Trzy wazony

dzikajablon62

Na fali przygotowań do przedszkolnego przedstawienia z okazji połączonego Dnia Matki i Dnia Ojca trafiły mi się dziś niespodzianki – Milo przygotowała trzy wazony pełne kwiatów i ozdobiła nimi pokój. Prawdziwie wiosenno-letni prezent 🙂 Prosty zestaw podręczny: papier, nożyczki z ząbkami i bez, taśma klejąca, wstążka do kwiatów, mazaki. Emocje Milo wielkie i widok bezcenny, gdy z językiem na brodzie wycinała papier…

dzikajablon64

dzikajablon63

Słownik wyrazów obcych

dzikajablon17

Dalej nadaję językowo. Pamiętacie ten czas, pełen wzruszenia, kiedy dziecko zaczyna mówić i stara się opisywać świat tak jak potrafi (najczęściej po tym jak już padnie legendarne mama)? Obserwujemy i doceniamy jego starania, chwalimy i wspieramy, a czasem najzwyczajniej pękamy ze śmiechu. Nowe słowa w ustach naszego dziecka są absolutnie PIĘKNE, NIESAMOWITE, TAJEMNICZE… Nasz pierwszy „słownik wyrazów obcych” i „rozmówki” (bo trzeba przecież przetłumaczyć to „na nasze”, żeby się dogadać) zawiera takie słowa jak: brumba (po polsku ptak), ugigu (plac zabaw) czy – moje ulubione czarodziejskie – alila (konik).

Dzieciakom w starszym wieku też nie brakuje inwencji. Radzą sobie z czasownikami (trombować czyli grać na trąbce) czy zawodami (lamperz czyli elektryk). Słowotwórstwo kwitnie. Młodszak vs. starszak. Gra figularska – gra w robienie różnych figur. Sklep lodziarski. Wiadomo o co chodzi:) Tak mi się przypomniało w głowie, że lubię tą czekoladową budyń. Ćwiczenia z logiki: Wiadomość to jest takie coś, co się wiadomi.Tata coś zrobił i Milo jest z niego dumna: Tato, ale jesteś naucznik!

Łapmy takie odkrycia i znaleziska, bo mają to do siebie, że szybko przemijają! Dziecko się rozwija i co chwila przyzwyczajamy się do kolejnego osiągnięcia. Ja obsesyjnie zapisuję różne takie. Aż pewnego dnia wkrada się abstrakcyjne myślenie: Słyszę w twoim uchu krasnoludki. Robią właśnie miodowe przyjęcie 🙂

Zabawy słowami

dzikajablon16

Praktycznie codziennie wygłupiamy się ze słowami, ich brzmieniem i znaczeniami. Milo uwielbia gimnastykować język i chętnie podejmuje różne lingwistyczne tropy. A czasem to my podążamy za nią. Zwykłe rymowanki (tu sprawdza się zasada, że im bardziej bez sensu, tym zabawniejsze) świetnie rozwijają kreatywność dziecka, a także wyklaskiwanki rytmów i sylab, wspólne klaskanie, tupanie i inne hałasy idące w parze ze słowami wypowiadanymi na głos piszczącym lub grzmiącym tonem. Z młodszymi można ćwiczyć proste wyrazy dźwiękonaśladowcze (np. pamparampam, trututu, bambambam, szaszasza, etc., czy inne, charakterystyczne w umuzykalnianiu metodą Gordona).

Słowne akrobacje i rytmiczanki nie tylko wpływają na zdolności językowe i muzyczne, ale rozwijają w dziecku poczucie humoru i dystansu. Przydaje się ta właściwość w cięższych bojach i sytuacjach konfliktowych – dziecko zaprawione w zabawach słowem jest bardziej skłonne rozwiązać daną trudność za pomocą żartów i… mina rozbrojona. Można się razem pośmiać 🙂

U nas do kanonu weszły „gry tożsamościowe”, co polega na przyjmowaniu na krótszą (kilka minut czy godzin) lub dłuższą (do kilku tygodni) chwilę innej tożsamości, należącej do postaci z bajki lub kompletnie wymyślonej postaci. Nie wiem jak u Was, ale nasze mieszkanie jest „zaludnione” wyimaginowanymi postaciami. Kiedy Milo staje się kimś innym, należy się wówczas do niej zwracać np. mała czerwona wyścigówko, literko A, gadający psie, stworzenie, piękna istoto, Piotrusiu, mały koteczku. Czasami zapominam do kogo mówię…

Niezmiernie bawią mnie „rozmowy w poprzek”. Dwa przykłady:

  • – Chodź, położymy się spać do łóżeczka kochanego…
  • – Nie kochanego. Strasznego!
  • – Do cieplutkiego…
  • – Nie cieplutkiego. Zimnego!
  • – A może zwierzaki pobawią się w Stary niedźwiedź mocno śpi?
  • – Może pobawią się w Nowy niedźwiedź się obudził.

Domowe galerie

dzikajablon11

Chcę Was zachęcić do eksponowania prac Waszych dzieciaków w całym domu, o ile to możliwe 🙂 Oprócz tego, że to napawa je dumą, to sprawia, że bardziej się identyfikują ze swoją pracą i ją szanują, szczególnie gdy biorą aktywny udział w tworzeniu ekspozycji. Mają poczucie, że robią coś ważnego, że ich głos się liczy.

Nasze domowe galerie mają roboczy charakter i są dość nietrwałe. Prace czasami się nawarstwiają albo są zastępowane nowszymi. Niektóre wystawy są okresowe, np. związane ze świętami czy innymi specjalnymi okazjami. Potem znikają. U nas do mocowania sprawdza się papierowa taśma, ale być może patafix jest najlepszy, bo nie brudzi ścian i nie zrywa tynku 🙂 Wersja elegancka – można oprawić w kolorowe passe partout, ramy, antyramy, (byle nie z szybą – ze względów bezpieczeństwa lepsza będzie plexi). Jeśli im pozwolimy, maluchy mogą samodzielnie zarządzać swoją galerią prac. Montujemy sznurek wzdłuż ściany na całej jej długości i wysokości osiąganej przez małą rączkę. Prace można wieszać za pomocą klamerek/żabek do bielizny. Zabawa i satysfakcja gwarantowana.

dzikajablon9

dzikajablon10

dzikajablon8

Na koniec zupełnie rozbrajająca prośba mojej córki: „Mamo, chciałabym, żebyś kupiła mi prawdziwy mikrofon”. Odnalazłam ten wątek na jednej z jej prac. Marzenia 🙂

dzikajablon12

Patyczki na szczęście

dzikajablon2

Patyk wciąż znajduje u nas nowe wcielenia i zastosowania. Dziś o patyczkach. Tym razem zagościła paczka kolorowych gotowców. Zaś wersja dla cierpliwych lodożerców – kolekcjonować patyczki po lodach przez dłuższy czas i pomalować na różne kolory. Układanie. Budowanie. Muzykowanie. Sortowanie według kolorów, etc. Dużo, dużo radości 🙂

dzikajablon4

dzikajablon3

Sklep lodziarski

dzikajablon20

Pozwoliła! Pozwoliła! Tak Milo powitała otwarcie sezonu na lody, gdy w końcu dostała moją zgodę 🙂 I jej małą główkę natychmiast zaprzątnął dylemat czy wybrać te na patyku, w wafelku czy w pucharku. Ze sklepu czy własnej roboty? A może sorbety. Trudna decyzja…

Tymczasem przypomniała mi się jedna z naszych pierwszych papierowych zabaw – lody ze sklepu lodziarskiego. Najpierw papier i nożyczki, potem kolorowa folia samoprzylepna, a na koniec nanibna konsumpcja. Powyżej dość sfatygowane lody, niestety tknięte zębem czasu 🙂