Miasto Tajemnic

dzika-jablon766g

Pewnego dnia wyrosło nowe miasto. Miasto Tajemnic. Czarne Miasto. Pełne ciemnych korytarzy, grot, koronkowych dróg, niewyjaśnionych zagadek i skarbów!

dzika-jablon766a

W pobliżu Jaskini Snów znajduje się ściana totemów i końskiej czaszki. Brrr!

dzika-jablon766e

Czarodziejska studnia ze szkłem powiększającym do oglądania kamieni.

dzika-jablon766c

Złote Pole z kulami…

dzika-jablon766b

U wejścia do jaskiń.

dzika-jablon766d

Skarbownik. Pełen skarbów babci Izy 🙂

dzika-jablon766f

Zaułek z tablicą do pisania i rysowania.

Wymyślamy tajemnice, przygody i zagadki 🙂

Nocna anarchia

dzikajablon592c

Tylko na chwilę zaglądam, bo i akcja jest momentalna. Późny powrót, miasto w deszczu, dzieci już dawno powinny być w łóżkach… Czekamy niecałe 10 minut na frytki. Mam jeszcze tysiąc energii!!! – zapewnia mnie Milo i razem z koleżanką biorą na warsztat luźno stojące, oczekujące już na powrót do magazynu skrzynki, okupowane w ciągu dnia przez miejskich frytkożerców. Totalna improwizacja, nocna anarchia, kreacja i ekspresja zjednoczona, land art, city art i street art – 3 w jednym, musical w ciemnościach, deszczowa piosenka normalnie… Przestępujemy z nogi na nogę, już prawie czujemy sól frytek w gardłach, a dziewczyny robią szybką wrzutę na mieście. Lecimy dalej! Joł 🙂

dzikajablon592

dzikajablon592e

dzikajablon592b

dzikajablon592d

dzikajablon592a

dzikajablon592f

Budujemy nowy dom

dzikajablon497 copy

Zabrzmiało poważnie, ale nie chodzi oczywiście o hawirę czy hacjendę, tylko zwykły letni domek. Poproszę daczę. Dom na jeden sezon i to najlepiej w porze suchej. Niech zamieszka w nim wiatr, niebo, liście i owoce, np. pękate kiście winogron… Niech znajdzie się w nim czas i miejsce na spokojną poobiednią kawę czy herbatę z przyjaciółmi…

Ogród pełen wrażeń, pełen inspiracji. Tym razem obowiązuje naprawdę minimum: chusty, szale, sznurki, żabki do bielizny. I zaczynamy tradycyjnie od wygrodzenia przestrzeni. Dzieci lubią mieć sprawę terytorium postawioną jasno – moje znaczy moje! Budowanie zaś to jedna z podstawowych potrzeb każdego człowieka. Milo mówi, że szkoda czasu na gadanie. Robota pali się w rękach… Jest zwiewnie, tajemniczo i bardzo owocowo 🙂 Odpoczynek w tej rajskiej przestrzeni oferuje cały bukiet smaków lata na wyciągnięcie ręki. Namiętnie próbujemy tę intensywność zapamiętać, unieść na powierzchni skóry, zamknąć pod powiekami… Niech ciepło i światło mieszka w nas przez cały rok!

dzikajablon498

dzikajablon498b

dzikajablon499

dzikajablon499b

dzikajablon499c

dzikajablon499d

dzikajablon499e

dzikajablon500 copy

dzikajablon500b

Styrozamek

dzikajablon455 copy

Dziwne styropianowe formy, które na nieszczęście mają zdolność rozrywania się i ścierania na kulki, pył, puch, śnieg, drobny mak, białe ziarno, mannę z nieba, oferują – prócz gwarantowanej frustracji matki – niesamowitą zabawę w konstruowanie. Przy małych białych konstruktorach-mistrzach styropianu Bob budowniczy to jest pikuś 🙂

Weszłam do pokoju zawołać Milo na obiad. Już w progu zamurowało mnie! Zamek? Skąd tu się wziął zamek? Krużganki, blanki, bramy wjazdowe… W centrum budowli moje dziecko pochylone nad drobnicą. Zrobiłam dwa kroki i moim oczom ukazał się miniaturowy świat: ławeczka, pieniek, bukiecik, szczeniaczek, torcik… Na wielkim dziedzińcu w kolorowe kwiaty odbywał się pikniczek. Niesamowite stopniowanie skali. Zaangażowanie. Emocje. Ciekawość. Milo grała paznokciami na pianinie, które dało się zamknąć w dłoni. Nie słyszała jak kilka razy zawołałam… Zresztą – jedzenie w takiej chwili – co się będę czepiać 🙂 Wycofałam się na kuchenne pozycje. W takiej magicznej chwili postanowiłam zrezygnować z oblężenia.

dzikajablon456 copy

dzikajablon457

dzikajablon458

dzikajablon459