Pudełko sensoryczne z kasztanami

dzika-jablon862c

Kasztany sypały się z drzew, układały pod nogami w nieregularne wzory, turlały jeszcze trochę, kusząco, na znak, aby za nimi podążać. Łapałam się na głowę, żeby nie zaliczyć guza. Charakterystyczny trzask przy uderzeniu w ziemię czy chodnik oznaczał tylko jedno. Znów. I kolejny. Co za obfitość! Przypomniały mi się moje wędrówki w wielkim parku, który codziennie przemierzałam w drodze do i ze szkoły. Jesień zawsze była dla mnie zaczarowana i do dziś taka pozostała. Uwielbiam chrupiące kasztany, bo mają w sobie coś takiego, że, zbierając je, znów się czuję jak dziecko, za każdym razem. I nie mogę się oderwać. Dziś miałam szczęście. Byłam tam jeszcze przed dziećmi z pobliskiej podstawówki. Kasztany czekały na mnie. Zbierałam garściami 🙂

Piękny, słoneczny spacer i plecak z kasztanami mógł oznaczać tylko jedno. Zabawę w domu z córeczką. I już wiedziałam co będziemy robić w tym projekcie – pudełka sensoryczne, a raczej wanienki 🙂 Dziś zaproszenie do zabawy z kolorem brązowym i fajne doznania dotykowe i dźwiękowe. Wanienkę do kąpieli wypełniłam świeżą kolekcją kasztanów, dołożyłam parę gadżetów, ale to kasztany grały zdecydowanie pierwsze skrzypce. Same naturalne materiały, no, może nie uwzględniając guzików w szarych brązach, jednej z najlepszych zabawek mojego dzieciństwa.

Malutka oszalała ze szczęścia!

dzika-jablon862d

Dawno nie widziałam, żeby tak dogłębnie, długo i z dziką radością eksplorowała świat w zabawie. Doświadczała całym ciałem, z błyszczącymi oczyma, z tym swoim uśmieszkiem, rękami i nogami. Bardzo dużo dla niej się zdarzyło w tak prosto przygotowanym otoczeniu, które zachęciło ją do odkryć kształtu, wielkości, faktury, dźwięku jakie mogą wydać kasztany.

Super czas spędziłyśmy razem. Obserwowałam jej taniec w wannie z kasztanami. Wyrzucanie ich, chowanie w pudełku tekturowym, wrzucanie przez otwór, nabieranie łyżką, przekładanie, przesypywanie, mieszanie. Nie chciała wychodzić z wanienki, wciąż wracała do kasztanów, była jak zaczarowana. Piękny brąz z odcieniem rudości, zwyczajna zabawa, a tyle emocji. Lubię takie proste gesty i ukryty w nich potencjał. Szykujemy na październik kolejne pudło z kolorami 🙂

dzika-jablon862hdzika-jablon862e dzika-jablon862f dzika-jablon862gdzika-jablon862i dzika-jablon862j

dzika-jablon861kk

dzika-jablon862k dzika-jablon862ll dzika-jablon862m

Wpis powstał w ramach projektu Spoza tęczy organizowanego przez Bubę z Bajdocji 🙂 Przez 5 kolejnych miesięcy pojawiać się będą u nas zabawy sensoryczne związane z wybranym kolorem spoza tęczy: białym, czarnym, szarym, brązowym i różowym.

Więcej o projekcie przeczytacie tutaj. Zajrzyjcie do innych uczestniczek po inspiracje 🙂

spoza-teczy-logo

 

Lodowe zawieszki

dzika-jablon750l

Ta oto listopadowa piękność przydomowa zainspirowała nas podczas krótkiego listopadowego pobytu na Podlasiu do działania z przyrodą. Nie mogłam wprost oderwać oczu od owoców, więc rzuciłam tylko: Zamrażamy! Milo podchwyciła: Wieszamy!

I tak przygotowałyśmy sobie treasure basket prosto z ogrodu. Dołożyłam kurkumę i herbatę, żeby nieco efekty podkolorwać. Zamoczyłyśmy w miseczkach z wodą sznureczki na zawieszki. Na drugi dzień kompozycje ładnie się zmroziły, więc pobiegłyśmy z nimi pod drzewo. Podlaskie przymrozki ściskają zwykle wcześniej i mocniej w porównaniu z innymi rejonami Polski, a jednak w ten poranek nie było nam dane długo się pozachwycać lodowymi płaskorzeźbami… Z jednej strony miałyśmy więc niezobowiązującą wprawkę w ubieraniu drzewka (przed Bożym Narodzeniem), z drugiej – doświadczenie efemerycznego, znikającego na naszych oczach dzieła!

Kiedyś znalazłam zabawy z lodownikami u Agnieszki z Kreatywnika, która z kolei wypatrzyła je na blogu Emilowowarsztatowo…  Tak, rok cierpliwie przeczekałam, żeby spróbować serwetkowych lodowników (mam już nawet zapas serwetek), więc… zima ma jednak jakieś uroki 😉 Do domu robimy zawieszki klejowe. Będziemy działać też na balkonie! Niech tylko te mrozy przyjdą.

dzika-jablon750

dzika-jablon750d

dzika-jablon750c

dzika-jablon750e

dzika-jablon750j

dzika-jablon750f

 

dzika-jablon750g

dzika-jablon750b

dzika-jablon750i

dzika-jablon750k

dzika-jablon750m

Liściostwory

dzika-jablon747f

Zaraz święta (jak to mówią), a my jeszcze trochę zapatrzone w liście. Chciałam je utrwalić, porwać i zatrzasnąć w folii, kolor na zimę przechować, ale… laminarka nie dała się przekonać. Taka dobra, taka delikatna, że z liśćmi to już była dla niej gruba przesada. Dobra, więc wyłożyłyśmy liście na stół! Zabawa potoczyła się w stronę stworów… Liściostworów 🙂

Liście różnych gatunków drzew, różne gatunki ozdób z pudełka z przegródkami – filcowe, plastikowe, cekinowe, przezroczyste, matowe i błyszczące. Twarze same zaczęły się do nas uśmiechać, zapraszać do bajki, do lasu, do parku, do przygód miękkich, szorstkich, prążkowanych, złotych, rdzawych, poplamionych październikiem, pachnących wilgotną ziemią. A gdy na stole ciasno się zrobiło, bohaterowie jesiennej opowieści zwinnie przeskoczyli w kwadraty białych kafelków, które w prezencie z ekwipunkiem do twórczego działania otrzymałyśmy od Izy, niezwykłej mamy niezwykłego chłopca, gdy po raz pierwszy spotkałyśmy się w niecodziennym miejscu. Na Zamku Królewskim. Podczas festiwalu książek. Z dala od pędu i lotu. Pośród zapachu książek – klasyki literatury dziecięcej, najnowszych nowości błyszczących, oraz tych starych, z krain naszego dzieciństwa, które przyzywają szeptem i nie pozwalają przejść obojętnie. W nastroju do spotkania i ujrzenia siebie nawzajem nawet w tak krótkim spotkaniu… A potem się zgubiliśmy w tłumie 🙂

dzika-jablon747b

dzika-jablon747i

dzika-jablon747k

dzika-jablon747e

dzika-jablon747h

dzika-jablon747l

dzika-jablon747m

dzika-jablon747p

Nasze podchody do kaflowego rysowania w sierpniu. Mokre, deszczowe podchody. Poniżej prezent od Izy i kilka Liściostworów pod pierzynką z folii, m.in. Dada, Topola i Titi.

dzika-jablon747a

dzika-jablon747n

dzika-jablon747g

Było sobie drzewo / Modrzew, okienka i zawieszki

dzika-jablon740f

Działania z modrzewiem, które zawiodły nas w rejony designu 🙂

Zaczęło się od porównania igieł różnych drzew iglastych – dotykania ostrości, sprawdzania długości, rozróżniania miękkości i twardości, oglądania koloru. Przy okazji poczytałyśmy ciekawostki o szyszkach modrzewia, które rosną w różnym czasie – wielopokoleniowo – stąd można spotkać młode i stare szyszki obok siebie na jednej gałęzi. Nasz ulubiona książka Drzewa leśne wyjaśnia to tak: „Szyszki są najpierw zielone, później jasnobrązowe, aż wreszcie robią się szare. Nasiona wylatują z dojrzałych szyszek wiosną następnego roku po dojrzeniu, ale puste szyszki pozostają na drzewie przez wiele lat. Dlatego latem obok szyszki zielonej można zobaczyć na gałęziach modrzewia szyszkę szarą.” Ciekawe, prawda? Ciekawsze jednak było to, co zrobiła Milo – z cyklu „pomysły mamy są fajne, ale moje są fajniejsze”!

dzika-jablon740a

Zaczęło się rozsypywanie igieł, mieszanie i klejenie. Układanki na stole i w okienkach, czyli pokrywkach po słoikach.

dzika-jablon740b

Sięgnęłyśmy też po zasuszony jesienny bukiet z astrów, nasturcji i innych wrześniowo-październikowych kwiatów. Zerwane i skruszałe nieco płatki poprowadziły do następnej zabawy…

dzika-jablon740i

dzika-jablon740j

dzika-jablon740e

dzika-jablon740k

Przypomniałam sobie, że Iza z bloga Emilowowarsztatowo pisała, że w wikolu można zatopić wszystko. Zatopiłyśmy więc igły modrzewia, kolorowe płatki, koralowe owoce jarzębiny i suche noski w dość grubej warstwie kleju wylanej do pustych opakowań po serku mascarpone, śmietanie albo kremie do twarzy.

dzika-jablon740g

Na tym etapie przerwałyśmy zabawę, bo zalane pudełeczka trzeba było odstawić na parę dni, aby klej porządnie zastygł.

Gotowe!

dzika-jablon740c

dzika-jablon740h

dzika-jablon740f

Przy okazji namysłu nad dekorowaniem pokoju postanowiłyśmy zamienić stare, opatrzone już zawieszki-oplatanki z tektury i kolorowych nici, na nowe okienka z zastygłą pamiątką jesieni! Pokój jakby nabrał nowego blasku 🙂

dzika-jablon740m

dzika-jablon740n

dzika-jablon740d

dzika-jablon740o

dzika-jablon740p

dzika-jablon740r

Było sobie drzewo / Ale lipa!

dzika-jablon739j

Macie tak czasem, że pomysł zainspirowany, materiały gotowe, nauka przez zabawę i tak dalej, jeszcze dziecka tylko brakuje w tej twórczej, edukacyjnej sytuacji…
Pojawia się główna bohaterka z błyskiem w oku (czyli zaciekawiona)…
W jednej chwili pojawia się też inna, autorska koncepcja zapowiadanej zabawy 🙂
Plan meandruje, ewoluuje, modyfikuje się błyskawicznie… Zmiana! Nowość! Inność!

Podążanie

Jestem dumna z siebie, bo nauczyłam się porzucać nadzieje płonne na „jedynie słuszny” pomysł rodzicielski i nie brać do siebie tego, że dziecko się ode mnie odwraca.
Tak naprawdę ono nie odwraca się ode mnie, tylko porzuca moją propozycję na rzecz własnej potrzeby w tym konkretnym momencie.
W chwili, gdy nie reaguję emocjonalnie, osobiście, jest we mnie przestrzeń na to, by akceptować dziecięcą niezgodę.
Nie czuję się urażona. Nie czuję się odsunięta czy zlekceważona. Czuję wtedy, że obie jesteśmy wolne 🙂
Nie chcę! Chcę inaczej! Chcę po swojemu! Mama, mam inny pomysł.

Zawsze jest czas na to, aby podążać za dzieckiem!

dzika-jablon739a

Wyszukiwanka

Pomysł był taki. W naszym cyklu zabaw o drzewach, w którym była sosna, brzoza, a nawet cały las, przyszedł czas na lipę. Liście ze spaceru stały się zaproszeniem do wyszukiwanki – odnaleźć pośród jesiennych liści te należące do lipy.

Pomocą były karty z gatunkami drzew. Wszystko fajnie, aż doszłyśmy do rozmowy o pożyteczności lipy i pytań z czym nam się kojarzy. Ja: ulica w moim rodzinnym mieście wysadzana lipami. Milo: słodki zapach lip na osiedlu i bzyczenie pszczół w liściach. Miodzio! Tylko to się liczyło! Dalej poszłyśmy już tym tropem 🙂

Degustacja

Zaprosiłam Milo na degustację trzech różnych miodów. Próbowała zgadywać, który jest lipowy, spadziowy i  malinowy. Zaśmiewała się, że pszczoły mogą latać w tak wiele różnych miejsc, zbierać nektar, z którego tak różne miody powstają… Przy okazji poznała więc gatunki miodów, obejrzała kolory, zbadała konsystencję, posmakowała i… była to czysta przyjemność! Oblizująca się córa, szczęśliwa, mrucząca z zadowolenia, wysmarowana miodem – to wspaniały widok.

dzika-jablon739e

dzika-jablon739f

Granola

Dorzuciłam jednak jeszcze swoje 3 grosze i zarzuciłam temat, który nęcił mnie od dawna i działał na wyobraźnię. Granola!

Zebrałyśmy składniki do mieszania. Inspirowałam się trochę przepisem z Jadłonomii. Granola to jest jednak freestyle – przeważa to co lubisz. Milo zamieszała w misce. A gdy płatki owsiane, orzechy, siemię lniane, rodzynki, żurawina, nerkowce i pestki słonecznika, sklejone miodem, powędrowały do piekarnika rozgrzanego do 170 stopni na 20-30 minut, Milo podpisała słoik, który przeznaczyłyśmy na nasz nowy smakołyk. Zdrowe, domowe, pyszne. Pasuje do kaszy, jogurtu, mleka czy świeżych owoców… Rewelacyjne na sucho, tak do pochrupania… 🙂

Ale lipa!

dzika-jablon739c

dzika-jablon739d

dzika-jablon739b

dzika-jablon739i

Jesienne warkocze

dzikajablon602

W ramach naszego domowego cyklu zabaw Opowieść jesienna zachwycałyśmy się dziś liśćmi w parku i widokami z okna, a potem ten zachwyt oraz świeżość i intensywność barw próbowałyśmy zamknąć w ozdobnych wisiorach. Jesiennych warkoczach, jak to określiła Milo. Nie znam zbyt wiele zabaw o tak porażającym stopniu prostoty, a jednocześnie piękna, przeżywanego w kontakcie z oszałamiającymi barwami, nutkami zapachu ziemi i pierwszym szelestem kiełkującym na brzegach liści. W efekcie trudno oderwać wzrok od zawieszek, które można powiesić na framudze, w oknie – tworząc nawet całą jesienną firankę – czy w drzwiach na wzór kolorowych plastikowych pasków powiewających w obejściach wiejskich domów…

Aby „zapleść” taki warkocz z liści, potrzeba jedynie szerokiej taśmy klejącej i… liści! Dadzą radę też wszelkie inne formy foliowania czy laminowania. Nas naturalnie skusiła taśma, bo 1. akcja jest nieskomplikowana i nie wymaga zaplecza technicznego ani wychodzenia z domu, 2. wala się jeszcze w zakamarkach szaf po roku od remontu, 3. z klejeniem do taśmy miałyśmy już do czynienia w wakacje i była to świetna zabawa. Wówczas na warsztat poszły kolorowe papiery i trawa z patykami, a dzisiaj mieniące się dojrzałą jesienią liście. Cóż, końca fascynacji tym tematem i materiałem nie widać, ale nic na to nie poradzę – jesień to moja ulubiona pora roku 🙂

dzikajablon602a

dzikajablon602b

dzikajablon602c

dzikajablon602e

dzikajablon602k

dzikajablon602f

dzikajablon602j

dzikajablon602l

dzikajablon602m

dzikajablon602o

dzikajablon602p

dzikajablon602r

dzikajablon602d

dzikajablon602h

Opowieść jesienna / Jarzębinowa księżniczka

dzikajablon-jarzebina

Wszyscy już zrobili wszystko z jarzębiny, jestem tego pewna. Klasyka! Co z tego, po prostu uwielbiam jarzębinę i nie mogę się powstrzymać, nie mogę pominąć. Po pierwsze, rozpoczynam tym wpisem mój osobisty, niepozorny, nie nagłośniony, trochę porządkujący i urzekający projekt blogowy Opowieść jesienna, w ramach którego będę zbierać nasze jesienne zabawy, impresje, inspiracje 🙂 Po drugie, ten wpis to trochę hommage dla wyjątkowo intensywnego czasu dzieciństwa, kiedy bycie w swoim świecie w niczym niezachwiany sposób było czymś oczywistym i naturalnym… Czas odmierzało się koralami z jarzębiny, gdy, pożegnane z końcem wakacji, zawisły na sczerniałej ścianie drewutni, skurczone niczym maleńkie główki rodzynek, czekały na mój powrót za rok. Wracałam, a one trwały niewzruszenie, w odrobinę starszym świetle świata, jak gdyby nigdy nic…

Zdarzyło się kilka pięknych wieczorów, gdy po powrocie ze spacerów w pobliskim parku, przynosiłyśmy z Milo koszyczki wypełnione koralami jarzębiny i siadałyśmy przy kuchennym stole do zabaw. Toczyły się leniwie i radośnie, bez żadnych wytycznych i zbędnych słów! Matki i córki improwizacja… Matki magiczna podróż za sprawą kulistego miniaturowego wehikułu czasu…

Ja też jestem Jarzębinową księżniczką 🙂

dzikajablon596

dzikajablon596a

dzikajablon596b

dzikajablon596c

dzikajablon596d

dzikajablon596e

dzikajablon596f

dzikajablon596g

dzikajablon596h

dzikajablon_icon_OJ

dzikajablon596i

dzikajablon596j

dzikajablon596k

dzikajablon596l

dzikajablon596m

dzikajablon596n

dzikajablon596o

dzikajablon596p

dzikajablon596r

dzikajablon596t

dzikajablon596u