Portrety zwierząt z masy solnej

dzika-jablon683

W zaciszu ogrodu, w zapachu wiosennej trawy i kwitnących jabłoni, w ostrych, upragnionych promieniach słońca, powstały pamiątkowe portrety zwierząt leśnych. Skomponowane z ziaren, przypraw, szyszek i gałązek, na bazie masy solnej, „oprawione” w papierowe talerzyki i „doprawione” opowieściami z lasu…

Wiewiórka, lis, jeż i sowa. Liść laurowy, cynamon, ziele angielskie, kukurydza, soczewica. Mieszanie, ugniatanie, wciskanie, przekładanie. Lekkość! Bycie razem! Całus. Taniec rąk. O matko z córką! 🙂

dzika-jablon683a

dzika-jablon683b

dzika-jablon683c

dzika-jablon683d

dzika-jablon683e

dzika-jablon683g

dzika-jablon683f

dzika-jablon683h

dzika-jablon683i

Ciastka krasnoludzkie

dzikajablon627

Mowa o krasnoludach. Nie krasnoludkach, małych, miłych, uśmiechniętych ludkach, co żyją za szafą albo pod kapeluszem łąkowego grzyba, albo występują w bajkach i ładnych książkach dla grzecznych, ułożonych dzieci. Mowa o krasnoludach. Krasnoludy lubią brudy – śpiewa moja córka i ma całkowitą rację, a może trafne przeczucie… Krasnoludy bowiem lubią wszystko na odwrót, na złość, na śmiech… Mierzi ich czystość i porządek, odpycha estetyka i jasność. Ich motto to bałagan, brud i błoto! Cenią odpady, obierki i papierki. Swoim krasnoludzkim stylem życia i nieco przyciężkim poczuciem humoru, grubym głosem i tłustym włosem wprowadzają alternatywny element rzeczywistości, rozbijając idyllę w drobny mak. Motyw z krasnoludami powraca wciąż w różnych opowieściach – spacer w parku albo widok z okna staje się czasem inspiracją dla ulubionego „story telling”… Gdy szalał huragan Ksawery, słychać było pośród śnieżnej zamieci ich złośliwy chichot!

Dziś rano Milo zrobiła ciastka krasnoludzkie według specjalnego, pradawnego przepisu (udało mi się podejrzeć, że jako składniki użyte zostały: mąka, sól, woda i kruszone liście kasztanowca). Po zagnieceniu masy – wałkowanie i lepienie. Im bardziej nieregularny kształt, tym lepiej. Do środka napakować jeszcze więcej suchych (ewentualnie zgniłych) liści, docisnąć na brzegach, na wierzchu przyozdobić pokruszonymi grudkami starej zeschniętej ciastoliny. A na posypkę użyć ziemi prosto z doniczki. Podobno to prawdziwy krasnoludzki przysmak – Milo była dumna ze swojej roboty, jeszcze mnie zaprzęgła do pomocy. Co prawda krasnoludom w gardle stanęłyby „ludzkie” pierniki, ja jednak postawiłam na świąteczną tradycję i, kilka godzin później, rozszedł się w całym domu wspaniały zapach goździków i cynamonu 🙂

dzikajablon627m

dzikajablon627a

dzikajablon627c

dzikajablon627d

dzikajablon627g

dzikajablon627e

dzikajablon627f

dzikajablon627h

dzikajablon627k

dzikajablon627l

dzikajablon627j