Dzika. O młodych detektywach i inności na wyciągnięcie ręki

W wieku 11 lat zaczęłam pisać swoją pierwszą powieść detektywistyczną dla młodzieży. Pamiętam okoliczności jak dziś – kolor nieba, zapach trawy i wzór koca, na którym leżałam z grubym zeszytem w jedną linię. „Mikołaj pędził co tchu ulicą.” Od tego pierwszego zdania bardzo dynamiczna akcja prowadziła w rejony podstawówki wzorowanej na modelowej szkole epoki peerelu, jedynej, którą dobrze znałam. Po chwili na scenie wydarzeń pojawiali się koledzy głównego bohatera oraz dwaj tajemniczy faceci, których chłopaki od razu zaczynali śledzić.

Żałuję, że jej nie ukończyłam. Miałam głowę pełną wspaniałych planów i inspiracji, bo chowałam się na najwspanialszych chłopackich powieściach Niziurskiego. Żałuję też, że w jego powieściach prawie nie było dziewczyn i pełniły niemal jedynie funkcje ozdobne. To chłopakom przydarzały się największe przygody i to oni byli zawsze odkrywcami!

Dzika jest barwną kontynuacją Tropicieli, także osadzoną przez Małgorzatę Karolinę Piekarską na warszawskiej Saskiej Kępie. Jesteśmy w tej samej grupie gimnazjalistów, choć tym razem przyglądamy się bardziej wnikliwie innej parze, tym samym dzieciakom, ale w innej konfiguracji. Na pierwszy plan wychodzą teraz Rafał i Alicja. Jest kolorowo, egzotycznie i niebezpiecznie. Nic dziwnego, że kategoria wiekowa została określona na 10+, bo kumulacja pewnych wydarzeń mogłaby być dość ciężka do udźwignięcia przez, dajmy na to, 7-latka!

Po powrocie z obozu harcerze wybierają roczne zadanie do realizacji. Podobny motyw odnajdujemy w pierwszej części – droga wiedzie ich w ciekawe rejony historii własnej dzielnicy oraz historii wyjątkowych osób z nią związanych. W tym tomie dzieciaki postanawiają zmierzyć się z przyrodą. I byłoby to całkiem zwyczajne, szkolne przedsięwzięcie, gdyby nie wpadli w tajemniczych okolicznościach na trop szajki przemytników egzotycznych zwierząt. Jak się można domyślić, są one sprowadzane nielegalnie do Polski bez wymaganych certyfikatów, a zajmują się tym procederem niemiłe typy spod ciemnej gwiazdy. Gimnazjaliści-detektywi rozpracowują grupę przestępczą w ramach przydzielonego zadania, wzmacniając przy okazji więzy przyjaźni.

Należy docenić zgrabnie i przekonująco nakreślonych przez autorkę bohaterów – nie są to postacie papierowe. Niektóre się zmieniają, dowiadują prawdy o sobie i reagują na rzeczywistość. Bohaterowie są wyraziści i pełni emocji. Całkiem precyzyjnie określa ich język, jakim się posługują, osobiste historie osadzone w szerszym kontekście i prawdziwie zaobserwowane relacje.

Tak jak mam trochę wątpliwości co do ilości wątków wprzęgniętych w machinę akcji tej powieści (jest ich zwyczajnie za dużo, w tym dwa mocno dramatyczne) oraz – mimo wszystko – niekiedy komicznych postaci członków szajki, bardzo autentycznie wybrzmiewają dla mnie relacje. Myślę, że to one właśnie dodają najciekawszych odcieni bohaterom powieści. Wszystko za sprawą stopniowo rodzącej się przyjaźni między Alicją i Rafałem, która po chwili delikatnie przeobraża się w pierwszą miłość.

Dzięki Alicji właściwie kręci się cała akcja, bo to ona jest trzonem i fundamentem książki. Czarnoskóra dziewczyna przeprowadza się z Radomia do Warszawy i zostaje oddana przez matkę pod opiekę babci. Wokół jej inności ogniskują się typowe postawy nietolerancji, uliczne zaczepki, podwórkowe śmiechy, niezgrabne słowa i krzywdzące przezwiska. W oczywisty sposób to wszystko dziewczynę dotyka i utrudnia jej życie, choć dzięki przyjaźni z Rafałem, zwykłym, dobrym chłopakiem z sąsiedztwa, wszystko staje się trochę łatwiejsze do zniesienia. Czasem niechęć wobec dziewczyny jest przejaskrawiona, wręcz niewiarygodna. Niektórym, choć nie wszystkim, tę inność udaje się stopniowo oswoić.

Tytułowa Dzika to rzucająca się w oczy Alicja o niespotykanej urodzie, ale też dzika przyroda występująca w postaci zwierząt, na które się poluje w nieludzki sposób. Także przyroda miasta – pożądane przez deweloperów tereny działek, ostoja spokojnego życia w enklawie w środku stolicy, na które ktoś ma poważne zakusy. Nie bez powodu Tropiciele stają się w tym tomie Przyrodnikami. Wywiązują się ze swego zadania wyjątkowo, bo zdobywają niezwykłe doświadczenia. Niebezpieczeństwo jest zażegnane, choć happy end wydaje się połowiczny. Mimo kilku zastrzeżeń (głównie moich, bo Milo była pod wielkim wrażeniem), książkę polecamy!

Dzika
autor: Małgorzata Karolina Piekarska
ilustracje: Agnieszka Świętek
Wydawnictwo Nasza Księgarnia
oprawa: broszurowa
wiek: 10-14 lat
cena okładkowa: 29,90 zł

Znasz tę książkę? Zaciekawiła Cię recenzja?
Napisz w komentarzu. Ślad Twojej obecności to szansa na inspirującą wymianę!
Wpadnij z wizytą do Dzikiej Jabłoni na Facebooku 🙂

Karnawałowe serca dla 2-latka

dzika-jablon893k

Na serca nas naszło. I tak sobie kleimy co popadnie. Z młodszą to już nasz rytuał, dzień bez klejenia jest dniem straconym. Pokażę Wam nasze wyklejanki, które można dowolnie modyfikować w zależności od okazji, potrzeb i umiejętności dziecka. Ja testuję na niespełna dwulatce, a działania z taśmami klejącymi zaczęłyśmy, gdy miała trochę ponad rok. Muszę przyznać, że jest to jeden z prostszych sposobów na wspieranie motoryki małej u dziecka i przyjemna zabawa sama w sobie, którą można zaproponować maluchowi, który nawet nie miał jeszcze kontaktu z kredkami czy mazakami.

Nasza współpraca wygląda tak, że ja ogarniam taśmę i nożyczki, ucinam kawałek i podaję dziecku. Ono sobie odkleja z mojego palca i nakleja na papier (bądź na inną fascynującą powierzchnię… oby nie mebla!). I tak sobie tniemy i podajemy, aż zabawa się znudzi. Zaczynałyśmy od kartki papieru i kartek z kolorowego bloku – mała błyskawicznie załapała o co chodzi i jaka to frajda! W swoim artystycznym przyborniku ma kilka rodzajów i kolorów taśm, no i codziennie zaciąga mnie do roboty, wskazując na nożyczki. Jak będzie starsza, będę dopuszczać ją coraz bliżej nożyczek, aż nadejdzie ten dzień, że przejmie stery.

dzika-jablon893ll

W zabawie w naklejanki podoba mi się jeszcze to, że jest mega prosta, nie wymaga wielkich nakładów finansowych ani przygotowań oraz fakt, że daje dziecku wielkie poczucie sprawczości, bo to ono decyduje o każdym kroku w naklejaniu. Teraz przeskoczyłyśmy na wyższy poziom – kleimy całe magazyny lifestylowe. Z płaskich nawarstwionych kawałków powstają reliefy 🙂 Ale o tym już w innym odcinku.

Nasze trzy karnawałowe serca powstały tak.

  1. Wyklejane taśmami i kawałkami folii samoprzylepnej na gotowym, wyciętym sercu z bloku technicznego.

dzika-jablon893m

Do pozostałych dwóch potrzebujemy taśmy dwustronnej, bo ona zapewni małemu dziecku świetną możliwość „przykładania” różnych elementów ozdobnych do klejącej się powierzchni. Dla najmłodszych to najlepsze rozwiązanie, nie jest zbyt wymagające, a zabawa sama się dzieje 🙂

2. Serce z piór. Mamy na składzie trochę wielobarwnych sztucznych piórek. Tak naprawdę dodałam do wyboru jakieś zaplątane sztuczne płatki kwiatów oraz kawałki folii aluminiowej, które robią nam tu efektowne błyski.

3. Balowe serce krepinowe. Tutaj przygotowanie jak poprzednio – papierowe serce pokryte paskami taśmy dwustronnej. Zdejmujemy żółtą powłoczkę i powierzchnia jest gotowa do klejenia. Mała przykłada sobie kawałeczki krepiny. Proste? Banalne.

Dajcie znać jak Wam się podoba i koniecznie sami spróbujcie z dziećmi. Jak już wyprodukujecie wspólnie parę serc, niech zawisną na ścianach i swoimi kolorami, blaskiem, wypełnią wnętrza, rozświetlając myśli o wyczekiwanej wiośnie 🙂

dzika-jablon893jj

dzika-jablon891sdzika-jablon893n

Szaro-srebrne kuchenne pudło sensoryczne

dzika-jablon882f

Wanienka pełna blasku

Nasz szary w projekcie o kolorach Spoza tęczy przybrał w tym wydaniu odcień srebrno-metaliczny z licznymi odblaskami światła. Kolejny kolor i kolejne pudło sensoryczne. Postawiłam na prostotę i spójny temat. Stąd pudło-wanienka przypomina założeniem raczej treasure basket, czyli tematyczny koszyk skarbów. Wątek wiodący to metalowe akcesoria kuchenne. Są tu wszelkiej maści chochle, łopatki, foremki, części do miksera, dziadek do orzechów, czosnkarka, łyżka… Wszystkie chłodne i śliskie w dotyku, w większości ciężkie i solidne. Różnice w wielkości niewielkie, ale za to różnorodność form i kształtów jest fascynującym polem do odkrywania!

Sprzęt kuchenny skontrastowałam z bardzo przyjemnym i miękkim szarym futerkiem wyściełającym dno wanienki. Najwyraźniej kojarzyło się córeczce z przytulankami, bo, głaszcząc je, wydawała z siebie takie dźwięki jak przy tuleniu się do swoich miśków 🙂 Tak przygotowana zabawa daje dziecku możliwość czynienia ciekawych odkryć na polu sensoryki. Malutka szybko sprawdziła metalowe gadżety i dość płynnie przeszłyśmy do drugiego etapu srebrnych zabaw.

dzika-jablon882b dzika-jablon882c

dzika-jablon882adzika-jablon882d dzika-jablon882e

Szczęśliwa ryba

Ryba wycięta z tektury i owinięta folią aluminiową zachęciła malutką do zabaw z kolorem. Ja cięłam paski folii samoprzylepnej i taśmy izolacyjnej na kawałeczki, a moja półtoraroczniaczka przyklejała je z dziką ochotą. Wkrótce ryba zyskała barwne „łuski” i złowrogie oko, by po chwili zawisnąć na ścianie jako część naszej rozrastającej się ekspozycji. Nie wyszły nam szarości, za to błysnęłyśmy srebrem. Jak się Wam podobają srebrne zabawy?

dzika-jablon882g dzika-jablon882h dzika-jablon882i

Wpis powstał w ramach projektu Spoza tęczy organizowanego przez Bubę z Bajdocji 🙂 Przez 5 kolejnych miesięcy pojawiają się u nas zabawy sensoryczne związane z wybranym kolorem spoza tęczy: białym, czarnym, szarym, brązowym i różowym.

Więcej o projekcie przeczytacie tutaj. Zajrzyjcie do innych uczestniczek po inspiracje 🙂

spoza-teczy-logo

Pudełko sensoryczne z kasztanami

dzika-jablon862c

Kasztany sypały się z drzew, układały pod nogami w nieregularne wzory, turlały jeszcze trochę, kusząco, na znak, aby za nimi podążać. Łapałam się na głowę, żeby nie zaliczyć guza. Charakterystyczny trzask przy uderzeniu w ziemię czy chodnik oznaczał tylko jedno. Znów. I kolejny. Co za obfitość! Przypomniały mi się moje wędrówki w wielkim parku, który codziennie przemierzałam w drodze do i ze szkoły. Jesień zawsze była dla mnie zaczarowana i do dziś taka pozostała. Uwielbiam chrupiące kasztany, bo mają w sobie coś takiego, że, zbierając je, znów się czuję jak dziecko, za każdym razem. I nie mogę się oderwać. Dziś miałam szczęście. Byłam tam jeszcze przed dziećmi z pobliskiej podstawówki. Kasztany czekały na mnie. Zbierałam garściami 🙂

Piękny, słoneczny spacer i plecak z kasztanami mógł oznaczać tylko jedno. Zabawę w domu z córeczką. I już wiedziałam co będziemy robić w tym projekcie – pudełka sensoryczne, a raczej wanienki 🙂 Dziś zaproszenie do zabawy z kolorem brązowym i fajne doznania dotykowe i dźwiękowe. Wanienkę do kąpieli wypełniłam świeżą kolekcją kasztanów, dołożyłam parę gadżetów, ale to kasztany grały zdecydowanie pierwsze skrzypce. Same naturalne materiały, no, może nie uwzględniając guzików w szarych brązach, jednej z najlepszych zabawek mojego dzieciństwa.

Malutka oszalała ze szczęścia!

dzika-jablon862d

Dawno nie widziałam, żeby tak dogłębnie, długo i z dziką radością eksplorowała świat w zabawie. Doświadczała całym ciałem, z błyszczącymi oczyma, z tym swoim uśmieszkiem, rękami i nogami. Bardzo dużo dla niej się zdarzyło w tak prosto przygotowanym otoczeniu, które zachęciło ją do odkryć kształtu, wielkości, faktury, dźwięku jakie mogą wydać kasztany.

Super czas spędziłyśmy razem. Obserwowałam jej taniec w wannie z kasztanami. Wyrzucanie ich, chowanie w pudełku tekturowym, wrzucanie przez otwór, nabieranie łyżką, przekładanie, przesypywanie, mieszanie. Nie chciała wychodzić z wanienki, wciąż wracała do kasztanów, była jak zaczarowana. Piękny brąz z odcieniem rudości, zwyczajna zabawa, a tyle emocji. Lubię takie proste gesty i ukryty w nich potencjał. Szykujemy na październik kolejne pudło z kolorami 🙂

dzika-jablon862hdzika-jablon862e dzika-jablon862f dzika-jablon862gdzika-jablon862i dzika-jablon862j

dzika-jablon861kk

dzika-jablon862k dzika-jablon862ll dzika-jablon862m

Wpis powstał w ramach projektu Spoza tęczy organizowanego przez Bubę z Bajdocji 🙂 Przez 5 kolejnych miesięcy pojawiać się będą u nas zabawy sensoryczne związane z wybranym kolorem spoza tęczy: białym, czarnym, szarym, brązowym i różowym.

Więcej o projekcie przeczytacie tutaj. Zajrzyjcie do innych uczestniczek po inspiracje 🙂

spoza-teczy-logo

 

Książka sensoryczna

dzika-jablon848k

Książka sensoryczna powstała ponad 2 lata temu we współpracy ze starszą córką (która nie tylko wymyśliła zadania w tej książce, ale też stwierdziła, że przydałby się nam bobas do tej książki), a teraz, odnaleziona po latach w zapomnianych zakamarkach szafy, znów ma szansę się przydać – młodszej. Zaglądamy do środka? Kto chętny?

Doświadczalna książka sensoryczna DIY, domowa  i recyklingowa, do zabawy dla najmłodszych „czytelników”, bogata w różne kręcidełka, sznurki, kształty, kolory i faktury, angażuje oprócz wzroku przede wszystkim dotyk, a także słuch. 

Same plusy. Maluch jest zachwycony, a mam ma chwilę dla siebie. Ponadto produkcja nie kosztuje ani grosza i należy do robót w mojej ulubionej kategorii „z tego co pod ręką”. Wszystkie materiały można znaleźć w domu. Uważam, że jest o niebo atrakcyjniejsza od wrzeszczących fiszerprajsów i innych tzw. zabawek edukacyjnych w podobnym stylu.

ksizaka-sensoryczna

Co skrywają karty i jak zrobić taką książkę samemu? Czego nam potrzeba?

Tektura, nakrętki, druciki kreatywne, sznurek, torba papierowa, kolorowe papiery albo inne resztki z wycinanek, tasiemki lub wstążki. Zaokrąglamy rogi, przekłuwamy boki i spinamy tekturowe karty drutem kreatywnym (najlepsze byłoby kółko, łatwiej przewracać stronice).

dzika-jablon707j

Okładka – tematy kuchenne. Kształty ciasteczek i małe kurki do kręcenia jak w kuchence.

dzika-jablon848ss

dzika-jablon848m

Po lewej zabawa z kształtami. Po prawej kolorowa plątanina. Ruszające się kolory do łapania w rękę, motania, plątania, etc.

dzika-jablon848n

Po lewej dróżki z taśmy izolacyjnej do eksplorowania śliskiej powierzchni, po prawej poletko z folii bąbelkowej.

dzika-jablon848o

Różne kształty wycięte z drobnoziarnistego papieru ściernego.

dzika-jablon707s

Papierowa torba-borba po burgerach do szarpania, pękania i robienia huku 🙂

dzika-jablon848p

Wariacje kwiatowe!

dzika-jablon848r

Ulubiona strona młodszej córeczki – zamotany sznurek z dzwonkiem.

dzika-jablon848u

dzika-jablon848s

Przyciski z rozczłonkowanej myjki do naczyń (twarde i miękkie). Jak wiemy, dzieci uwielbiają przyciskać.

dzika-jablon707t

Mój ulubiony paw – klamerki, mała motoryka, chwyt pęsetkowy.

dzika-jablon707w

Książka sensoryczna jest łatwa i przyjemna w przygotowaniu. Ma duży potencjał. W zależności od nastroju i potrzeb, dziecko skupi się na wybranych zadaniach, a jak mu się znudzi, można książkę schować na 2-3 tygodnie i znów mu pokazać. A gdy będziecie mieli ochotę na więcej, stwórzcie tom drugi, trylogię, a nawet serię 🙂

Niektóre dzieci będą o wiele bardziej zainteresowane rozmontowaniem takiej książki i to będzie dla nich najbardziej ekscytujące doświadczenie! Nawet jak ulegnie zniszczeniu, nie będzie nam specjalnie szkoda, bo z racji materiałów jest prosta i tania w naprawie. Podoba Wam się pomysł? Jestem ciekawa jakie będą Wasze książki domowej roboty.

dzika-jablon848t