęciami w sieci. Co w nich jest takiego, że czytelnikowi wcale się nie nudzą poszukiwania niebieskiej marchewki ani wędrówki w atlasie-mapowniku, będącym zarazem galerią portretów 30 miast świata?

W poszukiwaniu Niebieskiej Marchewki

Bohaterowie Niebieskiej Marchewki stworzonej przez Sebastiena Telleschi to króliki, które opanowały wszystkie epoki cywilizacji, uprzednio wypierając z jej dziejów historię człowieka. Mityczna Niebieska Marchewka, niczym Złote Runo, rzuciła się im na wyobraźnię i nęci licznych poszukiwaczy przygód. W tej książce czytelnik staje się jednym z nich, by w szaleńczym pędzie, pod przewodnictwem Jasia Króliczka skoczyć w wir wydarzeń, w objęcia nieznanego. W podróży od króliczej prehistorii, kiedy to ginie święty skarb, przez starożytność i współczesność, aż po futurystyczny podbój kosmosu.

Po drodze zaglądamy na ucztę do Górnego Egiptu nad rzeką Marchwil. Mijamy rzymski cyrk Maximus Królikus, poznajemy prawdziwą przyczynę wypraw krzyżowych (domyślacie się, że oczywiście jest w to zamieszana Najświętsza Niebieska Marchewka?). Na karaweli „Santa Marchewka” dokonujemy wielkich odkryć geograficznych, co wyznacza nowy bieg w króliczej historii świata. W biegu przyglądamy się królikom budowniczym linii kolei żelaznej na Dzikim Zachodzie i rzucamy okiem na marchewkową rewolucję przemysłową. Jeszcze tylko wojna i lot Marchwadłowcem na Księżyc! Czy to nie jest najbardziej zakręcony sposób na poznanie dziejów świata?

Atlas miast. Podróżuj po świecie z przewodnikiem po 30 miastach

Tego przewodnika nie da się oczywiście zabrać ze sobą w podróż – nie jest to bowiem kompaktowa wersja kieszonkowa. To imponujących rozmiarów atlas z przystankami w trzydziestu czarujących miastach świata. Jest tak barwny i oszałamiający wizualnie, że spokojnie można nie wybierać się w żadną długą podróż, a jeździć palcem po czarodziejskich mapach miast i szukać wrażeń. Jak te miasta są pokazane? Wycinkowo i schematycznie jeśli chodzi o szczegóły geograficzne, topograficzne. Wyróżniają się odrębną, intensywną kolorystyką i zbiorem najbardziej typowych informacji i szczegółów kulturowych ujętych w zabawne rysunki. Na mapie odczytamy charakterystyczną architekturę, zarys ulic, uproszczoną linię brzegową, górujące pomniki, zabytki, zwykłych ludzi, bohaterów popkultury, a także wybitne postacie związane z miejscem zamieszkania. Każde miasto opisane jest pokrótce w ramce – to jest miejsce na typowe encyklopedyczne wiadomości w dużym skrócie. Wszystko rozgrywa się na mapach – czuć tutaj pęd miasta, lekki chaos dnia codziennego, natłok wydarzeń i sytuacji rozgrywających się na planszy w tym samym czasie.

Które miejsce jest warte odwiedzenia? W którym kierunku podążać? Czego spróbować, a co koniecznie zjeść, by poczuć smaki miasta? Stoisz na rozdrożu i masz mnóstwo możliwości. Tu się tak naprawdę zaczyna Twoja przygoda. Polecenia i rekomendacje zachęcają do wybrania wszystkiego: wejdź po 283 schodach Oratorium… spróbuj słodkiej tarty maślanej… znajdź fontannę Krannera w sercu Starego Miasta… uświadom sobie wielkość starożytnej Grecji w świątyni Zeusa… zatańcz tango w Buenos Aires! Czy ta formuła nie przypomina Wam gry planszowej z wyciąganiem kart przygód? Tak, a może jednak uda się upchnąć ten wielki atlas gdzieś w walizce między japonkami a kosmetyczką 😉

Lubię takie książki. Idealne do pochylania się nad nimi całą rodziną.

 

Atlas miast. Podróżuj po świecie z przewodnikiem po 30 miastach
autor: Georgia Cherry
ilustracje: Martin Haake
Wydawnictwo Nasza Księgarnia
oprawa: twarda
wiek: 6-10 lat
cena okładkowa: 49,90 zł

W poszukiwaniu Niebieskiej Marchewki
tekst i ilustracje: Sébastien Telleschi
Wydawnictwo Nasza Księgarnia
oprawa: twarda
wiek: 0-10 lat
cena okładkowa: 36,90 zł

Karnawałowe serca dla 2-latka

dzika-jablon893k

Na serca nas naszło. I tak sobie kleimy co popadnie. Z młodszą to już nasz rytuał, dzień bez klejenia jest dniem straconym. Pokażę Wam nasze wyklejanki, które można dowolnie modyfikować w zależności od okazji, potrzeb i umiejętności dziecka. Ja testuję na niespełna dwulatce, a działania z taśmami klejącymi zaczęłyśmy, gdy miała trochę ponad rok. Muszę przyznać, że jest to jeden z prostszych sposobów na wspieranie motoryki małej u dziecka i przyjemna zabawa sama w sobie, którą można zaproponować maluchowi, który nawet nie miał jeszcze kontaktu z kredkami czy mazakami.

Nasza współpraca wygląda tak, że ja ogarniam taśmę i nożyczki, ucinam kawałek i podaję dziecku. Ono sobie odkleja z mojego palca i nakleja na papier (bądź na inną fascynującą powierzchnię… oby nie mebla!). I tak sobie tniemy i podajemy, aż zabawa się znudzi. Zaczynałyśmy od kartki papieru i kartek z kolorowego bloku – mała błyskawicznie załapała o co chodzi i jaka to frajda! W swoim artystycznym przyborniku ma kilka rodzajów i kolorów taśm, no i codziennie zaciąga mnie do roboty, wskazując na nożyczki. Jak będzie starsza, będę dopuszczać ją coraz bliżej nożyczek, aż nadejdzie ten dzień, że przejmie stery.

dzika-jablon893ll

W zabawie w naklejanki podoba mi się jeszcze to, że jest mega prosta, nie wymaga wielkich nakładów finansowych ani przygotowań oraz fakt, że daje dziecku wielkie poczucie sprawczości, bo to ono decyduje o każdym kroku w naklejaniu. Teraz przeskoczyłyśmy na wyższy poziom – kleimy całe magazyny lifestylowe. Z płaskich nawarstwionych kawałków powstają reliefy 🙂 Ale o tym już w innym odcinku.

Nasze trzy karnawałowe serca powstały tak.

  1. Wyklejane taśmami i kawałkami folii samoprzylepnej na gotowym, wyciętym sercu z bloku technicznego.

dzika-jablon893m

Do pozostałych dwóch potrzebujemy taśmy dwustronnej, bo ona zapewni małemu dziecku świetną możliwość „przykładania” różnych elementów ozdobnych do klejącej się powierzchni. Dla najmłodszych to najlepsze rozwiązanie, nie jest zbyt wymagające, a zabawa sama się dzieje 🙂

2. Serce z piór. Mamy na składzie trochę wielobarwnych sztucznych piórek. Tak naprawdę dodałam do wyboru jakieś zaplątane sztuczne płatki kwiatów oraz kawałki folii aluminiowej, które robią nam tu efektowne błyski.

3. Balowe serce krepinowe. Tutaj przygotowanie jak poprzednio – papierowe serce pokryte paskami taśmy dwustronnej. Zdejmujemy żółtą powłoczkę i powierzchnia jest gotowa do klejenia. Mała przykłada sobie kawałeczki krepiny. Proste? Banalne.

Dajcie znać jak Wam się podoba i koniecznie sami spróbujcie z dziećmi. Jak już wyprodukujecie wspólnie parę serc, niech zawisną na ścianach i swoimi kolorami, blaskiem, wypełnią wnętrza, rozświetlając myśli o wyczekiwanej wiośnie 🙂

dzika-jablon893jj

dzika-jablon891sdzika-jablon893n

Zeszyt kreatywny do projektowania mody

dzika-jablon893a

Tyle zabawy z zeszytem do projektowania! Nieograniczone możliwości stylizacji. Ponad 200 szablonów pełnych ubrań, torebek, butów i modnych dodatków. Style, trendy, inspiracje i konwencje. Chciałabym też zostać projektantką, nie tylko ilustratorką! – słyszę od Milo po dwóch dniach spędzonych nad Pokazem mody, dopiero co opublikowanym przez Wydawnictwo Bajka. Ta nowość to teczka zawierająca zeszyt kreatywny ze szkicami postaci modelek, propozycje stylizacji (np. strój na imprezę, festiwal, babciny szyk, boho, moda uliczna, na czerwony dywan…) oraz 10 sztywnych kart z szablonami do odrysowania. Teczka jest fajnym dodatkiem do kompendium mody Szaty, stroje, ciuszki wydanego w Bajce pod koniec zeszłego roku.

dzika-jablon893b

Jak pracować z teczką i szablonami? Najpierw wybierasz elementy stroju potrzebne do Twojej stylizacji. Używasz szablonu, wkładając sztywną kartę pod kartkę w szkicowniku, aby przerysować ciuch czy buty. Następnie uzupełniasz projekt o dodatki i dorysowujesz wzory tkanin. Jeszcze wybór fryzury i możesz zacząć kolorować. Na koniec możesz opisać swoją stylizację i nazwać ją w oryginalny sposób. Projekt będzie wyjątkowy… może warto pomyśleć o pokazie mody?

Publikacja ta nie tylko rozwija dziecięcą wyobraźnię i oferuje konkretne sposoby na stworzenie kolekcji mody. Jest wartościowa od strony edukacyjnej, bo w bardzo praktyczny sposób uczy o modzie. Odsłania przed dziećmi tajniki projektowania i zachęca do poszukiwania własnego stylu. Wzbogaca też słownictwo z dziedziny mody – dzięki zabawie w stylistę dziecko z pewnością będzie wiedziało czym są oksfordki i buty na słoninie, odróżni kowbojki od muszkieterek, kapelusza fedora nie pomyli z kaszkietem, a narzutki z bolerkiem. W mig rozpozna suknię dociętą pod biustem oraz wskaże trapezową, kopertową i rozkloszowaną. Bez wahania zorientuje się komu pasuje naszyjnik z agrafkami, komu pas „obi”, kto nosi nieśmiertelnik, a kto aksamitkę z zawieszką. Tankini nie pomyli się z bikini, parka z budrysówką, a ramoneska z bomberką. No i wisienka na torcie – ćwiczenia z rysunku. Całkiem sporo możliwości jak na jeden zeszyt kreatywny 🙂

dzika-jablon893c dzika-jablon893d dzika-jablon893e dzika-jablon893f dzika-jablon893g dzika-jablon893h dzika-jablon893i dzikie-stroje

Stwórz własny pokaz mody. Zeszyt projektów
Kreacja i ilustracje: Louise Scott-Smith
Opracowanie graficzne: Georgia Vaux
Teczka: szkicownik + 10 kart z szablonami
Wydawnictwo Bajka
wiek: 6+
cena okładkowa: 29,90 zł

Szaro-srebrne kuchenne pudło sensoryczne

dzika-jablon882f

Wanienka pełna blasku

Nasz szary w projekcie o kolorach Spoza tęczy przybrał w tym wydaniu odcień srebrno-metaliczny z licznymi odblaskami światła. Kolejny kolor i kolejne pudło sensoryczne. Postawiłam na prostotę i spójny temat. Stąd pudło-wanienka przypomina założeniem raczej treasure basket, czyli tematyczny koszyk skarbów. Wątek wiodący to metalowe akcesoria kuchenne. Są tu wszelkiej maści chochle, łopatki, foremki, części do miksera, dziadek do orzechów, czosnkarka, łyżka… Wszystkie chłodne i śliskie w dotyku, w większości ciężkie i solidne. Różnice w wielkości niewielkie, ale za to różnorodność form i kształtów jest fascynującym polem do odkrywania!

Sprzęt kuchenny skontrastowałam z bardzo przyjemnym i miękkim szarym futerkiem wyściełającym dno wanienki. Najwyraźniej kojarzyło się córeczce z przytulankami, bo, głaszcząc je, wydawała z siebie takie dźwięki jak przy tuleniu się do swoich miśków 🙂 Tak przygotowana zabawa daje dziecku możliwość czynienia ciekawych odkryć na polu sensoryki. Malutka szybko sprawdziła metalowe gadżety i dość płynnie przeszłyśmy do drugiego etapu srebrnych zabaw.

dzika-jablon882b dzika-jablon882c

dzika-jablon882adzika-jablon882d dzika-jablon882e

Szczęśliwa ryba

Ryba wycięta z tektury i owinięta folią aluminiową zachęciła malutką do zabaw z kolorem. Ja cięłam paski folii samoprzylepnej i taśmy izolacyjnej na kawałeczki, a moja półtoraroczniaczka przyklejała je z dziką ochotą. Wkrótce ryba zyskała barwne „łuski” i złowrogie oko, by po chwili zawisnąć na ścianie jako część naszej rozrastającej się ekspozycji. Nie wyszły nam szarości, za to błysnęłyśmy srebrem. Jak się Wam podobają srebrne zabawy?

dzika-jablon882g dzika-jablon882h dzika-jablon882i

Wpis powstał w ramach projektu Spoza tęczy organizowanego przez Bubę z Bajdocji 🙂 Przez 5 kolejnych miesięcy pojawiają się u nas zabawy sensoryczne związane z wybranym kolorem spoza tęczy: białym, czarnym, szarym, brązowym i różowym.

Więcej o projekcie przeczytacie tutaj. Zajrzyjcie do innych uczestniczek po inspiracje 🙂

spoza-teczy-logo

Magiczna dżungla nie tylko relaksująca

dzika-jablon880ss

Magiczna dżungla. Koloruj i odkrywaj tajemnice tropików to kolejna po Tajemnym ogrodzie, Zaczarowanym lesie i Zaginionym oceanie kolorowanka Johanny Basford, którą wypuszcza na rynek polski Nasza Księgarnia. Jeśli mieliście okazję relaksować się w barwnej podróży z wyżej wspomnianą rysowniczką i fanką przyrody, to jej styl jest Wam już dobrze znany. Tym razem autorka bierze dżunglę na warsztat i zaprasza do lasów gęstych od liści, lian, ukrytych zwierząt i ptaków przyglądających się spomiędzy liści. One tylko czekają, aż nadamy im trochę życia.

Jak to jest z tym kolorowaniem? Książek do kolorowania jest zatrzęsienie i coraz trudniej odróżnić te naprawdę oryginalne, wyjątkowe i stworzone z duszą od dziesiątek zwyczajnych kopii produkowanych masowo. Wszystkie mają nas odstresować i zrelaksować. Lecz czy każda kolorowanka ma rzeczywiście taki sam potencjał? Tak się nad tym zastanawiałam, kolorując, malując, bazgrząc którąś z poprzednich książek Basford. Odkryłam trzy wartości dobrej kolorowanki. Są to moje subiektywne odkrycia.

1. Propozycja powinna być spójna. Oparta na pomyśle, wątku lub temacie, który wiąże wszystkie strony z obrazkami w całość. Niech ma znamiona podróży, która inspiruje i prowadzi. Przypadkowość obrazków i bałagan wizualny sprawiają, że poruszanie po książce staje się całkowicie przypadkowe. Miszmasz natychmiast mnie zniechęca.

2. Lubię odrobinę tajemnicy. Fajnie jak nie wszystko jest od razu widoczne, podane na tacy, kawa na ławę. Forma może wynikać z treści. Niech autor/autorka trochę się bawi z odbiorcą, proponując pewnego rodzaju grę. Grę na spostrzegawczość, grę w poszukiwanie, wytężanie wzroku czy skupianie uwagi. Zmiana skali – szeroki kadr i zbliżenie na detal. Kontrasty wielkości i kształtów. Niech kolorowanka będzie wymagająca. Niech intryguje!

3. Formuła otwarta daje więcej możliwości i bardziej uruchamia kreatywność. Niech linie nie istnieją wyłącznie po to, aby je skrzętnie kolorować, nie wychodząc poza czarny kontur. Gdy czasem zmienia się natężenie narzędzia, kreska słabnie, wprowadzając inną dynamikę kompozycji, druk miejscami jaśnieje, staje się delikatniejszy, misterny, a gdzieś indziej znów kreska się wzmaga i czernieje… mam poczucie, że potencjał moich działań jest nieograniczony. Kolorowanka dostraja się do mojego nastroju. Mogę grzecznie kolorować. Bazgrolić bez sensu i głębszego namysłu. Mogę kontemplować i medytować jak gdybym sypała mandalę. Mogę malować sama bądź zaprosić córkę do współpracy. Gdy mam stres, mogę się odstresować i zrelaksować. Gdy potrzebuję rozmachu i swobody, mogę szaleć i wychodzić poza linię!!!

Kolorowanki Johanny Basford spełniają te kryteria. Po prostu je lubimy 🙂

dzika-jablon880ttt dzika-jablon880tut

dzika-jablon880z

dzika-jablon880uwudzika-jablon880u dzika-jablon880utu dzika-jablon880zzz

Magiczna dżungla. Koloruj i odkrywaj tajemnice tropików
autorka: Johanna Basford
wydawnictwo: Nasza Księgarnia
oprawa: papierowa
wiek: 0-100
cena okładkowa: 26,90 zł

Znasz tę książkę? Zaciekawiła Cię recenzja?
Napisz w komentarzu. Ślad Twojej obecności to szansa na inspirującą wymianę!
Wpadnij z wizytą do Dzikiej Jabłoni na facebooku 🙂

Konik morski

dzika-jablon878rr

Śmiem twierdzić, że Konik morski to jedna z najlepszych książek Erica Carle w polskiej wersji obok słynnej już głodnej gąsienicy. Moja starsza córka wychowała się na książkach tego autora, kilka więc przetrwało w spadku dla młodszej w mocno już nadwerężonym stanie. Do ukochanej kolekcji dołączyła najnowsza książka Erica Carle właśnie wydana przez Wydawnictwo Tatarak. Bardzo kibicujemy zacnej inicjatywie stopniowego wprowadzania na rynek polski twórczości tak docenianego i fantastycznego autora. Przed Wydawnictwem nie lada wyzwanie, bo książek powstało ponad czterdzieści, a całą ich listę można zobaczyć na stronie autora. Sami sprawdźcie!

Tatusiowie! To książka o Was. O odpowiedzialnych, opiekuńczych i dzielnych ojcach z podwodnych krain i morskich podróży. Pochwała roli samców – na wszelkie możliwe sposoby, czasem niewiarygodne z perspektywy człowieka, dbających o potomstwo celem zapewniania ciągłości gatunku. Konik morski zachwycił mnie trzy razy 🙂

dzika-jablon879k

Okienka. Uwielbiam tę książkę (i moja młodsza córka też) za kilka transparentnych okienek, przez które podglądać można fletnice i brodaczyki ukryte wśród wodorostów, skrzydlicę schowaną za koralowcem, szkaradnicę przyczajoną wśród skał. Przeczuwacie, że fascynujących nazw gatunków ryb będzie więcej? Dobry trop. Ta mała książeczka to pierwsza mini-encyklopedia w temacie stworzeń morskich dla maluszka. Nie tylko poszukujemy ich zakamuflowanych przed wzrokiem morskiego konika, ale możemy też – z drugiej strony okienka – podpatrywać naszego bohatera.

dzika-jablon879ll

Przekaz. Opowieść o ojcach. Świetny i zabawny pomysł na zrównoważenie pieśni pochwalnych o matkach i świętym macierzyństwie. Tutaj prym wiodą ojcowie zatroskani o losy swych maluchów. Pomysłowość natury na sposoby przechowywania jajeczek jest imponująca! Tata Konik Morski trzyma je w kieszeni na brzuchu, Tata Ciernik pilnuje ich w gnieździe własnej roboty, Tata Tilapia nosi je w pyszczku, Tata Kurtus na głowie, a Tata Iglicznia pod brzuchem. Formuła na fabułę typowa dla autora – bohater w podróży spotyka innych i poznaje życie. Dzieje się!

dzika-jablon879lm

Kolor. Feeria nasyconych barw oraz kontrasty w połączeniu z fakturą wynikające z autorskiej techniki plastycznej Erica Carle decydują o atrakcyjności wizualnej jego książek. Konika morskiego nie chce się wypuszczać z rąk. Wyraziste i klarowne ilustracje, dynamiczne, ale nie przeładowane kompozycje to niezaprzeczalne atuty tej książki. Na pewno rozbudzą wyobraźnię, a przy okazji wrażliwość plastyczną niejednego malucha.

dzika-jablon879m

Świat Erica Carle to nie tylko książki dla dzieci – to marka sama w sobie. Pomysły autora zostały rozwinięte w linię produktów takich jak zabawki, gry, puzzle i akcesoria. A to nie wszystko. Od 2002 roku działa założone przez artystę i jego żonę muzeum The Eric Carle Museum of Picture Book Art w Amherst, Massachusetts. Twórcy książek obrazkowych dla dzieci z całego świata wystawiają w nim swoje prace. Jak widzicie, działalność Erica Carle to prawdziwa fabryka nieokiełznanej wyobraźni!

dzika-jablon879n dzika-jablon879o dzika-jablon879pp dzika-jablon879r

Konik morski
tekt i ilustracje: Eric Carle
Wydawnictwo Tatarak
książka kartonowa
wiek: 1+
cena okładkowa: 30 zł

Zagadki Szklanej Krainy / Dziecko na warsztat 4

dzika-jablon877n

Zabawy z córką są czasem jak układanie mandali. Poczytajcie jak to ze szkłem było…

Szkło jako materiał do zabawy to spore wyzwanie. W listopadowym odcinku Dziecka na warsztat podjęłyśmy je z Milo i nie żałowałyśmy ani przez chwilę. Moja kochana entuzjastka budowania małych światów, które mimo upływu lat wcale jej się nie nudzą, tym razem zaproponowała od razu Szklaną Krainę. A ja zaczęłam się rozglądać po domu w poszukiwaniu szklanych obiektów, które będą jednocześnie bezpieczne i odpowiednie do zabawy. Oto migawki z naszego szklanego placu budowy!

dzika-jablon877rs

Konstrukcja? Lustro przede wszystkim. Trochę na wzór Montessoriańskich zabaw z odbiciem, kiedy ustawia się klocki i różne elementy na lustrzanej powierzchni dla dodatkowych efektów przestrzennych. Trochę dlatego, że zabawa z odbiciami i zwielokrotnionym wizerunkiem po prostu wspaniale pobudza wyobraźnię! Lubimy takie efekty specjalne. Latem, w terenie, pod gołym niebiem, bawiłyśmy się kiedyś w układanki na lustrze, a układałyśmy co akurat miałyśmy pod ręką – metalowe części i drewniane kółka. Nie bójmy się więc lustra!

Nazbierałyśmy słoików, podstawek na jajka z grubaśnego szkła z zatopionymi bąbelkami, kubeczków, kokilek, małych szklaneczek. Kieliszki do wina postawione do góry dnem, z nóżkami wycelowanymi w sufit, stworzyły fajną przestrzeń, którą Milo od razu nazwała Szklanym Lasem. Rzeczywiście, można było przechadzać się między pniami… Pojawiło się też łazienkowe lusterko, mała choinka z lampką na baterię, szklane kolorowe kółeczka w metalowych ramkach oraz delikatne guziki z plastiku co prawda, ale nadające lekkości właściwej szklanym wyrobom. Do tego kulki szklane, błyszczące serca, a nawet zwykłe, stare guziki, niekiedy szklane, z moich starych zbiorów odziedziczonych po babci Neli. Cudowny, efektowny budulec!

dzika-jablon877l

Powstała mapa, ścieżki, most, zatrute jezioro, dziwne miejsca i niezrozumiałe budowle. Co więcej, kraina ta kryła swoje tajemnice i zagadki. Ekipa podróżników, która wkroczyła tam na parę dni, miała parę ciężkich zadań do wykonania. Bardzo polubiłam nastrój tej naszej szklanej mapy w trójwymiarze. Światło padało z ukosa, z oddalonego nieco okna, przefiltrowane przez zdobioną fakturę największego kielicha, przebijało się przez barwne serca, kładło na powierzchni lustra, aby powędrować jeszcze głębiej…

Przez tę chwilę wspólnej zabawy czułam się jak w baśni albo we śnie. Cieszę się, że wyrwałam się z objęć codzienności, porzuciłam obowiązki i powinności… Nasza szklana pogoda była bardzo piękna. Lustro się nie stłukło na szczęście. Szkło po skończonej zabawie grzecznie powędrowało do nudnych szafek i zastygło w nich, czekając na jakąś odświętną okazję 🙂

dzika-jablon877lldzika-jablon877mdzika-jablon877nmn dzika-jablon877nnn dzika-jablon877no dzika-jablon877nop dzika-jablon877o dzika-jablon877p dzika-jablon877pp dzika-jablon877ppp dzika-jablon877r dzika-jablon877st dzika-jablon877tu dzika-jablon877uw dzika-jablon877x

Zapraszam do odwiedzenia pozostałych uczestniczek projektu!

Różowe pudełko sensoryczne

dzika-jablon878a

Oto kolejne pudło sensoryczne. Padło na róż. I już! Przerabiałyśmy wannę pełną białych skarbów i brązowych różności, czas więc na lekkie ożywienie. Pełne rumieńców 🙂

Jak przygotowałam moje landrynkowo-różowe „zaproszenie do zabawy”? Postawiłam na różnorodność faktur – do wanienki poleciały pióra, kulki z cienkiej bibuły i szklane serduszka. Parę gadżetów o zróżnicowanych kształtach – samochodzik, lokomotywka, klocek – wszystko w odcieniach różu. Hitem była wielka kula masy solnej zabarwionej na ciemny róż wyposażona w zestawy sztućców oraz narzędzia do rzeźbienia. To zachęta do ugniatania, odrywania, uklepywania i wszelkich zabaw wspierających małą motorykę.

Nawet starsza córka się skusiła… Po chwili jedni wałkowali, inni próbowali wydusić z foremki ciasteczko. I tak oto niespodziewanie i spontanicznie ruszyła domowa produkcja pierwszych w tym roku ozdób świątecznych 🙂

dzika-jablon878b dzika-jablon878c dzika-jablon878d dzika-jablon878e dzika-jablon878f dzika-jablon878g dzika-jablon878h dzika-jablon878i dzika-jablon878j

Wpis powstał w ramach projektu Spoza tęczy organizowanego przez Bubę z Bajdocji 🙂 Przez 5 kolejnych miesięcy pojawiają się u nas zabawy sensoryczne związane z wybranym kolorem spoza tęczy: białym, czarnym, szarym, brązowym i różowym.

Więcej o projekcie przeczytacie tutaj. Zajrzyjcie do innych uczestniczek po inspiracje 🙂

spoza-teczy-logo

Białe pudełko sensoryczne

dzika-jablon871l

Uwielbiam pudełka sensoryczne. W zeszłym miesiącu bawiłyśmy się brązami i kasztanami, a tym razem poprowadziła nas biel. Gdy młodsza córeczka oswoiła już większe formy, przyszła kolej na drobnicę, bo prawie już nie wkłada do buzi małych rzeczy. Szczęśliwie można więc zacząć Montessoriańskie przesypywanki 🙂

Wanienki sensoryczne były tak naprawdę dwie. Pierwsza stała się przestrzenią do zabaw z ziarnami fasoli. Zaproponowałam także małą degustację dotykową cukru i ryżu w filiżankach. Ech, kocham ten zachwyt dziecka w kontakcie z różnymi fakturami, badania nad konsystencją, fascynację pojedynczym ziarnem… Do filiżanek wpadły po chwili dwie styropianowe kulki. Córka bez końca wyjmowała je, przekładała i wkładała. Ćwiczenia, zabawy i odkrycia. Wchodzenie do wanny, czyli motoryka mała dopełniona praktyką motoryki dużej. To jest to!

Druga odsłona pudełka to zaproszenie do kąpieli w białej wacie. Rozpracowałyśmy cały worek wypełnienia do zabawek, które po chwili zmieniło wanienkę w puchatą chmurkę, w której młoda oczywiście musiała zanurkować. A nawet starsza wyrosła jak spod ziemi i też się chętnie zanurzyła w miękkiej bieli. Świetne zabawy i fajnie spędzony czas. Jak się domyślacie, kopciuszkowa część roboty została dla mamy – oddzielić ziarna od ziarenek i drobinek, uzbierać watę kłębek po kłębku i garść po garści, spokojnie, cierpliwie, jak to matka potrafi :))) Samo życie. Ale przynajmniej piękne. Jak Wam się podobają takie proste, rozwojowe zabawy? W przyszłym miesiącu kolejny kolor!

dzika-jablon871a dzika-jablon871b

dzika-jablon871edzika-jablon871cdzika-jablon871ddzika-jablon871fdzika-jablon871gdzika-jablon871hdzika-jablon871idzika-jablon871jdzika-jablon871k

Wpis powstał w ramach projektu Spoza tęczy organizowanego przez Bubę z Bajdocji 🙂 Przez 5 kolejnych miesięcy pojawiają się u nas zabawy sensoryczne związane z wybranym kolorem spoza tęczy: białym, czarnym, szarym, brązowym i różowym.

Więcej o projekcie przeczytacie tutaj. Zajrzyjcie do innych uczestniczek po inspiracje 🙂

spoza-teczy-logo