Wesoło i smutno. Pierwszy dzień w przedszkolu

Nastrojowa książka dla przedszkolaka o przedszkolaku szykującym się w nowe miejsce. Wieczór, łagodne światło lampki nocnej i lęk. Wiercenie się w łóżku przed zaśnięciem. Bajka o fioletowym smoku opowiadana przytulance. Gdy przepłynie noc, mała Dusia wyruszy w podróż. Na razie jednak nie bardzo się do niej pali 🙂

Dusia i Psinek-Świnek. Pierwszy dzień w przedszkolu

Dziewczynka próbuje oswoić lęk przed nowym. Mama więc proponuje uszycie jej specjalnej przytulanki. W wyniku wieczornego nieporozumienia Dusia dostaje od mamy prosiaka zamiast psiaka. I tak w jej życiu debiutuje Psinek-Świnek – prosiaczek, który szczeka. I wszystko rozumie. I pociesza w trudniejszych chwilach. I pomaga na „banie”.

Justyna Bednarek i Marta Kurczewska stworzyły opowieść dodającą mocy i wiary w to, że nawet tak onieśmielające miejsce jak przedszkole, do którego idzie się pierwszy raz, jest fajne i zwyczajne jak życie. Smutne i wesołe zarazem. Momenty osamotnienia i niezrozumienia przez rówieśników przeplatają się na zmianę z ekscytacją i błyskiem w oku z powodu wspaniałej zabawy. Upatrzona koleżanka okazuje się nie być tą miłą. Inna ze strachu gryzie pozostałe dzieci. Kolega Dusi z kolei zaprasza do krainy wyobraźni. I tu – perełka! – rozpoczyna się mini-opowieść zawarta w większej opowieści.

Narracja szkatułkowa delikatnie odrealnia świat dziewczynki, wprowadzając do przedszkolnego czasu historię Psinka-Świnka przeżywającego przygody we wnętrzu czerwonego czajnika. Symbolicznie odwołuje się do uzdrawiającego świata wyobraźni dziecka, która bywa magicznym zasobem na sytuacje kryzysowe. Jest też przestrzenią spotkania dwójki dzieciaków – Dusi i Tomka – i zaproszeniem do otwartości, zabawy, dzielenia się. Piękny, intrygujący czajnik jest bowiem odpowiednikiem „przytulanki” – zabrany przez Tomka z domu ma dodać chłopcu odwagi pierwszego dnia w przedszkolu. Każde dziecko radzi sobie tak jak potrafi.

Dzień przedszkolaka ma swój wyraźny rytm – mały czytelnik może oswoić się z nim i zapoznać krok po kroku. Początkowo Dusia niemal „odlicza godziny” do podwieczorku i oczekuje taty. Planuje nie wracać w to miejsce następnego dnia. W miarę jednak coraz większego zaangażowania w zabawę z innymi dziećmi, otwiera się na nowe. Dzięki zabawie w fioletowego smoka poznaje bliżej Monikę – uważność dziewczynki pozwala jej na empatyczny gest wobec koleżanki. Przeżyty dzień zaś zasługuje na przygodowy rysunek!

Dusia i Psinek-Świnek. Pierwszy dzień w przedszkolu
tekst: Justyna Bednarek
ilustracje: Marta Kurczewska
Wydawnictwo Nasza Księgarnia
oprawa: twarda
wiek: 3+
cena okładkowa: 24,90 zł

Znasz tę książkę? Zaciekawiła Cię recenzja?
Napisz w komentarzu. Ślad Twojej obecności to szansa na inspirującą wymianę!
Wpadnij z wizytą do Dzikiej Jabłoni na Facebooku

Pozdrowienie dla nieśmiałych. Kto pocieszy Maciupka?

Maciupek to pozdrowienie dla nieśmiałych, co sami sobie wydają się nieważni i czasem zwyczajnie nie znajdują słów, które poprowadzą ich do ludzi. Zamieszkują oni bezpieczną strefę milczenia i licznie zasiedlają krajobrazy wyobraźni. To poetycka opowieść utkana z 1000 odcieni wrażliwości.

Jestem szczęśliwa, że trafiłam na tak delikatnie napisaną książkę. Z lekko zarysowaną, niemal senną narracją, w której tak wiele miejsca zajmuje Maciupek. Pełen niewypowiedzianych, choć ważnych słów, dobrych intencji, szczerych chęci i całkiem odważnych planów na przyszłość. Wszystkich światów, które, owinięte w nieśmiałość właściciela, nie mają szansy się ujawnić, zabłysnąć w pełnym słońcu, i odchodzą niedostrzeżone. Żyją niedocenione, w odosobnieniu, doprawione bezsilnością dławiącą w gardle, smutkiem i tęsknotą. Fakt wyruszenia w podróż to przejaw największej odwagi zalęknionego bohatera, za każdym razem jednak, gdy napotyka innego wędrowca na swojej drodze, coś go powstrzymuje przed zrobieniem pierwszego kroku i wyjścia z własnej skorupy.

Maciupek zalicza po drodze niewykorzystane szanse, stracone ważne rozmowy, które nigdy się nie odbyły, wielki potencjał spotkania z drugą istotą, który nie zakwitł jak wiosenny kwiat, ani nie przerodził się w dojrzałą przyjaźń. Tyle strat! To cena bycia niewidocznym, nie ujawniania się, nie wyrażania siebie… Cóż z tego, że bohater potrafi pocieszyć samego siebie w niewygodnych sytuacjach, skoro na każdym kroku doskwiera mu samotność. Wesoły Paszczak, Filifionki, Homki i Mimbla nie wyręczą go w przeżywaniu życia. Historia pięknie ukazuje jak iluzoryczne i ograniczające bywają oczekiwania wobec innych, podczas gdy samemu nie robi się nic, by nawiązać kontakt.

Maciupka ratuje butelka z wiadomością. Daje mu cel i pozwala mu doświadczyć sprawczości. Wówczas nawet spotkanie z Buką nie może przeszkodzić w sięgnięciu po odrobinę odwagi i wykrzesaniu niespotykanej determinacji. Finałowe spotkanie z autorką wiadomości, Drobinką, pod czerwcowym niebem, zawitała radość. I nie było już miejsca na strach.

Tove Jansson, mama Muminków, doskonale prowadzi historię do baśniowego happy endu nie tylko słowem. W magicznych ilustracjach zamyka pełnię dziecięcego spojrzenia na świat – jego ambiwalencję utkaną z irracjonalnych lęków, przedziwnych wyobrażeń, niewytłumaczalnych przekonań, przejaskrawionych faktów, najprawdziwszych uczuć i wielkiej tęsknoty. Wędrówka rozpoczyna się graficznym rysunkiem z rytmicznym lasem pni i światłami porzuconego domu. Czuć w nim cały strach przed nieznanym, który towarzyszy Maciupkowi. Szaro-czarny bohater wędruje przez świat. Spotkanie z Drobinką daje jednak nadzieję, że jego szarość się w końcu rozpłynie, by przyjąć w końcu barwy miłości.

Kto pocieszy Maciupka?
tekst i ilustracje: Tove Jansson
Wydawnictwo Nasza Księgarnia
oprawa: twarda
wiek: 3+
cena okładkowa: 29,90 zł

Znasz tę książkę? Zaciekawiła Cię recenzja?
Napisz w komentarzu. Ślad Twojej obecności to szansa na inspirującą wymianę!
Wpadnij z wizytą do Dzikiej Jabłoni na Facebooku 🙂

Kolor złości i radości / Bajki o empatii

dzika-jablon706z

Uczę córkę wyrażać i nazywać swoje emocje. Umiejętność ta pomaga budować wartościowe relacje ze sobą i ludźmi, oraz szanować własne i cudze granice. Uczę się – szczególnie od kiedy jestem mamą – dostrzegać potrzeby jakie stoją za zachowaniami ludzi; zamiast oceniać efekty działań próbować najpierw zrozumieć intencje człowieka. Otwieram się na doświadczenia płynące z wyjątkowej relacji z moją córką – przyjmowanie jej złości, wspieranie jej w trudnych emocjach, pytanie o to czego w takiej chwili najbardziej potrzebuje… Bardzo często okazuje się, że przytulenia do mamy i całkowitej akceptacji 🙂 Obie pracujemy nad takim językiem porozumiewania się, który nas wzbogaca, a nie rani.

dzika-jablon711w5

Niedawno dostałyśmy od mojej koleżanki, współautorki książki Przyjaciele żyrafy. Bajki o empatii egzemplarz z dedykacją. Długo czekałam na tę książkę, właściwie to czuję, jakbym niemal uczestniczyła w procesie jej tworzenia, będąc obecną w wielu rozmowach na ten temat, trzymając kciuki za pomyślność przedsięwzięcia z czasów kiedy bajki jeszcze nie miały formy drukowanej, a pojawiały się na zaprzyjaźnionym blogu Przyjaciele żyrafy.

Ta pozycja jest dla mnie cenna przede wszystkim z dwóch powodów. Zrozumiałym dla dzieci językiem opowiada o trudnych emocjach, z którymi dzieci nie zawsze są w stanie sobie poradzić, na przykładzie zwierząt z Leśnego Zakątka. Każda opowieść ilustruje prawdziwe sytuacje (Czasem nie lubię się witać – jeden z moich ulubionych i bardzo autentycznych przykładów), w których pomaga małym bohaterom empatyczna i pełna szacunku żyrafa Bibi. Jest idyllicznie, gdy wszyscy bardzo chcą siebie zrozumieć i podejmują rzeczywisty wysiłek w wyrażaniu swoich emocji i potrzeb! Z drugiej strony, jest realistycznie, gdy mamy do czynienia z wybuchami złości, nieodpartym gniewem, smutkiem, lękiem i radością. Bibi jest łącznikiem między tymi dwoma światami i wspaniałym przewodnikiem pomagającym swoim małym przyjaciołom lepiej zrozumieć co czują.

Druga nieoceniona sprawa to zestaw wskazówek do prowadzenia rozmów z dziećmi – na końcu każdego rozdziału znajdziemy pomocnicze pytania na temat przeczytanej bajki. Niektóre z nich wciągnęły mnie i córkę w dłuższe rozmowy. Chociaż szata graficzna mnie osobiście nie przyprawia o dreszcz emocji, to mimo to książka wydaje się przejrzysta i przyjazna. Lubimy wracać do przygód Bibi i jej przyjaciół 🙂

Joanna Berendt i Aneta Ryfczyńska, Przyjaciele żyrafy. Bajki o empatii. Wydawnictwo Co Ja Na To. Cena: 45 pln.

dzika-jablon711www

dzika-jablon711w4

Wymyśliłyśmy z Milo, że zrobimy własną książkę o żyrafie Bibi i jej leśnych przyjaciołach, w której pokażemy i nazwiemy różne emocje. A że Milo ostatnio bierze się do czytania, ważne dla nas było to, żeby pojawiły się w tej książce proste słowa, zdania. Zaczęłyśmy od rysunków… Milo dość luźno potraktowała postacie z książki, dodając własnych bohaterów i nowe imiona. Gotowe strony-ilustracje rozłożyłyśmy na podłodze, żeby całość skleić taśmą w książkę-harmonijkę.

dzika-jablon706o

dzika-jablon711w

dzika-jablon706p

dzika-jablon706r

dzika-jablon706s

dzika-jablon706t

dzika-jablon706u

dzika-jablon706w

dzika-jablon706x

dzika-jablon706y

dzika-jablon706yy

Dzień od serca

dzika-jablon-657 copy

Mamo, kocham cię jak stąd do kosmosu!
Poranny obrazek budzi mocniej niż kawa – na kartce przygody Mamy, kaktus w oknie i długie włosy, których dawno nie mam…
Szkoda, że umarł ten ilustrator, co tyle bajek ozdobił, Mamo, w twoim dzieciństwie!
Na pięciolinii rysowane wielkie nuty jak tajemnicze konstrukcje z ukrytą muzyką w sercu: Mamo, ja będę chyba piosenkarką!
Zdrowe jedzenie puszczone w niepamięć. Jedziemy kupować pralinki na walentynki, chociaż nie obchodzę. Wskazane palcem w skupieniu, wybrane zza szyby osiem smaków. Pocałunek czekolady na ustach 🙂
Nogi wyrosły, aż bolą. Pochwycone naprędce nowe spodnie (bo jedna para została). Granatowe, w serca!
Średnia latte i łapanie oddechu. Tęskniłam za sobą tyle lat, niedawno to zrozumiałam…
Kilka olśnień w powolnej wędrówce, pielgrzymce do miejsc świętych… w sobie!
Zaszklone oczy, gdy mówię sobie: Mogę być piękna.
Tańczymy razem. Z kobietami i dziewczynkami przeciw przemocy. Beautiful creatures!
Jesteś kochana, mamo! Jakbyś była surową matką, to bym uciekła jak Merida.
Słodki, zmęczony dzień… Jeszcze motyl z płatków kosmetycznych i przygody Psotnego Balonika…  Jeszcze klucz wiolinowy. Zgubione skarpetki i pięty wyłuskane z kołdry. Trzymam je w dłoniach aż oddech się wyrówna…
Dobranoc, Córeczko!

dzika-jablon-657b

dzika-jablon-657l

dzika-jablon-657d

dzika-jablon-657c

dzika-jablon-657e

dzika-jablon-657j

dzika-jablon-657g

dzika-jablon-657i  dzika-jablon-657k

dzika-jablon-657a  dzika-jablon-657n

Inspiracja znaleziona na blogu The Imagination Tree.

Pozłoszczenie

dzikajablon138a

Jest taki czas, kiedy nie chodzi o kreatywne wyrażanie, ale po prostu o wyrażanie, wyrażanie w  o g ó l e. Na przykład Pozłoszczenie. Żeby dać sobie zgodę i przestrzeń na to, by się złościć. Bez poczucia winy i wstydu. Na przykład będąc kobietą, bo kultura i społeczeństwo ma swoje oczekiwania wobec kobiet, niekoniecznie trafiające w ich prawdziwe potrzeby. Szczególnie będąc dziewczynką, bo taka presja, aby się nie złościć na przykład (albo nie płakać, nie krzyczeć, etc.) szczególne piętno wyciska na dziecięcej wrażliwości. Bo przecież to łańcuch pokoleniowy pilnowany przez „strażniczki” ciągłości tradycji, nasze matki i babcie. Co można, a czego nie wypada. Kodeks. Cechy dziedziczne, jak ja to nazywam, przekazywane z pokolenia na pokolenie.

To trudne, kiedy świadoma uczestnictwa w tym „tańcu” tańczonym przez kobiety, sama będąc matką, staram się mojej córce nie zabierać przestrzeni na Pozłoszczenie. Nie zrzędzić, nie glindzić, nie grozić, że złość piękności szkodzi. Tylko przyjąć, wesprzeć, a jak nie potrafi sobie z siłą złości poradzić – nauczyć.

To łatwe, kiedy widzę jak moja dziewczynka sobie radzi, być dumną. I wzruszać się, że jest sobą, pozostaje przy sobie, nie wygoniona z siebie, nie oceniona, kocha siebie nawet w złości, bo ja ją kocham także zezłoszczoną. Ona to wie: złościć się jest w porządku! Ja, o zgrozo, nauczyłam się tego dopiero niedawno…

To wspaniałe, kiedy pozłoszczona wyraża swoje uczucia i oznajmia z błyskiem w  oku: A teraz idę do pokoju i będę się złościć, bo jestem zła! I za chwilę słyszę dobiegające zza ściany wrzaski i krzyki, przerywane odgłosami uderzeń ręką w łóżko bądź tupaniem. Moja wojowniczka wraca oczyszczona, uśmiechnięta i rzuca lekko: Mamo, poczytamy bajkę o yeti?

Edward Munch, Krzyk, źródło: Wikipedia